Reklama

Czasami mam wrażenie, że moje życie zatrzymało się w jednym miejscu, jakby ktoś nacisnął przycisk pauzy. Od czasu, gdy Adam odszedł, nie potrafię odnaleźć swojego rytmu. Kiedyś myślałam, że wszystko jest na swoim miejscu, ale teraz... teraz czuję się, jakbym dryfowała w bezkresnym oceanie wspomnień.

Reklama

Adam był dla mnie wszystkim. Byliśmy razem tak długo, że nie umiem sobie przypomnieć, jak wyglądało życie bez niego. To, że związał się z kimś innym, było dla mnie ciosem w samo serce. Nie mogłam uwierzyć, że tak szybko zastąpił mnie inną. Każda myśl o nim i jego nowym związku to jak ukłucie szpilką, które nie daje mi spokoju. Moje dni wypełnia pustka, a noce koszmary. Każdy świt to kolejna walka o przetrwanie bez niego.

Frustracja i bezsilność są jak trucizna, powoli rozprzestrzeniająca się w moim życiu. Czuję się, jakbym była w sidłach iluzji – iluzji, że może kiedyś wszystko wróci do normy. W mojej głowie roi się od myśli, które nie dają mi spokoju. Myśli o tym, jak odzyskać Adama, jak sprawić, by zrozumiał, że to ja jestem jego prawdziwą miłością. Boję się jednak, że to, co teraz zamierzam zrobić, może przynieść jeszcze więcej bólu...

– Monika, przecież nie możesz tak żyć wiecznie – mówiłam do siebie, próbując zmusić się do działania. W końcu postanowiłam, że muszę coś zrobić. Muszę ponownie wkroczyć w jego życie, zanim będzie za późno.

Nie ma już odwrotu

Spotkaliśmy się w kawiarni, którą niegdyś często odwiedzaliśmy. Neutralny grunt, pomyślałam, choć wewnętrznie czułam burzę emocji. Gdy Adam wszedł do środka, moje serce przyspieszyło, a ręce zaczęły drżeć. Odkąd rozstaliśmy się, widziałam go tylko z daleka, a teraz siedziałam na przeciwko niego, powtarzając w myślach ułożony wcześniej scenariusz.

– Cześć, Monika – jego głos był spokojny, jakbyśmy byli jedynie dobrymi znajomymi.

– Cześć – uśmiechnęłam się, choć miałam ochotę płakać. – Dziękuję, że się zgodziłeś spotkać.

Zerknął na mnie z lekkim zaniepokojeniem, jakby wyczuwał, że coś jest nie tak. To był ten moment, moment, na który czekałam z mieszanką lęku i nadziei.

– Słuchaj, Adam... – zaczęłam, sięgając do torebki. Wyciągnęłam test ciążowy, który przygotowałam wcześniej. – Jest coś, o czym musisz wiedzieć.

Adam patrzył na test, a jego twarz zmieniała się z zaskoczenia w niedowierzanie. Wydawało się, że na moment zabrakło mu tchu.

– Monika, to... – zaczął, ale przerwał, nie wiedząc, co powiedzieć. Z jego twarzy odpłynęły wszelkie kolory. – To dziecko jest... moje?

Skinęłam głową, starając się nie zdradzić, jak bardzo jestem zdesperowana, by mi uwierzył.

To wszystko zmienia – powiedział w końcu, a w jego głosie pobrzmiewało coś pomiędzy troską a złością.

W mojej głowie zapanowała dziwna, triumfalna cisza. Miałam wrażenie, że znowu odzyskałam kontrolę nad sytuacją, jakby wszystko to, co się wydarzyło, miało teraz swój sens. Ale wewnętrznie drżałam. Wiedziałam, że od tej chwili nie będzie już odwrotu.

Byłam pod presją

Zaledwie kilka dni po naszym spotkaniu Adam zadzwonił, z prośbą, byśmy się ponownie spotkali. Wiedziałam, że będzie chciał znać więcej szczegółów, ale miałam nadzieję, że wystarczająco dobrze przygotowałam się do tej konfrontacji.

– Monika, naprawdę muszę zrozumieć, co się dzieje – zaczął Adam, gdy tylko usiedliśmy przy stoliku. – To wszystko przyszło tak nagle. Czy byłaś już u lekarza?

Poczułam, jak serce zaczyna mi bić szybciej. Wiedziałam, że muszę ostrożnie dobierać słowa.

– Tak, oczywiście, że byłam – odpowiedziałam, starając się brzmieć przekonująco. – Ale wiesz, te wczesne etapy ciąży... Trzeba jeszcze poczekać.

Adam patrzył na mnie z wnikliwością, jakiej nie pamiętałam u niego wcześniej. Miałam wrażenie, że jego oczy starają się przebić przez fasadę, którą stworzyłam.

