Reklama

Ślad po niej zaginął

Agnieszka zaginęła w poniedziałek. Rano jak zwykle wyszła z domu, wsiadła do zatłoczonego autobusu i rozpłynęła się w powietrzu. Do pracy nie dotarła, nie odbierała telefonu, a potem całkiem go wyłączyła. Czy rzeczywiście zrobiła to z własnej woli? Siedziałam naprzeciwko Krzyśka, chłopaka Agnieszki, i nie mogłam opanować nerwowego drżenia rąk.

Reklama

– Ten komisarz mnie podejrzewa, czuję to – Krzysiek sięgnął po papierosa. – Podobno 90 procent sprawców wywodzi się z kręgu osób najbliższych ofiary, ale ja bym przecież nigdy Agnieszki nie skrzywdził.

Wzdrygnęłam się. Albo stracił nadzieję, że odnajdzie się żywa, albo wiedział, co się z nią stało. Byłam w mieszkaniu sam na sam z facetem, którego policja podejrzewała o najgorsze. Lubiłam Krzyśka, ale… Odruchowo spojrzałam na drzwi i obliczyłam odległość. Zdążę dopaść klamki w kilku susach?

– Majka, słuchasz mnie?

Wzdrygnęłam się. O czym ja myślę? Między Agnieszką a Krzyśkiem ostatnio nie działo się najlepiej, ale to nie znaczy, że zrobił jej krzywdę. To przyzwoity facet, a nie morderca.

– Czy Aga była ostatnio zdenerwowana? Czegoś się bała? Jesteś jej najbliższą przyjaciółką…

Zauważyłam, że jemu też drżą ręce, bardzo. Czym prędzej ukryłam swoje pod stołem, żeby nie zobaczył, jak bardzo jestem wytrącona z równowagi.

– Mówiła coś o mnie? – Krzysiek patrzył na mnie z niepokojem.

W tym sęk, że ostatnio Agnieszka nie opowiadała za wiele o sobie, ani o związku z Krzyśkiem. Miałam wrażenie, że coś się między nimi popsuło. Aga zamknęła się w sobie, jakby miała poważne zmartwienie, które najpierw musi przemyśleć, zanim poprosi o radę. Byłam przekonana, że chodzi o zdradę. Aga nabrała podejrzeń, ale nie miała dowodów na niewierność Krzyśka, dlatego milczała. Co się dziwię? Przecież nasze losy miały być podobne…

Całkowicie ją omotał

Zauroczenie Krzyśkiem spadło na Agnieszkę kilka miesięcy temu i, prawdę mówiąc, trochę odebrało jej rozum. Współlokatorzy Krzyśka często zostawiali mu na weekendy mieszkanie, wtedy Aga przenosiła się do ukochanego. Ostatnio jednak zostawała w domu, snując się bezmyślnie po pokoju i odmawiając towarzyskich wyjść. Dlatego uważałam, że ich związek chyli się ku upadkowi, tylko Aga nie chce się do tego przyznać.

– Opowiesz mi wszystko jak będziesz gotowa, prawda? – zagadnęłam ją kiedyś, żeby rozproszyć gęstniejąca atmosferę. – Nie pytam z ciekawości, chcę wiedzieć, jaki los mnie czeka – zażartowałam.

– Co twoje, to moje, miałyśmy iść tą samą drogą. Pamiętasz?

Aga uśmiechnęła się, jak zawsze, gdy wspominałyśmy uroczystą przysięgę, którą złożyłyśmy sobie w wieku 11 lat. Zapaliłyśmy kadzidełka, które podwędziłam mamie, wyjęłam igłę, nakapałam na nią wody utlenionej i spojrzałam na Agę wyczekująco. Posłusznie wyciągnęła palec. Nakłułam go, potem zrobiłam to samo ze swoim kciukiem. Krople krwi zmieszałyśmy ze sobą, przysięgając sobie przyjaźń na wieki.

