„Od męża czułam tylko chłód, bo gorące chwile spędzał z inną. Już ja go rozgrzeję do czerwoności”
„Wróciłam do kuchni, próbując skupić się na czymś innym, ale jego obojętność nie dawała mi spokoju. W głowie rozbrzmiewały pytania, na które nie znałam odpowiedzi. Dlaczego Marek jest taki nieobecny? Co się stało z naszym małżeństwem? Jak mogę to naprawić, skoro on wydaje się być zupełnie gdzie indziej?”.

- Redakcja
Nazywam się Agata. Jestem przed czterdziestką i, jak wiele osób w moim wieku, znalazłam się w punkcie, gdzie zaczynam kwestionować swoje życiowe wybory. Moje małżeństwo z Markiem miało być początkiem pięknej wspólnej drogi, ale czasami wydaje się bardziej labiryntem pełnym ślepych zaułków.
Wyjazd na działkę miał być dla nas szansą na odnowienie więzi i ucieczką od miejskiego zgiełku. Mieliśmy tam mały domek, w którym można było mieszkać praktycznie cały rok. Potrzebowałam tego, bo ostatnio w moim sercu pojawiły się wątpliwości i niepewność. Czasami czułam, że Marek jest gdzieś daleko, nawet kiedy siedział obok mnie. Zastanawiałam się, czy to tylko moje wymysły, czy może coś naprawdę się zmieniło. W głowie kłębiły mi się pytania, na które bałam się szukać odpowiedzi.
Coś nie dawało mi spokoju
– Marek, chcesz może kawy? – zapytałam, wchodząc do salonu z filiżanką dla siebie.
Siedział na kanapie, zapatrzony w ekran telefonu, jakby nie zauważył, że weszłam do pokoju.
– Co? A, nie, dzięki – odpowiedział po chwili, nie podnosząc wzroku. Jego odpowiedź była krótka, niemal obojętna, jakby nasze wspólne chwile były jedynie przerywnikiem w jego bardziej interesującym życiu online.
Usiadłam obok niego, próbując nawiązać rozmowę.
– Cieszysz się, że przyjechaliśmy na działkę? Fajnie tak oderwać się od wszystkiego, prawda?
Marek kiwnął głową, ale jego myśli wydawały się być gdzie indziej.
– Tak, fajnie.
Jego chłód sprawił, że serce zaczęło mi szybciej bić, a niepokój znów wkradł się do moich myśli. Czy to moja wina? Czy zrobiłam coś nie tak? Zawsze znajdowałam wymówki dla jego obojętności, ale tym razem coś nie dawało mi spokoju.
Próbowałam się uśmiechnąć, ale czułam, że nie do końca mi to wychodzi.
– Może wieczorem zrobimy grilla i otworzymy wino? Dawno nie spędzaliśmy czasu tak po prostu razem, tylko we dwoje.
– Może – mruknął, nadal wpatrzony w telefon.
Zrobiło mi się przykro. Ta rozmowa, czy raczej jej brak, była jak kolejny kamyczek obciążający moje serce. Czy Marek nie zauważał, że coś jest nie tak? Czy ja sama to sobie wymyślałam?
Wróciłam do kuchni, próbując skupić się na czymś innym, ale jego obojętność nie dawała mi spokoju. W głowie rozbrzmiewały pytania, na które nie znałam odpowiedzi. Dlaczego Marek jest taki nieobecny? Co się stało z naszym małżeństwem? Jak mogę to naprawić, skoro on wydaje się być zupełnie gdzie indziej?
Świat wali mi się na głowę
Dzień mijał, a Marek nadal był jakby nieobecny. Postanowiłam zrobić porządki w domku, żeby oderwać się od smutnych myśli. W sypialni znalazłam jego torbę. Ciekawość zwyciężyła. Otworzyłam ją, by sprawdzić, co w jest w środku.
Moje serce zamarło, gdy wśród ubrań Marka znalazłam damską bluzkę. Nie była moja. Z szokiem i niedowierzaniem wpatrywałam się w tkaninę. Niewiele myśląc, sięgnęłam po jego telefon, który zostawił na szafce i przejrzałam SMS-y. Wiadomości były pełne czułych słów i obietnic, które nie były kierowane do mnie.
– Marek, co to ma znaczyć?! – weszłam do pokoju z jego telefonem w ręce, drżąca z emocji.
Podniósł wzrok, wyraźnie zaskoczony moim wybuchem.
– Agata, uspokój się, to nic takiego...
– Nic takiego?! – wrzasnęłam, rzucając telefon na łóżko. – Co robią te wiadomości i ta bluzka w twojej torbie?
Marek wstał i podszedł do mnie, próbując mnie objąć.
– To nie jest to, co myślisz... – próbował się tłumaczyć.
