Reklama

Latem, kiedy panowały nieznośne upały, mój pracodawca zdecydował, że wezmę udział w szkoleniu organizowany, w Trójmieście. Słońce prażyło niemiłosiernie, a powietrze było tak gorące i duszne, że ciężko było złapać oddech. W związku z tym, każdą przerwę wykorzystywałam na relaks na piaszczystej plaży, delektując się lekkim, orzeźwiającym wiatrem znad morza, kojącym dźwiękiem fal i zapierającym dech w piersiach widokiem nieskończonego błękitu wody.

Reklama

Myślałam, że będą to jedyne pozytywne doznania związane z wyjazdem służbowym, ale wszystko zmieniło się, gdy niespodziewanie pojawił się obok mnie przystojniak o atletycznej budowie ciała, który ewidentnie zaczął mnie podrywać.

Kiedy to wszystko się zaczęło, uznałam, że sytuacja jest naprawdę zabawna. Chłopak dosłownie skakał wokół mnie, chcąc mi zaimponować i wkupić się w moje łaski, a ja przecież nie planowałam zdradzić swojego małżonka... Ale później coś mnie tknęło: „Zaraz, zaraz, kto tu mówi o zdradzie? Można się przecież po prostu dobrze bawić...". Z pełną świadomością dałam się porwać tej zabawie. Mało tego! Czerpałam z tego niemałą frajdę!

Okazja pojawiła się szybko

Nie przepadałam za samotnością, dlatego doszłam do wniosku, że właśnie pojawiła się świetna szansa na przyjemne spędzenie wieczoru. Nic poza tym. Rzecz jasna, z miejsca zdecydowałam, że to ja będę w tej zabawie głównym graczem, udając przy tym naiwną i dając facetowi mylne wrażenie, że ma nade mną przewagę, której tak naprawdę był pozbawiony.

Jako kobieta zamężna z niemałym stażem byłam pewna siebie, bo doskonale zdawałam sobie sprawę z tego, że większość mężczyzn często nie ogarnia podstawowych spraw. Doszłam do wniosku, że mogę sobie pozwolić na odrobinę szaleństwa, by moje życie nabrało trochę koloru, oczywiście nie przekraczając granic zdrowego rozsądku i nie łamiąc wartości, którymi się kieruję. W końcu, mówiąc szczerze, czułam, że popadam w rutynę i nudę.

Brakowało mi ognia

Nie powiem, żebym czuła się totalnie sfrustrowana swoim życiem. Po prostu brakowało mi chwil uniesienia, które pamiętam z pierwszych miesięcy po ślubie. Dawniej byłam pełna romantyzmu i spontaniczności. Rzucałam się w wir nowych relacji, spotykałam wielu facetów, kochałam flirtować, ale potem... wzięłam ślub i wszystko dobiegło końca. Nie od razu, ale całkiem szybko. Tłumaczyłam sobie, że zauroczenie w związku nie może trwać bez końca, a realne życie to przyjaźń, wzajemne wsparcie i wspólne stawianie czoła wyzwaniom.

Tym samym w krótkim czasie zorientowałam się, że moje życie straciło kolor niczym wyblakłe zdjęcie, a relacja z Michałem od dawna nie miała już dawnego blasku. Wkradły się w nią szarość i monotonia dnia codziennego... Lecz czy faktycznie musiało tak się stać? Czyż nie byłabym w stanie tego odmienić? Ni stąd, ni zowąd naszła mnie chęć, żeby spędzić kilka dni z tym przystojniakiem. Nic złego przecież nie zrobię, a może chociaż poczuję się w końcu jak prawdziwa kobieta.

Facet był bardzo pewny siebie

Następnego dnia po skończonym szkoleniu, gdy dotarłam nad morze, on już był na miejscu, dzierżąc pod ramieniem swoją deskę do surfingu – wszystkie moje obawy momentalnie wyparowały. Chłopak przedstawił się jako Eryk i emanował pewnością siebie, wierząc w swoją atrakcyjność. Nawet przez myśl mu nie przeszło, że jakakolwiek dziewczyna, do której startował, mogłaby nie ulec jego urokowi. Jak na razie postanowiłam nie pozbawiać go tej iluzji.

– Surfujesz? – zapytał.

– Coś ty, jeszcze nigdy nie miałam okazji spróbować – oznajmiłam.

– To żaden problem, pokażę c,i jak to się robi – powiedział, a jego spojrzenie było tak pewne siebie, że poczułam się zmieszana.

– Hmm, nie wiem, czy sobie poradzę – moja niepewna mina tylko go zachęciła.

Nie opierałam się

Złapał mnie za dłoń i poprowadził w kierunku wody. Podczas gdy ja stopniowo przyzwyczajałam skórę, rozgrzaną promieniami słońca, do chłodnej toni, on zaczął prezentować swoje wyczyny, lawirując na desce po niewysokich falach. Ewidentnie czuł się jak ryba w wodzie. Widać było, że uwielbiał się popisywać, a niekoniecznie czuł miłość do surfingu.

Po dłuższym oczekiwaniu, wrócił i zaczął mnie uczyć. Efekty były opłakane. Sześćdziesiąt minut daremnych prób zakończyło się totalną porażką. Wtedy już wiedziałam, że moim największym osiągnięciem jest brodzenie na dmuchanym materacu tuż przy plaży. Eryka to jednak nie zraziło.

– I co myślisz? Spotkamy się tu znowu o tej porze następnego dnia? – zagadnął, kiedy szykowałam się do wyjścia.

– Zobaczymy… – rzuciłam.

Nagle Eryk złapał mnie w ramiona i tak namiętnie mnie pocałował, że totalnie mnie zatkało. Takich rzeczy nie da się przeżyć w zwyczajnym związku, więc aż mnie ciarki przeszły.