– Co moje, to twoje – powiedziałyśmy uroczyście, niezbicie wierząc, że tak będzie zawsze.

Przysięga zadziałała, nasza przyjaźń przetrwała. Wspólnie wynajmowałyśmy mieszkanie, dzieliłyśmy się radościami i kłopotami. Często żartowałyśmy, że za pomocą dziewczęcej przysięgi związałyśmy swoje losy, które rzeczywiście były zadziwiająco podobne. Obie zostałyśmy prawie jednocześnie porzucone przez chłopaków, w tym samym czasie znalazłyśmy pracę i zamieszkałyśmy razem.

Potem Aga poznała Krzyśka, dzięki czemu nabrałam irracjonalnej nadziei, że i ja odnajdę szybko miłość. Przecież nasze losy miały być podobne, co moje, to twoje… A teraz Agnieszka zaginęła, dlatego trzęsły mi się ręce. Bałam się o nią, ale nie mogłam pozbyć się wrażenia, że od tej chwili powinnam być ostrożna. Co moje, to twoje, słowa przysięgi do tej pory się sprawdzały.

Podejrzewali go o zniknięcie Agi

– Majka, o czym myślisz? – głos Krzyśka doleciał mnie z oddali.

– O Agnieszce – odparłam cicho, nerwowo zaplatając pod stołem ręce.

– Ja też. Zastanawiam się, gdzie teraz może być.

Teraz mówił tak, jakby wyjechała nie mówiąc dokąd i lada chwila miała przysłać esemesa. Ta rozmowa stawała się coraz dziwniejsza.

– Policja się mnie czepia, kazali przedstawić alibi, powiedziałem, że nocowałem u was. Potwierdzisz? Tak będzie prościej, nie chciałbym kierować śledztwa na fałszywe tory.

A więc po to przyszedł, chciał ratować skórę, a nie Agnieszkę…

– A naprawdę, gdzie byłeś? – odważyłam się spytać.

Wzruszył ramionami.

– W domu. Ale chłopaki, z którymi mieszkam, akurat się porozjeżdżali, nie mogliby potwierdzić moich zeznań.

– Ostatnio Aga była bardzo przygnębiona, wiem, że to z twojego powodu – zaryzykowałam mały blef.

– Zwierzała ci się? – Krzysiek nagle stał się czujny, wpatrywał się we mnie z natężeniem, jakby chciał wyciągnąć mi z gardła wyznanie.

– Co się między wami wydarzyło? – nacisnęłam go mocniej.

– Ach, więc Aga nie powiedziała, o co poszło… – w jego głosie była ulga. – Wyobraź sobie, że o ciebie. Agnieszka musiała mnie źle zrozumieć, powiedziałem jej w żartach, że w pierwszej chwili ty spodobałaś mi się bardziej, ale szybko zrozumiałem, że to Aga jest tą jedyną. A ona się obraziła i odsunęła ode mnie. To było przelotne nieporozumienie, niewarte wzmianki.

Zbyt dobrze znałam Agę, by uwierzyć w wyjaśnienie Krzyśka. Agnieszka nie boczyłaby się o takie głupstwo, ona miała poważniejsze zmartwienie. Poza tym coś za bardzo chciał mi się przypodobać.

– Dobrze mi się z tobą rozmawia. Jeśli chciałabyś, mógłbym dotrzymać ci dziś towarzystwa. Jako przyjaciel, oczywiście.

– Dam sobie radę, powinieneś już iść – odparłam stanowczo, zdumiona, że Krzysiek chciałby spędzić u mnie noc.

– Wpadnę jutro, spróbuj przypomnieć sobie, czy Aga nie powiedziała czegoś ważnego – podniósł się niechętnie.

Odprowadziłam go do drzwi, w korytarzu odwrócił się nagle i objął mnie mocno.

