„Mój mąż nie dorósł do roli ojca. Od miesięcy nie zmrużyłam oka, bo zajmuję się dzieckiem, a on tylko gra na komputerze”
„Z zewnątrz moje życie wygląda pewnie zwyczajnie: trzecie piętro w bloku z wielkiej płyty, mąż, dziecko, pieluchy, słoiki, śniadania. Nikt mnie nie pyta, jak mi minął mi dzień, czy daję sobie radę”.

- Redakcja
Sąsiedzi czasem mówią mi dzień dobry. Ale chyba bardziej z litości niż sympatii. Może widzą moje zmęczone oczy, te od nieprzespanych nocy i poranków, gdy mój synek od pół roku konsekwentnie budzi się o 5:40. I nie, nie da się go oszukać, że jeszcze ciemno, że jeszcze noc. On już wstaje i żąda uwagi. Z zewnątrz moje życie wygląda pewnie zwyczajnie: trzecie piętro w bloku z wielkiej płyty, mąż, dziecko, pieluchy, słoiki, śniadania. Nikt mnie nie pyta, jak mi minął mi dzień, czy daję sobie radę.
Tomek odkąd pamiętam mówił, że chce mieć dzieci. „Będę najlepszym ojcem” - powtarzał. Wtedy to brzmiało pięknie. Ale potem urodził się Jaś i nagle jego słowa męża nie miały pokrycia w realnym życiu. Między mną a Tomek pojawiło się coraz więcej napięcia. Ja biegałam z butelką, z termometrem, z pieluchami, a on… On się tylko przekręcał na drugi bok. Mówił, że jest zmęczony, że rano musi wstać do pracy albo całymi nocami siedział przed komputerem, grając w gry.
Ja też nie jestem robotem
– Tomek, możesz dzisiaj wstać do Jasia? Spałam może dwie godziny... – wyszeptałam przez zaciśnięte gardło, siedząc na brzegu łóżka.
– Mam spotkanie z klientem, muszę się jeszcze sam ogarnąć – burknął spod kołdry.
– Ja też nie jestem robotem. Ogarniam dom i zajmuję się synem. Ty wracasz, kładziesz się na kanapie i odpływasz. – czułam, jak we mnie narasta coś ciężkiego. Złość? Zawód?
– No i zaczyna się. Znowu jesteś męczennicą. – jego ton był lodowaty.
Zamarłam. Męczennicą? To ja jestem męczennicą, bo proszę ojca dziecka, żeby choć raz w tygodniu wstał w nocy?
– Tak bardzo chciałeś dziecka, a nawet nie wiesz, co on je na śniadanie – wyrzuciłam z siebie.
Bolało. Mnie samą te słowa bolały. Tomek się podniósł. Patrzył na mnie jak na obcą osobę.
– Przesadzasz.
Zamknęłam oczy. To był ten moment. Pękło coś. Nie wiem, kiedy przestałam go kochać. Może wtedy, kiedy po trzeciej pobudce w nocy poszedł spać do drugiego pokoju. Albo gdy Jaś całą noc płakał, a on grał w grę ze słuchawkami na uszach. Ojcostwo go przerastało. Tyle że ja to zrozumiałam za późno.
Jestem w tym wszystkim całkiem sama
– Może on po prostu nie dojrzał do roli ojca – powiedziała Basia, moja starsza siostra, robiąc mi herbatę.
– Basia, on ma trzydzieści pięć lat. Ile jeszcze potrzebuje, żeby „dojrzeć”? Aż Jaś pójdzie do liceum?
– No ale Tomek to nie zły facet. Wiesz, każdy ma jakieś wady... – popatrzyła na mnie z troską.
A ja nienawidziłam tej troski, bo w niej było: „a nie mówiłam?”.
– Wiem. Po prostu męczy mnie to wszystko.
Basia westchnęła. Wiedziała, że od kilku miesięcy żyłam na granicy. Między zostaniem dla dziecka, a odejściem dla siebie.
– A może jeszcze warto z nim pogadać? Na spokojnie?
– Basia... On myśli, że ja przesadzam. Że wymyślam problemy. Nawet jak Jaś miał trzydniową gorączkę, to powiedział, że „pewnie ząbkuje”. Tylko że zęby miał już wszystkie.
Wróciłam do domu. Jaś spał. Tomek siedział na kanapie i coś klikał w laptopie. Nie podniosłam głosu, nie rozpętałam burzy. Po prostu przeszłam obok niego, jakby był cieniem. A we mnie rosło przekonanie, że jestem w tym wszystkim całkiem sama. Nawet gdy on jest obok.
