Reklama

Mieszkam w dużym mieście, w mieszkaniu, które bardziej przypomina pracownię niż dom. Żyję dość spokojnie, choć samotnie. Cisza nie była problemem, dopóki nie zaczynała przypominać mi o rodzinie.

Miało być oryginalnie

Kontakt z domem utrzymywałam z przyzwyczajenia. Krótkie rozmowy, zdawkowe pytania, te same odpowiedzi. Przyjazdy zdarzały się rzadko i nigdy nie były spontaniczne. Każda wizyta miała w sobie coś z obowiązku, jakby ktoś odhaczał mnie w kalendarzu.

Tuż przed Dniem Babci przypomniałam sobie stare zdjęcie. Siedziałam na nim na kolanach babci, miałam może cztery lata. Jej dłoń spoczywała na moich plecach, a ja patrzyłam w obiektyw. To był jedyny dowód na to, że kiedykolwiek byłyśmy blisko. Postanowiłam odtworzyć to zdjęcie haftem. Przez kilka wieczorów siedziałam w ciszy, licząc ściegi, kłując palce, poprawiając drobne błędy.

Kiedy pojechałam do babci w dniu jej święta i przy stole wyjęłam prezent, nikt się nie odezwał.

– To dla ciebie – powiedziałam, wręczając babci pudełko. – Sama zrobiłam. Zajęło mi trochę czasu.

Babcia spojrzała na mnie, potem na pakunek. Rozdarła papier. Haft wysunął się na stół. Przez sekundę miałam wrażenie, że jej twarz zmiękła. Trwało to jednak bardzo krótko.

– Ładne – powiedziała po chwili. – Tylko po co takie rzeczy robić? Na ścianie kurz będzie zbierało. Lepiej byś kupiła coś konkretnego. Kapcie by się przydały albo koc.

Nie doceniła mnie

Ojciec chrząknął i zaczął opowiadać o pogodzie, jakby właśnie to było najważniejsze. Mama uśmiechnęła się nerwowo, spojrzała na mnie przepraszająco, potem spuściła wzrok. W głowie pojawił się znajomy głos: „Niepraktyczne. Niepotrzebne. Zajmij się czymś pożytecznym”. Babcia odłożyła haft obok talerza, nie dotknęła go już ani razu. Rozmowa toczyła się dalej, potrawy znikały z półmisków, ktoś śmiał się za głośno.

Po obiedzie zostałam w kuchni, kiedy reszta przeszła do salonu. Talerze piętrzyły się w zlewie, w powietrzu unosił się zapach pieczonego mięsa. Mama stanęła obok mnie.

– Nie przejmuj się – powiedziała cicho. – Wiesz, jaka ona jest.

– Wiem – odpowiedziałam w końcu. – Tylko nie rozumiem, dlaczego za każdym razem musi boleć.

Mama westchnęła.

– Ona nie umie inaczej. Całe życie była twarda, nikt jej nie uczył okazywania uczuć. Praca, obowiązki, konkret. Może chciała dobrze. Dla niej liczy się praktyczność. Kapcie, koc, coś użytecznego.

– Mamo, ja miałam osiem lat, kiedy po raz pierwszy usłyszałam, że moje rysunki są stratą czasu – powiedziałam. – Potem dwanaście, szesnaście, dwadzieścia. Zawsze to samo.

Byłam krytykowana

Mama zacisnęła usta. Oparła się o blat.

– Też to przeżyłam – przyznała po chwili. – Myślisz, że mnie było łatwiej? Tylko nauczyłam się nie brać tego do siebie.

– Ja już nie chcę się uczyć, jak nie brać do siebie – powiedziałam. – Chcę przestać czekać.

Poszłam porozmawiać z babcią, zanim zdążyłam się rozmyślić. Babcia siedziała w fotelu przed telewizorem.

– Babciu – powiedziałam, stając obok. – Chciałam zapytać o coś ważnego.

Spojrzała na mnie uważnie, jakby oceniała, czy warto poświęcić mi uwagę.

– Słucham.