– Zadzwoń, jeśli będziesz się czuła samotna. Wiesz, jak bardzo jesteś dla mnie ważna

Wyrwałam się z jego objęć. Coś tu było bardzo nie w porządku. Agnieszka zaginęła w poniedziałek rano, a w piątek wieczorem jej chłopak mnie przytula i wspomina, jak bardzo mu się kiedyś podobałam. Co moje, to twoje. Ale tak nie może być. Krzysiek był chłopakiem Agi, nie chciałam dostać go po niej, nie życzyłam sobie takiego podejrzanego uczucia.

Zaczęłam się go bać

Zamknęłam za nim drzwi, dokładnie sprawdzając wszystkie zamki. Miałam mętlik w głowie. Zniknięcie Agnieszki, dziwne zwierzenia Krzyśka, prośba o fałszywe alibi. Najlepiej będzie opowiedzieć o wszystkim policjantowi prowadzącemu śledztwo, chociaż nie wydawał mi się szczególnie zaangażowany w sprawę.

Późnym wieczorem napisałam do Agi mejla. Nie miałam nadziei, że go przeczyta, chciałam tylko zwierzyć się z podejrzeń, przez chwilę mieć wrażenie, że rozmawiam z przyjaciółką. Opisałam dziwne zachowanie Krzyśka: „Nie chcę go widzieć, zaczęłam się trochę bać. Ty też miałaś z nim problem, prawda? Nic nie mówiłaś, ale znam cię jak siebie samą i wiem, że twoje zmartwienie dotyczyło jego”.

Wysmażyłam długaśny list, kliknęłam „wyślij” i z lżejszym sercem poszłam do łazienki. Natrętny sygnał telefonu wyciągnął mnie spod prysznica. Numer, z którego dzwoniono, nic mi nie mówił, ale mimo to odebrałam.

– Nie wpuszczaj Krzyśka do domu i nie wierz w ani jedno jego słowo – Agnieszka mówiła szybko. – Uciekłam przed nim i ty też musisz to zrobić.

– Aga, ty żyjesz! – nogi ugięły się pode mną, musiałam usiąść na krześle.

– Nie odzywałam się, bo chciałam cię chronić. Krzysiek zaczął mnie straszyć, dzwonił do mnie, nagrywał się na pocztę, więc wyjęłam z komórki kartę i włożyłam nową, z innym numerem. Chyba skutecznie zatarłam ślady?

– Do tego stopnia, że postanowił mnie uwieść, żeby dowiedzieć się, co o nim mówiłaś – powiedziałam z przekąsem, ocierając łzę. W końcu człowiek nie co dzień odnajduje zaginioną przyjaciółkę.

– Tego się nie spodziewałam – przyznała smutnym głosem Aga.

– Skończ z tajemnicami i powiedz, co między wami zaszło – zażądałam.

– Pożyczyłam od Krzyśka pendrive’a, bez jego wiedzy, bo nie sądziłam, że będzie miał coś przeciwko temu.

– A miał?

– Jeszcze jak! Wiesz, co było nośniku? Potwierdzenia przelewów na jakieś dziwne kąta! Za posiadanie takich materiałów idzie się do więzienia!

– Zgłosiłaś to policji?

– Bałam się. Krzysiek zorientował się, że wzięłam pendrive’a i zaczął mnie straszyć, więc uciekłam, żeby się przed nim ukryć i wszystko przemyśleć.

– Pójdziemy na policję razem, Krzysiek może się wypchać ze swoimi groźbami – oznajmiłam.

– Zrobiłabyś to? – spytała z nadzieją Aga. – Wybacz, nie chciałam wplątać cię w moje sprawy.

– Nie ty o tym decydujesz. Nasze losy są ze sobą dziwnie związane, więc na przyszłość prosiłabym cię albo los o zestaw mniej denerwujących wydarzeń.

Reklama

– Zobaczę, co się da zrobić – mruknęła Agnieszka i zaczęłyśmy się śmiać.

Reklama
Reklama
Reklama