Prawda była gorzka
– Samotna matka? Byłam nią już, zanim się rozeszliśmy – powiedziała Iga, koleżanka z pracy, kiedy zapytałam ją któregoś dnia przez telefon, jak sobie radziła po rozstaniu.
Te słowa mnie uderzyły. Jakby ktoś wyjął mi z głowy myśl, której bałam się wypowiedzieć.
– Też tak się czuję – przyznałam cicho. – Że nawet kiedy on jest w domu, to czuję się, jakbym była sama ze wszystkimi problemami, z emocjami.
Iga skinęła głową.
– Bo niektórym facetom wydaje się, że jak nie zdradzają i przynoszą wypłatę, to są cudownymi partnerami.
Śmiałyśmy się, ale to była śmiech przez łzy. Bo prawda była gorzka. Po południu wyskoczyłam na chwilę do sklepu. Kiedy wróciłam, Tomek siedział przy komputerze ze słuchawkami na uszach. A ja... przystanęłam w progu. I usłyszałam Jak Jaś płacze w drugim pokoju.
– Tomek! – zawołałam.
Nie zareagował. Podszedł dopiero, kiedy już trzymałam synka w ramionach. Patrzył na mnie z tym swoim wiecznym zrezygnowaniem.
– On płacze. A ty grasz.
– Spał smacznie, przecież sprawdzałem – odburknął.
I wtedy to powiedziałam.
– Chcę separacji. Już dłużej tak nie umiem.
Zamarł. Jakby nie rozumiał, co właśnie usłyszał. A ja... pierwszy raz od dawna poczułam, że to nie tylko myśl. Że naprawdę chcę odejść.
Mówiłeś, że chcesz być ojcem
Siedzieliśmy przy stole. Ja z kubkiem zimnej herbaty, on z opuszczonym wzrokiem.
– Mówiłeś, że chcesz być ojcem – zaczęłam spokojnie. – Ale jak dotąd nigdy nim nie byłeś.
– Aneta... ja nie jestem taki jak twój ojciec. Nie zostawiłem was. Jestem tu, w tym domu.
– Nie. Ty jesteś na kanapie, przed monitorem. A my z Jasiem żyjemy gdzieś obok.
Cisza.
– Nie wiedziałem, że tak to widzisz... – Tomek spuścił głowę.
– Planowaliśmy dziecko razem – przerwałam. – Ale teraz jestem ze wszystkim sama. I nawet nie zauważyłeś, kiedy przestałam pytać o pomoc.
Wstałam. Ręce mi się trzęsły, ale wiedziałam, że to koniec.
– Zostanę u Basi kilka dni. Zabieram ze sobą Jasia. Chcę, żebyś miał czas to przemyśleć i zrozumieć. Potem pogadamy, jak to wszystko poukładamy.
– Nie odchodź tak po prostu – powiedział w końcu. – Mogę to jeszcze naprawić.
Ale ja już byłam w innym miejscu. Po prostu chciałam się ratować. Wyszłam z torbą i uczuciem, które trudno opisać. Coś między wolnością a rozpaczą. Minęły trzy tygodnie, odkąd mąż się wyprowadził. Nadal budzę się wcześnie, ale już nie z napięcia. Nie jest łatwo, ale przynajmniej czuję, że oddycham.
– Wiesz, że wyglądasz spokojniej? – powiedziała siostra.
– Serio?
– Serio. I to nie przez nowy tusz do rzęs – uśmiechnęła się.
Nie jest łatwo i wiem, że przede mną jeszcze wiele trudności, ale przynajmniej czuję, że oddycham.
Barbara, 33 lata
Historie są inspirowane prawdziwym życiem. Nie odzwierciedlają rzeczywistych zdarzeń ani osób, a wszelkie podobieństwa są całkowicie przypadkowe.
Czytaj także:
- „Nasze małżeństwo od dawna kręci się tylko wokół kanapy i telewizora. Mąż każdą inną rozrywkę uznaje za moją fanaberię”
- „Od lat sama ogarniam dom, bo mój mąż ma dwie lewe ręce do roboty. Nie będę dłużej przymykać oczu na jego lenistwo”
- „Moja żona była solidna jak szwajcarski zegarek. Gdy nagle przestała gotować i prasować, okazało się, że nic nie umiem”