Reklama

Siedziałam przy kuchennym stole, popijając poranną kawę, a Michał krzątał się wokół, jakby wszystko było w najlepszym porządku. Nasze życie wyglądało zwyczajnie – uśmiechy, drobne rozmowy o pracy, planowanie zakupów. Ale od kilku tygodni coś mnie niepokoiło. Jego telefon dzwonił częściej niż zwykle, czasem znikał na kilkanaście minut, a potem wracał z tym samym, niewinnym uśmiechem. Spojrzałam na ekran leżącego na blacie telefonu. Pojawiła się wiadomość: „Kocham Cię. Nie mogę się doczekać, kiedy się zobaczymy”. Serce zamarło mi w piersi, dłonie zaczęły drżeć. To nie może być prawda…

– Michał… – głos mi zadrżał. – Czy ty mnie okłamujesz?

Odwrócił się, lekko przestraszony, jakby nie spodziewał się, że ktokolwiek coś wyczuje.

– Hela, o czym mówisz? To jakaś pomyłka chyba? – spytał nerwowo.

– Przeczytałam przypadkiem wiadomość… Ktoś Ci ją wysłał i wiem, że coś przede mną ukrywasz – wycedziłam, czując mieszankę gniewu i niedowierzania.

Michał westchnął i odwrócił wzrok. W jego oczach zobaczyłam próbę usprawiedliwienia się, ale także coś, co sprawiło, że moje podejrzenia zaczęły nabierać realnych kształtów. Moje życie, które wydawało się stabilne, miało właśnie rozpaść się w drobny mak.

Wszystko wydawało się fałszem

Kilka dni później wciąż nie mogłam wyrzucić z głowy tej wiadomości. Michał zachowywał się tak, jakby nic się nie stało, ale każde jego spojrzenie, każdy gest wydawały mi się podejrzane. Przeglądając jego telefon przy okazji odłożenia tabletu, natknęłam się na kolejną wiadomość, tym razem z datą sprzed ślubu: „Nie mogę przestać o Tobie myśleć. Kiedy znów się zobaczymy?” Poczucie zdrady uderzyło we mnie jak lodowaty prąd. Nie mogłam uwierzyć, że to działo się zanim powiedzieliśmy „tak”. Serce biło mi w piersi tak mocno, że miałam wrażenie, że każdy dźwięk w mieszkaniu odbija się echem. Michał wszedł do kuchni, a ja od razu uniosłam głos:

– Michał, co to ma znaczyć?!

Spojrzał na mnie zaskoczony, jakby nie rozumiał, skąd ten gniew.

– Hela… o czym ty znowu mówisz? – próbował brzmieć spokojnie, ale w jego głosie pobrzmiewała nerwowość.

– Przestań udawać! – krzyczałam, wskazując telefon. – Te wiadomości… Czy naprawdę od lat mnie okłamywałeś? Czy wszystko zaczęło się jeszcze przed ślubem?!

Michał odwrócił wzrok i westchnął. Jego milczenie tylko potęgowało mój gniew. W mojej głowie przewijały się wspomnienia sprzed lat: wspólne wieczory, plany na przyszłość, chwile intymności… I nagle wszystko wydawało się fałszem.

– Hela, to nie jest tak… – zaczął, ale nie mogłam go słuchać.

Zamknęłam oczy i poczułam, jak narasta we mnie wściekłość wymieszana z bólem. Jak długo mógł mnie tak okłamywać? Ile razy jego uśmiech był tylko maską? Ta myśl paraliżowała mnie od środka, a mimo to wiedziałam jedno, że muszę dowiedzieć się prawdy, choćby bolało najbardziej.

Musiałam poznać całą prawdę

W końcu nie wytrzymałam. Wiedziałam, że dłużej nie mogę udawać, że wszystko jest w porządku. Wieczorem, gdy Michał wszedł do salonu, usiadłam naprzeciwko niego, czując, jak serce wali mi w piersi.

– Michał, musimy porozmawiać – powiedziałam stanowczo, próbując ukryć drżenie głosu.

Spojrzał na mnie pytająco, ale w jego oczach zauważyłam cień niepokoju.

– Hela… nie zaczynajmy tego znowu… – próbował brzmieć spokojnie, ale nie wyszło mu.