– Czy kiedykolwiek byłaś ze mnie dumna?

Zmarszczyła brwi. Przez chwilę wyglądała na zaskoczoną.

– Zawsze robiłaś, co chciałaś – odpowiedziała. – Sztuka, obrazki… Z tego chleba nie ma.

– Nie pytam o pieniądze – powiedziałam. – Pytam o mnie. O to, czy coś poczułaś, kiedy dałam ci ten haft.

Babcia wzruszyła ramionami.

– Nie jestem sentymentalna. Tak mnie wychowano. Robota była ważniejsza niż czułości.

Poczułam, jak coś we mnie opada. Nie było w jej głosie złości, tylko obojętność.

– W takim razie już wiem – powiedziałam cicho.

Odwróciłam się i wyszłam, zanim zdążyła coś dodać.

Było mi przykro

Rano wstałam wcześnie, zanim ktokolwiek zdążył zejść do kuchni. Dom był nieruchomy, jakby udawał, że nic się w nim nie wydarzyło. Założyłam kurtkę i wyszłam na zewnątrz. Szłam bez celu, mijając znajome płoty, drzewa, przystanek, na którym jako dziecko czekałam na autobus do szkoły. Każdy krok oddalał mnie od stołu, od haftu leżącego obok talerza, od słów, które zapadły zbyt głęboko. Pamiętałam, jak kiedyś babcia powiedziała:

– Marzyć każdy potrafi. Życie to nie zabawa.

Wtedy uwierzyłam. Teraz poczułam, jak to zdanie traci ciężar. Wróciłam do domu po południu. Mama siedziała w kuchni, piła herbatę.

– Wyszłaś bez słowa – powiedziała.

– Musiałam – odpowiedziałam. – Inaczej bym się rozsypała.

Popatrzyła na mnie uważnie.

– Zostajesz jeszcze?

– Nie – powiedziałam spokojnie. – Wystarczy.

W salonie babcia oglądała telewizję. Haft leżał tym razem na komodzie. Spojrzałam na niego przez chwilę. Nie podniosłam go.

– Wracam do miasta – powiedziałam.

Babcia skinęła głową.

– Szerokiej drogi.

Nie było w tym ani złości, ani czułości. Tylko fakt. Zrozumiałam wtedy, że to nie był mój brak. To była jej granica. Przestałam ją przekraczać. Wyszłam z domu lżejsza, bez oczekiwań, które nosiłam od lat.

Chciałam ją zrozumieć

Wracałam pociągiem do miasta, siedząc przy oknie. Krajobraz przesuwał się powoli, pola przechodziły w przedmieścia, przedmieścia w szare ściany bloków. Na kolanach trzymałam torbę, a w niej pustą przestrzeń po prezencie, który miał coś zmienić. Haft został w domu. Babcia nie zabrała go do pokoju, nie powiesiła. Został tam jak przedmiot bez właściciela.

Patrzyłam na swoje odbicie w szybie. Widziałam w nim dziewczynkę, która kiedyś stała z rysunkiem w ręku, czekając na reakcję. Widziałam też dorosłą kobietę, która wreszcie przestała się tłumaczyć ze swoich wyborów. Te dwie wersje mnie spotkały się na chwilę, po czym ta młodsza jakby odpuściła.

Babcia nie była potworem. Była kimś, kto nigdy nie dostał narzędzi do okazywania bliskości. Ta wiedza nie przyniosła ulgi, nie zamknęła rany. Zabrała jednak iluzję, która kazała mi wracać i próbować jeszcze raz. Przestałam czekać na słowa, które nigdy nie padną. Przestałam słuchać głosu, który powtarzał, że to, co robię, jest niepotrzebne. Zajęłam się wreszcie czymś naprawdę pożytecznym. Sobą.

Lena, 25 lat

Historie są inspirowane prawdziwym życiem. Nie odzwierciedlają rzeczywistych zdarzeń ani osób, a wszelkie prawdopodobieństwa są całkowicie przypadkowe.


Czytaj także:


Reklama
Reklama
Reklama