„Dla awansu zrobiłam przyjaciółkę w balona. Będzie zbierać szczękę z podłogi, gdy odkryje, ile teraz zarabiam”
„Wiedziałam, że to, co robię, jest złe, ale w tamtej chwili, zdesperowana i pełna zawiści, nie widziałam innego wyjścia. Usprawiedliwiałam się, że to tylko chwilowa zmiana. Przecież nie zamierzałam skrzywdzić Weroniki na zawsze, prawda?”.

- Redakcja
Codziennie stawiałam sobie nowe wyzwania. Mój zawód to moja pasja, choć bywa stresujący. Zawsze chciałam być kimś więcej niż tylko kolejnym pracownikiem biurowym. Miałam ambicje i wielki apetyt na życie. Ale był ktoś lepszy ode mnie. Weronika. Była niekończącym się źródłem kreatywnych pomysłów, a jej projekty były chwalone przez wszystkich. Często czułam się jak cień w jej obecności, jak ktoś, kto zawsze stoi krok za nią. Byłam zazdrosna o jej sukcesy, ale jednocześnie podziwiam ją za talent, którego mi brakuje.
Zbliżało się ważne spotkanie z zarządem, na którym obie miałyśmy zaprezentować swoje projekty. To była nasza szansa na zabłyśnięcie, a może nawet na awans. Wiedziałam, że muszę dać z siebie wszystko, ale czułam niepewność. Weronika jak zwykle była przygotowana, a ja miałam wrażenie, że znowu zostanę w tyle. To uczucie nie dawało mi spokoju.
Byłam sfrustrowana
– Cześć – Weronika przywitała mnie z uśmiechem, wchodząc do naszego biura.
W jej rękach zauważyłam plik dokumentów, które z pewnością były częścią jej projektu.
– Jak idą przygotowania? – zapytała, pewnie z grzeczności.
– Dobrze, dziękuję – odpowiedziałam, starając się ukryć swoje napięcie. – A u ciebie?
– Też w porządku. Myślę, że mam wszystko gotowe na spotkanie – powiedziała z pewnością siebie, której zawsze jej zazdrościłam.
Zawsze wydawało się, że Weronika ma wszystko pod kontrolą. Była spokojna, opanowana i wiedziała, czego chce. Czułam satysfakcję, gdy próbowałam wyobrazić sobie jej reakcję, gdyby jej projekt nie poszedł zgodnie z planem.
– Możesz mi zdradzić, nad czym dokładnie pracujesz? – zapytałam, starając się brzmieć przyjacielsko.
– Oczywiście – odparła, chociaż zauważyłam lekki błysk ostrożności w jej oczach. – Chodzi o nową strategię marketingową. Mam nadzieję, że zarząd uzna ją za wartościową.
Kiwałam głową, udając zainteresowanie, chociaż byłam coraz bardziej sfrustrowana. Wiedziałam, że moja prezentacja nie dorówna jej pracy. Wiedziałam, że jestem w cieniu Weroniki, i zaczęłam zastanawiać się, jak mogłabym to zmienić. Może tym razem mogłabym odwrócić sytuację na swoją korzyść. W głowie zaczęły mi się rodzić różne pomysły, a każdy z nich wydawał się bardziej kuszący niż poprzedni.
Serce biło mi jak szalone
Była późna noc, a ja siedziałam przed komputerem, próbując uspokoić myśli i sumienie. Wystarczyło jedno kliknięcie, by wysłać Weronice fałszywego maila z informacją o zmianie godziny spotkania. Serce biło mi jak szalone. Wiedziałam, że ten jeden mail może zmienić wszystko.
– Dla dobra mojej kariery – szepnęłam, czując, że nie mogę cofnąć słów. – Muszę coś zrobić, by wyjść z jej cienia.
Wiedziałam, że to, co robię, jest złe, ale w tamtej chwili, zdesperowana i pełna zawiści, nie widziałam innego wyjścia. Usprawiedliwiałam się, że to tylko chwilowa zmiana. Przecież nie zamierzałam skrzywdzić Weroniki na zawsze, prawda? Kiedy w końcu wysłałam wiadomość, poczułam się z tym bardzo źle. Ale starałam się o tym nie myśleć. Wiedziałam, że muszę się skupić na prezentacji, a nie na wyrzutach sumienia. Gdy zamknęłam laptopa i poszłam do łóżka, emocje nie pozwalały mi zasnąć. Ciągle zadawałam sobie pytanie, czy to naprawdę dla mojego dobra, czy tylko oszukuję samą siebie. Ale teraz nie było już odwrotu. Następnego dnia miało się okazać, czy mój plan zadziała.
Nadszedł dzień prezentacji. Serce mi waliło, gdy wchodziłam do sali konferencyjnej. Zdałam sobie sprawę, że nie ma już odwrotu. Weronika się spóźniała, a zarząd zaczął się niecierpliwić.
– Jesteśmy gotowi. Możesz zaczynać – powiedział przewodniczący zarządu, a ja starałam się zachować spokój.