Ciągle o nim myślałam

Przygotowując się do snu, nie mogłam zapomnieć, jak był namiętny. Trzeciego dnia zajęcia na szkoleniu wlekły mi się w nieskończoność. Niecierpliwiłam się, by ruszyć wreszcie nad morze. Co więcej, ze zdziwieniem zauważyłam, że moją głowę zaprzątały przede wszystkim rozważania o ponownym ujrzeniu Eryka. Zupełnie jak jakaś rozmarzona nastolatka.

– Ile czasu zamierzasz tu spędzić? – zagadnął po kilku minutach banalnej konwersacji.

– W piątek wracam do domu – odpowiedziałam.

– To oznacza, że pozostały nam raptem dwa dni. Może wyskoczymy dziś wieczorem do knajpki? Znam jedną uroczą miejscówkę w okolicy.

– Z wielką przyjemnością – przystałam na propozycję, będąc absolutnie przekonaną, że na jednym drinku ten wieczór z pewnością się nie zakończy.

Ani trochę się tym nie przejmowałam, bo Eryk kompletnie zawrócił mi w głowie. W mgnieniu oka wyparowały mi z głowy wcześniejsze zamiary pod tytułem „Przecież to tylko niewinna zabawa, nic takiego się nie stanie".

– O ósmej wieczorem będę po ciebie – rzucił na do widzenia.

Liczyłam na gorącą noc

Spodziewałam się, że szykuje się upojny wieczór z przystojnym facetem. Taki scenariusz był bardzo realny, ponieważ Eryk ewidentnie chciał przyspieszyć moment, w którym nasza relacja wejdzie na wyższy poziom. Ja natomiast z pełną premedytacją dążyłam do tej chwili, choć nie powinnam. Mój mózg całkowicie się rozluźnił, a ja przestałam nad wszystkim myśleć. I czułam się z tym wspaniale. Od dawna nie doświadczyłam czegoś podobnego.

Eryk najwyraźniej uznał, że mam w sobie to coś i warto o mnie zabiegać. Komplementował mnie i zabiegał o moją uwagę. Zdawałam sobie sprawę, że nie kryje się za tym nic poważniejszego, żadne głębsze emocje… Ale w tamtej chwili wcale mi na tym nie zależało. Po prostu pragnęłam czuć się atrakcyjna i pociągająca. Co z moimi zasadami? I co z moim genialnym planem, aby przechytrzyć tego przystojniaka? Chyba już na starcie podejrzewałam, że to się nie uda… Jakoś koło dwunastej w nocy opuściliśmy lokal.

– Sporo czasu jeszcze przed nami, noc ciągle młoda. Co byś powiedziała na to, żebyśmy przenieśli się do mojego mieszkania? – zaproponował. – Chciałbym ci zaprezentować świetne albumy muzyczne, które mam w swojej kolekcji – dodał z dumą.

„Koleś próbuje mnie poderwać na swoją płytotekę. Ale obciach. – pomyślałam z niesmakiem. – Dajmy sobie spokój z tymi podchodami, oboje wiemy, o co chodzi". Zgodziłam się pójść do niego. Na szczęście jego kawalerka znajdowała się blisko miejsca, gdzie się zatrzymałam, więc w razie jakby coś mi nie pasowało, mogłam szybko się ulotnić.

Rozczarowałam się

Rozsiedliśmy się na sofie, a Eryk puścił swoją ukochaną playlistę z bluesem. Objął mnie ramieniem i... Myślałam, że nastąpi jakiś czuły moment ,albo w ogóle cokolwiek zacznie się dziać, a tu – pustka. Przystojniak tulił mnie delikatnie, ale chyba totalnie zatracił się w słuchaniu kawałków. Odniosłam wrażenie, jakby dla niego priorytetem było teraz tylko wyłapanie uchem i przeżycie całym sobą każdej nuty.

Więc co ze mną? Rany, przecież specjalnie przylazłam tutaj, żeby doznać jakichś wrażeń. Ale niestety, nie dane mi było przeżyć nic romantycznego. Nagle głowa Eryka zsunęła się i spoczęła na moim barku. Zaczął oddychać równo i spokojnie. Zbaraniałam, ale zaraz dotarło do mnie, że Eryk po prostu zasnął. Padnięty po intensywnym dniu i paru mocnych drinkach, po prostu usnął, kompletnie olewając to, jak ponętnie wyglądałam.

Ja to mam pecha – westchnęłam bez entuzjazmu.

„No i proszę! W końcu jestem zdecydowana porzucić moje żelazne reguły i dać się ponieść chwili, a ten koleś po prostu zasypia!" – pomyślałam, ostrożnie próbując wyswobodzić się z ramion Eryka.

A jednak dochowałam wierności

Cichutko opuściłam jego mieszkanie i powróciłam do swojego pokoju hotelowego. Mimo że pojawiłam się na plaży jeszcze dwukrotnie, nie dane mi było go ponownie zobaczyć. Czyżby facet poczuł się zawstydzony swoim wcześniejszym zachowaniem? Muszę przyznać, że zakończenie mojego miłosnego epizodu pozostawiło mnie z lekkim niedosytem.

Podniosło mnie jednak na duchu to, że moja lojalność wobec męża nie została w żaden sposób naruszona. Kiedy wróciłam z wyjazdu nad morze, byłam w stanie z podniesionym czołem stanąć przed moim mężczyzną i oznajmić mu, że cały ten wyjazd szkoleniowy był naprawdę owocny i wiele mnie nauczył.

Reklama

Aleksandra, 37 lat

Reklama
Reklama
Reklama