„Mój teść wodził mnie codziennie na pokuszenie. Drżałam na samą myśl, co może się wydarzyć między nami”
„Był elegancki, a zarazem nieprzypadkowo nonszalancki – każdy detal jego wizerunku wydawał się dokładnie przemyślany. Rozmawialiśmy o banalnych sprawach, ale w mojej głowie nieustannie krążyła myśl, co bym zrobiła, gdybyśmy zostali sami. Każde jego spojrzenie wywoływało we mnie falę ciepła”.

- Redakcja
Nigdy nie sądziłam, że widok jednej osoby może sprawić, że nogi staną się miękkie jak wata, a serce zacznie bić w dziwnie przyspieszonym rytmie. Mój teść, stojący w progu salonu, wydawał się całkiem zwyczajny, a jednak coś w jego spojrzeniu, w sposobie poruszania się, wzbudzało we mnie mieszankę napięcia i fascynacji. Przez chwilę świat wokół mnie znikał – liczyłam tylko siebie, jego obecność i myśl, co mogłabym zrobić, gdybyśmy zostali sami. Wiedziałam dokładnie, jak silne i niebezpieczne mogą być te uczucia.
W środku cała płonęłam
Kiedy drzwi wejściowe zamknęły się, poczułam, jak zimny dreszcz przeszył moje ciało. Stał w salonie, z rękami w kieszeniach, lekko się uśmiechając, a ja nie mogłam oderwać od niego wzroku. Każdy jego ruch wydawał się pełen niewypowiedzianej obietnicy, a ja próbowałam zapanować nad chaosem uczuć, który we mnie narastał. Przez chwilę czułam się jak sparaliżowana, a nogi poddawały się, jakbym stała na cienkiej, niestabilnej tafli lodu.
– Przyszłam z wizytą, ale chyba nie przeszkadzam? – zapytałam, starając się utrzymać neutralny ton, choć w środku płonęłam.
– W żadnym wypadku – odpowiedział, unosząc lekko brew i opierając się o framugę drzwi. – Zawsze miło zobaczyć Cię u nas.
Jego głos był spokojny, a jednak coś w nim sprawiało, że napięcie rosło. Usiadłam na kanapie, starając się zachować pozory opanowania. On zajął fotel naprzeciwko, a ja poczułam, że każde spojrzenie na jego sylwetkę przyspiesza bicie mojego serca. Był elegancki, a zarazem nieprzypadkowo nonszalancki – każdy detal jego wizerunku wydawał się dokładnie przemyślany. Rozmawialiśmy o banalnych sprawach, ale w mojej głowie nieustannie krążyła myśl, co bym zrobiła, gdybyśmy puścili wodze fantazji.
Każde jego spojrzenie wywoływało we mnie falę ciepła, a ręce zaczynały drżeć lekko, gdy przysuwał się bliżej kanapy. Chciałam się oderwać, odsunąć, zachować dystans, a jednocześnie pragnęłam, żeby został, żeby napięcie wciąż rosło. Nie mogłam przewidzieć, jak długo jeszcze wytrzymam, siedząc tu, naprzeciw niego. Myśli błądziły między pragnieniem a strachem przed tym, co mogłabym zrobić, gdybym pozwoliła sobie na odrobinę szaleństwa. Kanapa w salonie nagle stała się miejscem pełnym zakazanych możliwości, a ja byłam całkowicie świadoma, że granica, którą do tej pory uważałam za nienaruszalną, zaczyna się zacierać.
Nie mogłam poskromić myśli
Gdy siedziałam naprzeciw teścia, zauważyłam drobne gesty, które wcześniej umykały mojej uwadze – sposób, w jaki lekko odginał włosy za ucho, czy minimalny uśmiech, gdy wspominałam coś śmiesznego. Każdy szczegół wzmagał mój niepokój, sprawiał, że nogi stawały się jeszcze słabsze, a serce waliło w rytmie, którego nie potrafiłam kontrolować. Nie potrafiłam skupić się na rozmowie, choć jego obecność wymagała ode mnie uprzejmości.
– Naprawdę dobrze wyglądasz w tej sukience – rzucił nagle, tak cicho, że poczułam jakby te słowa dotknęły mnie głęboko, wywołując przyspieszone bicie serca.
– Dziękuję… – odpowiedziałam, starając się ukryć drżenie w głosie, choć cała byłam świadoma jego efektu.
Nie potrafiłam przestać obserwować jego ruchów, a każda zmiana pozycji wywoływała we mnie falę napięcia. Czułam, że myśli o tym, co mogłabym zrobić, gdybyśmy zostali sami na kanapie, stają się coraz bardziej wyraźne, bardziej realne. Chciałam to wypchnąć z głowy, ale niemożność oderwania się od niego wzbudzała jeszcze większe pożądanie. Przechodził kilka kroków w stronę kuchni, a ja poczułam, jak w mojej głowie rodzi się plan – niewinny na zewnątrz, a w środku pełen zakazanych wyobrażeń. Mogłam pozwolić sobie na chwilę fantazji, wiedząc, że nikt tego nie zauważy. Każde jego spojrzenie w moją stronę sprawiało, że czułam się jednocześnie winna i żywa.