– Nie zaczynajmy? – powtórzyłam, podnosząc głos. – Michał, widziałam te wiadomości. Te sprzed ślubu! Nie próbuj robić ze mnie głupiej.

Jego twarz zbladła. Odwrócił wzrok, zaciskając usta.

– To… to było dawno… – zaczął wreszcie, ale ja przerwałam mu bez wahania.

– Dawno? Michał, to przed naszym ślubem! Chcesz mi powiedzieć, że to nic nie znaczy?

W jego oczach pojawiło się zakłopotanie, a potem wahanie. Próbował mówić, usprawiedliwiać się, ale każde jego słowo brzmiało jak wykręcanie się od odpowiedzialności.

– Nie mogę… nie wiem, jak to wyjaśnić – wyszeptał w końcu, a ja poczułam w sobie mieszankę gniewu i rozczarowania.

– Nie wiesz? – krzyknęłam, wstając z miejsca. – Nie wiesz, jak mnie to boli?! Ile razy myślałam, że możemy ufać sobie nawzajem? A ty… kłamałeś!

Zamilkł. Milczenie w pokoju było ciężkie, pełne napięcia i niewypowiedzianych słów. Czułam, jak emocje wirują we mnie – gniew, żal, poczucie zdrady...

– Hela, proszę, spróbuj mnie zrozumieć… To stare dzieje – wyszeptał w końcu, a ja poczułam, że nic nie jest już takie samo.

W tym momencie uświadomiłam sobie jedno, że prawdy nie da się odłożyć na później. Muszę wiedzieć wszystko. I nie spocznę, dopóki nie poznam całej historii.

Wszystko rozpadło się na kawałki

To miał być zwykły wieczór. Siedziałam w salonie z książką, a Michał był w kuchni. W pewnym momencie na jego telefonie pojawiła się wiadomość – dźwięk powiadomienia wyrwał mnie z lektury. Nie mogłam oprzeć się pokusie, by podejrzeć treść i to co było też w historii rozmowy. I wtedy zobaczyłam to: „Nie mogę się doczekać weekendu. To będzie nasze ostatnie spotkanie, zanim wszystko stanie się jasne.” Serce zamarło mi w piersi. Te słowa… te daty… wszystko pasowało do czasu sprzed ślubu. Nie mogłam w to uwierzyć. Wstałam, podeszłam do Michała, który właśnie sięgnął po kubek.

– Michał… – głos mi zadrżał. – To jednak prawda?

Odwrócił się, a w jego oczach pojawiło się coś, czego wcześniej nie widziałam – strach.

– Hela, o czym ty mówisz? – próbował brzmieć spokojnie, ale ton zdradzał nerwowość.

– Nie udawaj! – wyrzuciłam z siebie, trzymając w ręku jego telefon. – Ta wiadomość… i te wcześniejsze… Romans! Z Kasią! To wszystko zaczęło się przed naszym ślubem, prawda?!

Michał osunął się na krzesło, milcząc. To milczenie mówiło wszystko.

– Hela… – zaczął w końcu, głos miał stłumiony. – Tak… zaczęło się wtedy. To był błąd. Nie chciałem, żebyś się o tym dowiedziała w ten sposób.

Zamarłam. Wszystko, co dotąd uważałam za pewne w naszym małżeństwie, rozpadło się na kawałki. Szok mieszał się z gniewem i niedowierzaniem. Poczucie zdrady paraliżowało mnie od środka.

– Jak mogłeś? – wyszeptałam. – Wszystko… wszystko, co budowaliśmy, a ty… już wtedy kłamałeś!

Michał próbował tłumaczyć się, ale każde jego słowo wydawało się puste. W tym momencie wiedziałam jedno, że nic nie będzie już takie samo. I że muszę zdecydować, co zrobić dalej, zanim ból i gniew całkowicie mnie pochłoną.

Łzy napłynęły mi do oczu

Nie mogłam już zostać w domu. Wzięłam kurtkę i wyszłam na spacer, choć wiedziałam, że serce wali mi jak młotem. Każdy krok po opustoszałej ulicy był jak uderzenie w pustkę. Myśli kłębiły się w mojej głowie: gniew, poczucie zdrady, niedowierzanie. Jak mogłam przez tyle czasu wierzyć w nasze szczęście, a on… on kłamał już wtedy, zanim powiedzieliśmy „tak”? Telefon w kieszeni dzwonił. Przyjaciółka. Powinnam odebrać, ale nie byłam gotowa. Chciałam tylko, żeby ktoś wysłuchał mnie bez oceniania. W końcu jednak nacisnęłam zieloną słuchawkę.