– Oczywiście, dziękuję – odpowiedziałam, wstając i podchodząc do rzutnika.
Próbowałam się skupić, choć każdy nerw w moim ciele krzyczał, że to wszystko może się w każdej chwili rozpaść. Zaczęłam swoją prezentację, starając się mówić pewnym głosem, chociaż wewnętrznie trzęsłam się z emocji. Przerzucając kolejne slajdy, starałam się ukryć drżenie dłoni. Nagle drzwi sali konferencyjnej otworzyły się z hukiem, a do środka weszła zdezorientowana Weronika. Na jej twarzy malowało się zaskoczenie, a ja wiedziałam, że właśnie wszystko się zmienia.
– Przepraszam za spóźnienie, nie wiedziałam, że zaczynamy wcześniej – powiedziała, próbując złapać oddech.
Starałam się zbagatelizować sytuację, kontynuując prezentację.
– Wszystko w porządku. Już prawie skończyłam.
Ale wewnętrznie czułam, że coś we mnie pękło. Weronika usiadła, wciąż zdezorientowana, a ja próbowałam dokończyć prezentację z uśmiechem. Wiedziałam jednak, że to, co zrobiłam, zmieniło wszystko.
Czułam się winna
Kilka dni po prezentacji dostałam wiadomość o awansie. Powinnam czuć się spełniona, ale zamiast tego czułam ciężar na sercu, którego nie mogłam się pozbyć. W firmie wszyscy składali mi gratulacje, ale każda pochwała brzmiała jak echo moich złych decyzji.
– Gratulacje! Naprawdę na to zasłużyłaś – powiedział jeden z kolegów z uśmiechem.
Uśmiechałam się sztucznie, nie będąc w stanie powiedzieć prawdy. Z każdym dniem czułam, że coś jest nie tak, że ta cała sytuacja nie jest do końca prawdziwa. Tymczasem Weronika nie mówiła zbyt wiele, ale zauważyłam, że jej uśmiech był mniej szczery niż wcześniej. Wszystko zmieniło się, gdy przyszła do mnie z kopią maila, który wysłałam.
– Znajdziesz dla mnie chwilę? – zapytała, wchodząc do mojego biura z kamienną twarzą.
– Oczywiście – odpowiedziałam, próbując zachować spokój, choć serce zaczęło mi bić mocniej.
Weronika położyła przed sobą wydrukowany mail.
– Co to ma znaczyć? – jej głos był spokojny, ale widziałam, że ledwo panuje nad emocjami.
– Ja... – zaczęłam, ale nie wiedziałam, jak skończyć.
Poczułam, że nie mam wymówki, że to, co zrobiłam, jest nie do obronienia.
– Dlaczego to zrobiłaś? – zapytała, a w jej oczach pojawiły się łzy.
– Byłam zdesperowana – powiedziałam z trudem, próbując wytłumaczyć to, co sama ledwo rozumiałam. – Chciałam coś osiągnąć...
– Myślałam, że jesteśmy przyjaciółkami – jej głos był pełen bólu.
To spotkanie wywróciło wszystko do góry nogami. Weronika odkryła prawdę, a ja musiałam zmierzyć się z konsekwencjami. Byłam przytłoczona własnym poczuciem winy i świadomością, że moje działania miały poważne skutki.
Moje marzenia legły w gruzach
Nie minęło wiele czasu, zanim zaproszono mnie na rozmowę z szefem. Byłam przygotowana na najgorsze, ale wciąż miałam nadzieję, że jakoś uda mi się wszystko wyjaśnić.
– Muszę z tobą porozmawiać o tej sytuacji z prezentacją – zaczął szef z powagą w głosie. – To, co się wydarzyło, jest nie do zaakceptowania. Nie możemy tolerować takiego zachowania w naszej firmie.
– Rozumiem – odpowiedziałam cicho, czując, jak mój świat się wali. – Mogę to jakoś naprawić?
– Niestety, decyzja już zapadła. Straciłaś nasze zaufanie. Musimy się pożegnać – jego słowa były ostateczne.
Opuszczając jego biuro, czułam się jak w koszmarze. Moje marzenia o karierze w tej firmie legły w gruzach. Ale najgorsze było to, że straciłam przyjaciółkę. Wiedziałam, że muszę się z nią porozmawiać. Zebrałam się na odwagę i poprosiłam ją o rozmowę.
– Przepraszam – powiedziałam, patrząc jej prosto w oczy. – Wiem, że to niewiele zmienia, ale naprawdę żałuję tego, co zrobiłam.
– Doceniam, że próbujesz przeprosić, ale moje zaufanie do ciebie zostało zniszczone – odpowiedziała, jej głos był zimny i zdystansowany. – Nie mogę o tym zapomnieć.
Wiedziałam, że nie będzie łatwo, ale słowa Weroniki uderzyły mnie z całą mocą. Zraniłam ją bardziej, niż mogłam sobie wyobrazić. Moje działania miały poważne konsekwencje, które teraz musiałam zaakceptować.
Paulina, 34 lata