– Może przynieść coś do picia? – zapytał, wracając z kuchni.
– Tak, chętnie – odpowiedziałam, starając się opanować drżenie rąk.
Myśli o tym, co zrobiłabym, gdybyśmy zostali sami, były tak intensywne, że oddech przyspieszał. Byłam świadoma, że balansuję na granicy między kontrolą, a tym, czego naprawdę pragnę. Każdy jego ruch, każdy gest, każdy uśmiech stawał się iskrą w mojej wyobraźni, gotową rozpalić wszystko w jednym momencie.
Serce waliło mi jak oszalałe
Siedząc na kanapie, czułam, jak powoli zbliża się do mnie, choć zachowywał pozory zwyczajnej rozmowy. Każdy krok w jego stronę wywoływał we mnie falę ciepła, a jednocześnie lęku – nogi jakby miękły, a serce biło coraz szybciej. Nie wiedziałam, jak długo uda mi się utrzymać pozory spokoju, gdy tak bardzo pragnęłam, żeby został jeszcze bliżej.
– Chciałem ci powiedzieć, że naprawdę doceniam, jak dbasz o dom – powiedział, siadając bliżej, nieznacznie pochylając się w moją stronę.
Jego słowa wywołały dreszcz przyjemności, choć starałam się zachować powagę. Wiedziałam, że granica, którą zwykle utrzymuję, zaczyna się przesuwać. Jego obecność wypełniała całe pomieszczenie, a ja byłam całkowicie świadoma każdego gestu, każdego oddechu.
– Dziękuję… – wyszeptałam, nie mogąc oderwać wzroku od jego twarzy.
Rozmowa toczyła się dalej, niby o niczym, a jednak wszystko, co mówił, sprawiało, że moje myśli krążyły wokół zakazanych fantazji. Każde jego spojrzenie, nawet przypadkowe, stawało się zapalnikiem w mojej wyobraźni. Poczułam, jak napięcie między nami narasta, jak niewypowiedziane pragnienia stają się niemal namacalne. Kiedy przysunął się bliżej, poczułam zapach jego perfum i niemal fizycznie odczułam jego ciepło. Chciałam się odsunąć, ale jednocześnie pragnęłam tego, żeby dotarł jeszcze bliżej, żeby granice, które zawsze starałam się utrzymać, zostały zatarte.
– Może usiądziemy wygodniej? – zaproponował, wskazując miejsce obok siebie.
Serce zabiło mi mocniej. Kanapa w salonie, wcześniej zwyczajny mebel, teraz stała się sceną, na której mogłoby wydarzyć się wszystko, co do tej pory odrzucałam. Każda sekunda jego obecności sprawiała, że napięcie stawało się niemal nie do zniesienia. Wiedziałam, że chwilę nieuwagi mogłabym zapłacić utratą kontroli nad sobą i swoimi uczuciami.
Chciałam poczuć ten ogień
Czułam, że powoli tracę grunt pod nogami. Każdy jego gest, każda drobna uwaga sprawiały, że napięcie w salonie stawało się niemal namacalne. Serce waliło mi w piersi, a nogi drżały, jakbym była gotowa opuścić swoją strefę bezpieczeństwa.
– Chciałbym, żebyś usiadła bliżej – powiedział nagle, jego głos był spokojny, a jednak wywołał we mnie falę elektryzującego dreszczu.
Nie wiedziałam, czy powinnam się poruszyć, czy zostać na swoim miejscu. Każda cząstka mojego ciała pragnęła, żeby zrobił krok w moją stronę. Wiedziałam, że gdybym po prostu przesunęła się trochę bliżej, mogłoby wydarzyć się coś, czego obawiałam się najbardziej i czego pożądałam równocześnie.
– Dobrze… – wyszeptałam, z sercem bijącym mi niemal w gardle.
Siadłam bliżej, zaledwie o kilka centymetrów, a mimo to poczułam, że przestrzeń między nami wypełnia się napięciem, które trudno opisać słowami. Każdy jego ruch wydawał się zaplanowany, a zarazem naturalny. Nie wiedziałam, jak długo wytrzymam w tej bliskości, gdy myśli o tym, co mogłabym zrobić, kiedy nikt nie patrzy, zaczęły stawać się coraz bardziej realne.
– Masz przepiękne oczy – dodał cicho, a ja poczułam, jak ciepło rozlewa się po całym ciele.
Nie mogłam przestać go obserwować. Każdy uśmiech, każdy drobny gest wywoływał u mnie mieszankę strachu i pożądania. Kanapa w salonie stała się miejscem, gdzie myśli mieszały się z rzeczywistością, a ja wiedziałam, że granica, którą dotąd utrzymywałam, już dawno została przekroczona w mojej wyobraźni. Czułam, że w jednej chwili mogę stracić kontrolę. To napięcie między nami było jak iskra, która czekała tylko, by rozpalić ogień, a ja byłam gotowa, żeby go poczuć w całej jego sile.