– Kiedy są kolejne badania? – zapytał w końcu.

Zamrugałam kilka razy, starając się ukryć zaskoczenie tym pytaniem.

– Jeszcze nie umówiłam się na wizytę. To wszystko takie nowe i... stresujące – wydukałam, wiedząc, że to niezbyt przekonująca wymówka.

Atmosfera stawała się coraz bardziej napięta. Adam zmrużył oczy, jakby próbował dostrzec prawdę ukrytą w moich słowach.

– Monika, zależy mi na tym, żeby wszystko było dobrze – powiedział, z jego głosu przebijało coś więcej niż tylko troska. – Chciałbym być przy tym.

Czułam, jak presja narasta. Czy mogłam w ogóle myśleć, że ten plan się uda? Zaczęłam się martwić, że moje kłamstwo jest jak domek z kart, który zaraz się rozpadnie. W głębi serca wiedziałam, że to tylko kwestia czasu, zanim prawda wyjdzie na jaw.

Gra się skończyła

Czułam, że moje życie zaczyna wymykać się spod kontroli, jak w filmie, w którym bohaterka nagle odkrywa, że wszystko dookoła niej jest tylko iluzją. Adam zaczął dopytywać o kolejne wizyty u lekarza, o zaświadczenia, które rzekomo miałam mieć. Wiedziałam, że nie mogę już dłużej unikać odpowiedzi.

Spotkaliśmy się ponownie w tej samej kawiarni. Adam wyglądał na bardziej zdeterminowanego niż kiedykolwiek wcześniej.

– Monika, pokaż mi zaświadczenie od lekarza – powiedział stanowczo, nie zostawiając miejsca na żadne wymówki.

Poczułam, jak serce mi zamarło. Wiedziałam, że to koniec mojej farsy. Czułam, jak cała nadzieja na odzyskanie Adama zaczyna się rozmywać.

– Adam, ja... – zaczęłam, ale mój głos uwiązł w gardle.

– Proszę, po prostu mi je pokaż – nalegał, a w jego głosie słychać było zarówno troskę, jak i irytację.

Spojrzałam na niego, wiedząc, że nie mogę już dalej kłamać. Moje myśli były jak wirujący kalejdoskop, pełen fragmentów wspomnień, emocji i strachu przed tym, co nadejdzie.

– Nie mam żadnego zaświadczenia – powiedziałam w końcu, czując, jak w środku mnie coś pęka. – Cała ta ciąża... to nieprawda.

Jego twarz stężała, a oczy napełniły się mieszaniną niedowierzania i bólu. Milczał przez chwilę, jakby próbował zrozumieć, co się właśnie wydarzyło.

Dlaczego to zrobiłaś? – zapytał w końcu, a jego głos brzmiał jak szept, ledwie słyszalny w zgiełku kawiarni.

Wiedziałam, że gra się skończyła. Wszystko, co stworzyłam, zaczynało się walić, a ja musiałam zmierzyć się z rzeczywistością, której nie chciałam zaakceptować.

Moje życie się rozpadło

Po tym, jak Adam dowiedział się prawdy, musiałam zmierzyć się z konsekwencjami moich działań. Czułam się jak w transie, próbując poskładać w całość to, co się wydarzyło. Każda godzina wydawała się być dłuższa niż poprzednia, a ja nie mogłam uciec od myśli, które przytłaczały mnie jak ciemne chmury nadciągające na horyzoncie.

Zaczęłam analizować, jak doszło do tego wszystkiego. Jak mogłam pozwolić, by moje życie stało się tak pokręcone? Wiedziałam, że moje motywacje były egoistyczne, ale jednocześnie rozstanie tak bardzo mnie zabolało. Wciąż czułam miłość do Adama, choć wiedziałam, że to było jednostronne uczucie, które teraz zamieniło się w żal.

Mój wewnętrzny monolog był pełen refleksji i wyrzutów sumienia. Zaczęłam się zastanawiać nad swoim związkiem z Adamem, nad tym, co tak naprawdę straciłam. Kiedyś byliśmy nierozłączni, a teraz stałam się dla niego kimś obcym.

Próbowałam zrozumieć, dlaczego nie mogłam pogodzić się z jego odejściem. Czy to była tylko moja niezdolność do zaakceptowania porażki? Czy może obawa przed samotnością, która gnała mnie do tak desperackich działań? Emocje kłębiły się we mnie, tworząc nieprzerwany wir, który nie pozwalał mi się uspokoić.

Każda myśl była jak kolejne ukłucie bólu. Wiedziałam, że moje kłamstwo było aktem desperacji, aktem bezradności wobec rzeczywistości, której nie chciałam zaakceptować. Czułam, jak moje życie rozpada się na kawałki, a ja nie miałam pojęcia, jak je poskładać na nowo.

Reklama

Monika, 28 lat

Reklama
Reklama
Reklama