– Anna… co się stało? – usłyszałam jej spokojny głos.

– Nie wiem… – zaczęłam, a łzy napłynęły mi do oczu. – To wszystko, co myślałam o nas… wszystko było kłamstwem. Michał… miał romans. Przed ślubem!

Przyjaciółka westchnęła.

– Musisz zrozumieć, że to nie twoja wina. Ale co teraz czujesz?

– Nie wiem… gniew, ból, poczucie pustki… a jednocześnie coś w rodzaju ulgi, że już wiem. Ale co dalej? Czy mogę mu zaufać? Czy mogę w ogóle z nim zostać? – mówiłam bez końca, jakby słowa mogły ukoić chaos w środku.

Spacerowałam dalej, myśląc o wspomnieniach sprzed ślubu, o każdej wspólnej chwili, która teraz wydawała się fałszywa. Poczucie osamotnienia rosło wprost proporcjonalnie do gniewu, który palił mnie od środka.

– Musisz podjąć decyzję – głos przyjaciółki brzmiał stanowczo. – Ale daj sobie czas. Nie rób nic pod wpływem emocji.

Zatrzymałam się na moment. Spojrzałam na ciemniejące niebo, poczułam zimny wiatr na policzkach. Wiedziałam jedno, że decyzja, którą podejmę, zmieni wszystko. I że zanim podejmę krok, muszę zebrać wszystkie kawałki siebie, zanim pozwolę im zetknąć się z prawdą o nim i naszym małżeństwie.

Konfrontacja z Michałem

Wróciłam do domu późnym wieczorem. Michał siedział w salonie, wciąż jakby niepewny, czy odważy się spojrzeć mi w oczy. Stanęłam w drzwiach, wzięłam głęboki oddech i usiadłam naprzeciwko niego.

– Michał… – zaczęłam spokojnie, choć w środku wszystko we mnie wrzało. – Musimy zdecydować, co dalej.

Odwrócił wzrok, drżąc lekko.

– Hela… proszę… spróbujmy to jakoś przegadać…

– Przegadać? – przerwałam mu. – Przez lata kłamałeś mi w oczy, a teraz chcesz, żebym po prostu uwierzyła w twoje słowa? Romans przed ślubem. To jest coś, czego nie da się wymazać.

Michał spuścił głowę.

Wiem, to był błąd… Nigdy nie chciałem, żebyś cierpiała…

– Błąd? – krzyknęłam. – To był twój cholernie świadomy wybór! – wstałam i zaczęłam chodzić po pokoju. – Chcę wiedzieć, czy mogę ci zaufać. Czy mogę dalej żyć w tym związku, czy wszystko, co budowaliśmy, było kłamstwem od samego początku?

– Hela… kocham cię. Naprawdę – wyszeptał. – Mogę zrobić wszystko, żeby naprawić to, co zepsułem.

– To nie wystarczy – odparłam, tonem spokojnym, ale lodowatym. – Potrzebuję czasu. I przestrzeni. Nie wiem, czy chcę zostać, czy odejść. Nie mogę decydować pod wpływem emocji, ale muszę wiedzieć jedno, że nie możesz nigdy więcej mnie okłamać.

Michał skinął głową, widać było skruchę i zrozumienie. Milczałam chwilę, starając się uspokoić serce. W mojej głowie przewijały się wszystkie wspólne lata, wszystkie chwile szczęścia, ale i każdy cień podejrzenia.

– Daj mi czas – powiedziałam w końcu, siadając z powrotem. – Muszę uporządkować swoje myśli. I dopiero wtedy podejmę decyzję, czy nasze życie razem ma jeszcze sens.

Michał nie odezwał się, tylko spojrzał na mnie z cichym błaganiem, jakby chciał, żebym jeszcze została w tym samym pokoju, choć w powietrzu wciąż unosił się ciężar zdrady i niedowierzania.

Helena, 35 lat

Historie są inspirowane prawdziwym życiem. Nie odzwierciedlają rzeczywistych zdarzeń ani osób, a wszelkie podobieństwa są całkowicie przypadkowe.


Czytaj także:

Reklama
Reklama
Reklama