– Naprawdę? Więc jak to wytłumaczysz? – wyrwałam się z jego uścisku, pełna złości i bólu.
Jego twarz przybrała wyraz zakłopotania, jakby sam nie wiedział, co odpowiedzieć.
– Agata, proszę... Po prostu nie teraz, dobrze? Porozmawiamy o tym później...
– Kiedy? Kiedy będziesz miał ochotę? – zadrwiłam, czując, jak łzy napływają mi do oczu.
Marek westchnął, nie znajdując odpowiednich słów. Ja natomiast czułam, że świat wali mi się na głowę. Zostawiłam go w pokoju i wybiegłam na zewnątrz, starając się złapać oddech w tej dusznej atmosferze zdrady i kłamstw.
Chciałam wyrównać rachunki
Nocą, gdy Marek myślał, że już śpię, słyszałam jego stłumiony głos dochodzący z salonu. Ciekawość, a może raczej potrzeba poznania prawdy, kazała mi podkraść się do drzwi.
– Kasiu, wszystko jest w porządku – szeptał do telefonu, a jego głos był pełen troski. – Nie, ona niczego się nie domyśla. Wszystko będzie dobrze.
Serce ścisnęło mi się w gardle, jakby próbowało wytłumić ból, który mnie ogarniał. Wiedziałam już na pewno, że Marek zdradza mnie z inną kobietą. Ale najbardziej bolało mnie to, jak łatwo przychodziło mu kłamać, jakby nasze życie wspólnie spędzone było niczym więcej niż fikcją.
Oparłam się o ścianę, próbując złapać oddech. Myśli kłębiły mi się w głowie jak burzowe chmury. Czułam, że muszę coś zrobić, że nie mogę tak tego zostawić. W końcu Marek zniszczył to, co dla mnie było najważniejsze. Może i ja powinnam zrobić coś, co sprawi, że poczuje ten sam ból?
Wtedy pomyślałam o Adamie, przyjacielu Marka. Wiedziałam, że jest kimś, kto zawsze miał dla mnie uśmiech i miłe słowo, ale nigdy nie patrzyłam na niego w ten sposób. A może powinnam? Może Adam będzie kimś, kto pomoże mi przejść przez to piekło?
Decyzja zapadła. Spotkam się z Adamem i zobaczę, co się stanie. Chciałam poczuć, że mam kontrolę, że mogę coś zrobić, aby wyrównać rachunki. Zemsta może nie jest szlachetna, ale w tamtej chwili była jedynym sposobem na ukojenie mojego zranionego serca.
Moje serce zaczęło topnieć
Spotkałam się z Adamem w małej kawiarni, z dala od wzroku osób, które mogłyby nas rozpoznać. Było to miejsce, do którego kiedyś chodziliśmy we trójkę z Markiem, zanim wszystko się skomplikowało. Dzisiaj wydawało się być sceną dla innego rodzaju spotkania.
– Cieszę się, że się odezwałaś, Agata – powiedział Adam, uśmiechając się do mnie. Jego spojrzenie było pełne ciepła i zrozumienia, którego tak bardzo potrzebowałam.
– Muszę ci coś powiedzieć... – zaczęłam, czując narastającą gulę w gardle. – Marek... On mnie zdradza.
Z trudem wypowiadałam kolejne słowa, ale musiałam się wygadać.
– Znalazłam dowody, a potem słyszałam jego rozmowę z nią. Nie mogę tego znieść...
Adam spojrzał na mnie z troską, a jego dłoń lekko dotknęła mojej.
– Przykro mi, Agata. Naprawdę.
Westchnęłam, czując, jak łzy napływają mi do oczu.
– I dlatego... Potrzebuję... Potrzebuję kogoś, kto mi pomoże przejść przez to. Kogoś, kto zrozumie...
– Jestem tu dla ciebie, Agata. Zawsze byłem – odpowiedział Adam, a jego głos był pełen szczerości.
Spojrzałam na niego, starając się wyczytać z jego twarzy, czy naprawdę jest gotów na coś więcej. Był. I choć wiedziałam, że to nie jest uczciwe ani w porządku, moje serce zaczynało topnieć pod wpływem jego spojrzenia.
– Adam, nie wiem, co robić... – przyznałam, czując wewnętrzny konflikt.
– Zrób to, co czujesz – odpowiedział, ściskając moją dłoń mocniej.
Podniosłam wzrok i nasze oczy się spotkały. Adam nachylił się i delikatnie mnie pocałował. To trwało tylko moment, bo szybko oderwał się od mojej twarzy i wyprostował na krześle. Miałam to. Miałam swoją małą zemstę, ale czy właśnie na tym mi zależało?
W oczach Adama widziałam niepewność i cień wyrzutów sumienia. Niczego nie żałowałam, ale nie czułam satysfakcji. Zemsta wcale nie była słodka, a ja nie chciałam źle potraktować Adama. Nagle zrozumiałam, że jest dla mnie zbyt ważny. I zbyt dobry, żeby go wykorzystywać.