Nie mogłam dłużej udawać
Czułam, że każdy oddech między nami staje się cięższy, bardziej intensywny. Kanapa w salonie była teraz niemal sceną, na której nasze myśli i pragnienia mogłyby się zderzyć, gdybyśmy tylko na to pozwolili. Napięcie, które narastało przez całą wizytę, wypełniało całe pomieszczenie, a ja wiedziałam, że już nie mogę dłużej udawać obojętności.
– Może… odpoczniemy chwilę? – zaproponował, wskazując na wolną przestrzeń obok siebie.
Nie wiedziałam, czy powinnam się poruszyć, czy zostać w bezpiecznej odległości. Każda sekunda w jego pobliżu sprawiała, że myśli o tym, co mogłabym zrobić, stawały się coraz bardziej wyraźne. Serce biło mi w rytmie, którego wcześniej nie znałam, a nogi drżały pod wpływem napięcia. Usiadłam bliżej, prawie dotykając jego ramienia. Czułam ciepło jego ciała, a zapach perfum wywoływał falę pożądania, której nie umiałam powstrzymać. Każdy jego gest był przemyślany, a jednocześnie naturalny, sprawiając, że granica między wyobraźnią a rzeczywistością stawała się coraz cieńsza.
– Masz ochotę na coś jeszcze? – zapytał, a jego głos brzmiał spokojnie, lecz niosło się w nim coś, co sprawiało, że nie mogłam już wytrzymać w jednej pozycji.
– Chętnie… – wyszeptałam, starając się ukryć drżenie w głosie.
Teraz już każda myśl mogła przerodzić się w działanie. Czułam, że granice, które dotąd uważałam za nienaruszalne, zaczynają się zacierać, a jednocześnie świadomość sytuacji budziła we mnie mieszankę lęku i ekscytacji. Każda chwila z nim była jak zawieszenie między rzeczywistością a tym, czego pragnęłam, a ja wiedziałam, że tej bliskości nie da się już cofnąć.
Pragnienia nadal mnie kusiły
Siedzieliśmy razem na kanapie, a napięcie, które wypełniało cały salon, powoli zaczynało ustępować. Choć w mojej głowie wciąż krążyły myśli o tym, co mogłabym zrobić, rzeczywistość wymusiła zachowanie dystansu. Wiedziałam, że jedna nieostrożna chwila mogłaby zmienić wszystko, a ja nie byłam gotowa na konsekwencje.
– Cieszę się, że wpadłaś – powiedział, a w jego głosie brzmiała uprzejmość i lekka troska. – Zawsze dobrze spędzić razem czas.
– Ja też – odpowiedziałam, starając się odzyskać spokój, choć serce wciąż biło szybciej niż zwykle.
Każdy jego uśmiech był jak subtelny sygnał, który wciągał mnie w wir myśli i wyobrażeń, ale jednocześnie przypominał, że rzeczywistość wymagała opanowania. Wstałam, przeszłam kilka kroków, udając, że chcę coś przynieść i poczułam ulgę, że granica została zachowana. To napięcie, choć elektryzujące, było również przestrogą – nauczyło mnie, że niektóre pragnienia należy powstrzymać, nawet jeśli wydają się kuszące.
Patrząc na niego, zdałam sobie sprawę, że te emocje są częścią mnie, a jednocześnie nie definiują mojej rzeczywistości. Mogłam pozwolić sobie na fantazje w myślach, ale w świecie realnym trzeba było zachować umiar. Uśmiechnęłam się do siebie, rozumiejąc, że kontrola nad sobą była równie ekscytująca, co sama pokusa. Gdy kończyłam wizytę w jego domu, poczułam ulgę i lekki smutek jednocześnie. Wiedziałam jednak, że granica, której nie przekroczyłam, była równie ważna jak wszystko, co wyobrażałam sobie. Było coś fascynującego w tej chwili zawieszenia – pełnej napięcia, pożądania i samokontroli. I wiedziałam, że jeszcze długo będę wracać do tego dnia w myślach, zastanawiając się, co naprawdę bym zrobiła, gdyby kanapa w salonie stała się sceną mojego własnego, niebezpiecznego pragnienia.
Sylwia, 28 lat
Historie są inspirowane prawdziwym życiem. Nie odzwierciedlają rzeczywistych zdarzeń ani osób, a wszelkie podobieństwa są całkowicie przypadkowe.
Czytaj także:
- „Gdy ja cieszyłam się z bycia żoną i mamą, mąż kupował koronki dla innej. Wstyd mi, że dałam się tak wykiwać”
- „Moi teściowie rozwiedli się po 50 latach. Okazało się, że bez swoich kłótni marnieją jak pelargonie na mrozie”
- „Koleżanki kpiły, że dla nich umarłam za życia. One biegają po klubach, a ja wolę spędzać wieczory z mężem i dziećmi”