Siedzieliśmy w kawiarni jeszcze długo, rozmawiając o wszystkim i o niczym. W tamtym momencie Adam wydawał się być odpowiedzią na moje pytania, choć gdzieś głęboko czułam, że stąpam po cienkim lodzie.
Nadzieja na przyszłość
Następnego dnia umówiłam się z Adamem w parku, gdzie mogliśmy porozmawiać bez obawy, że ktoś nas zobaczy. Spotkaliśmy się w cieniu drzew, z dala od przechodniów, którzy mogliby zauważyć naszą intymną rozmowę.
– Agata, muszę ci coś wyznać – zaczął Adam, kiedy tylko usiedliśmy na ławce. – Zawsze czułem do ciebie coś więcej. Od momentu, kiedy Marek cię przedstawił. Ale szanowałem wasz związek i nigdy nie próbowałem wkroczyć między was.
Słowa te były jak uderzenie pioruna. Nie spodziewałam się, że Adam przyzna się do czegoś takiego. Moje serce zaczęło bić szybciej, a w głowie rozbrzmiewały mieszane uczucia.
– Adam, ja... – zaczęłam, patrząc mu głęboko w oczy. – Nie chcę cię skrzywdzić. To wszystko potoczyło się za szybko, a ja muszę to sobie poukładać...
– Wiem, że teraz jest ci trudno, ale chciałem, żebyś wiedziała, że zawsze będę dla ciebie. Niezależnie od tego, co się stanie z tobą i Markiem.
Zaskoczyło mnie, jak bardzo te słowa mnie poruszyły. Były jak kojący balsam na moje zranione serce. Jednak czułam też rosnący we mnie konflikt. Czy naprawdę mogłam myśleć o czymś więcej z Adamem, gdy moje wspólne życie z Markiem jeszcze się nie zakończyło?
– Nie wiem, co powiedzieć – przyznałam, czując, jak łzy napływają mi do oczu. – Wszystko jest teraz takie skomplikowane...
– Nie musisz teraz nic mówić – odpowiedział cicho Adam. – Rozumiem, że potrzebujesz czasu. Ja będę tutaj, kiedy będziesz gotowa.
Siedzieliśmy tam jeszcze długo, trzymając się za ręce, nie musząc dodawać nic więcej. Czułam, jak między nami zaczyna rodzić się prawdziwa więź, coś, czego być może potrzebowałam od dawna. Wiedziałam, że czeka mnie wiele decyzji, które muszę podjąć, ale to jedno spotkanie dało mi nadzieję, że istnieje dla mnie nadzieja na przyszłość.
Czas znaleźć prawdę
Minęło kilka dni, a ja wciąż próbowałam uporządkować swoje myśli. Odkrycie zdrady Marka wstrząsnęło moim światem, a relacja z Adamem wprowadziła dodatkowy zamęt. Siedząc w ogrodzie, patrzyłam na zachodzące słońce i zastanawiałam się, co dalej.
Marek, choć starał się naprawić sytuację, nadal nie przyznawał się do wszystkiego, co zrobił. W naszych rozmowach dominowało napięcie i nieufność, które zastąpiły kiedyś tak oczywistą bliskość. Wiedziałam, że niezależnie od tego, co się stanie, nic już nie będzie takie samo.
Myśl o Adamie była jak promyk nadziei, ale też budziła we mnie poczucie winy. Wiedziałam, że nie mogę w pełni zaangażować się w nową relację, dopóki nie zakończę starej. Ale co, jeśli w ogóle nie chciałam tego zakończenia? Czy Adam był tylko ucieczką, czy może nowym początkiem?
– Agata, gdzie jesteś? – usłyszałam głos Marka dochodzący z domu. Jego ton był inny, mniej pewny, jakby i on zaczynał zdawać sobie sprawę z kruchości tego, co mieliśmy.
Wstałam z ławki, niepewna, co mu odpowiedzieć. Moje życie stało się zbiorem niewyjaśnionych pytań i niepewnych decyzji. Wiedziałam jednak, że czas znaleźć prawdę nie tylko o moim małżeństwie, ale przede wszystkim o sobie.
Odchodząc w stronę zachodzącego słońca, czułam, że przede mną długa droga. Wiedziałam, że muszę się zmierzyć z własnymi emocjami i odkryć, kim naprawdę jestem. Nie byłam pewna, czy na końcu tej drogi będzie czekał na mnie Marek, Adam, czy może zupełnie nowa ścieżka. Ale po raz pierwszy od dłuższego czasu poczułam nadzieję. Nadzieję, że odnajdę własną prawdę, niezależnie od tego, jak trudna będzie droga do niej.
Agata, 39 lat