„Ojciec odstawił taką szopkę na naszym weselu, że chciało mi się płakać. Jeszcze przed oczepinami mąż zażądał rozwodu”
„Zerknęłam na Igora, który siedział obok mnie. Jego twarz zbladła, a spojrzenie utknęło na stole. W sercu poczułam ukłucie niepokoju. Nie tak miało to wyglądać”.

- Redakcja
Dzień ślubu to dla wielu osób jeden z najważniejszych momentów w życiu. Miałam nadzieję, że będzie to dzień pełen miłości i szczęścia. Stojąc przed lustrem w pięknej, białej sukni, zastanawiałam się nad przyszłością, która czekała na mnie i Igora. Czułam się jak księżniczka z bajki.
– Wyglądasz olśniewająco – powiedziała mama, poprawiając delikatnie welon na mojej głowie.
Uśmiechnęłam się, choć w środku czułam napięcie. Miałam nadzieję, że ten dzień będzie początkiem wspaniałej przygody z Igorem.
Wzruszenie ściskało mnie za gardło
Siedziałam przy stole, a sala wypełniona była śmiechem i rozmowami gości. W pewnym momencie mój ojciec wstał i zapanowała cisza. Spojrzałam na niego z dumą i miłością, gotowa wysłuchać jego ciepłych słów.
– Drodzy goście – zaczął, jego głos był pełen wzruszenia. – Dziś jest wyjątkowy dzień dla naszej rodziny. Moja córka wkracza na nową drogę życia. Jako ojciec nie mogłem być bardziej dumny.
Jego słowa przywołały wspomnienia z mojego dzieciństwa, te chwile, kiedy trzymał mnie za rękę, uczył jeździć na rowerze czy czytał bajki na dobranoc. Wzruszenie ściskało mnie za gardło, ale nagle ton jego głosu się zmienił.
– Ale – kontynuował, jego głos nieco stwardniał – życie to nie tylko radości, ale i wyzwania. Muszę przyznać, że czasem martwię się o Olę i jej wybory. Mój zięć będzie musiał udowodnić, że zasługuje na moją córkę.
Zerknęłam na Igora, który siedział obok mnie. Jego twarz zbladła, a spojrzenie utknęło na stole. W sercu poczułam ukłucie niepokoju. Nie tak miało to wyglądać.
– Tato, proszę – wyszeptałam, próbując powstrzymać go przed kontynuowaniem. – To nie jest czas ani miejsce...
– Musisz zrozumieć, że jako twój ojciec zawsze będę dbał o twoje dobro – odparł, ale w jego głosie było słychać rozczarowanie.
Napięcie między nami rosło, a ja starałam się ukryć emocje, które mną targały. Mój ojciec mówił dalej, a każde jego słowo było jak cios prosto w serce. Czułam, jak między nami narasta mur nieporozumienia.
Moje serce zaczęło bić jak oszalałe
Igor milczał przez całą resztę przemówienia mojego ojca, a ja próbowałam zachować spokój. Gdy ojciec skończył mówić, przez salę przetoczyła się niezręczna cisza, którą przerywały jedynie szmery niepewnych rozmów między gośćmi.
– Przepraszam – szepnął Igor, po czym wstał od stołu i ruszył w stronę wyjścia.
Zamarłam, a moje serce zaczęło bić jak oszalałe. W głowie kłębiły się pytania.
– Zaczekaj! – zawołałam, ale on już zdążył opuścić salę.
Goście patrzyli na mnie z mieszanką współczucia i zaskoczenia. W głowie szalały myśli, a emocje uderzały jak fala. Dlaczego ojciec to zrobił? Czy nie rozumie, jak bardzo mnie to boli? Wstałam powoli, czując na sobie wzrok wszystkich obecnych. Zdecydowałam, że muszę znaleźć Igora i spróbować wyjaśnić całą sytuację. Musiałam mu pokazać, że stoję po jego stronie. Ruszyłam w stronę drzwi, starając się zachować opanowanie. W myślach powtarzałam sobie, że muszę być silna, choć czułam, że jestem na granicy wytrzymałości. Wiedziałam, że czeka mnie trudna rozmowa, ale nie mogłam pozwolić, by wszystko rozpadło się już w dniu naszego ślubu.
Czułam się zraniona
Szukając męża, natknęłam się na ojca, stojącego na zewnątrz, w cieniu starej lipy.
– Dlaczego to zrobiłeś?! – zapytałam, starając się nie zdradzić emocji, które mną targały.
– Musisz zrozumieć, że jako twój ojciec mam prawo się martwić – odparł, zanim zdążyłam dodać coś więcej.
– Martwić się? – przerwałam, nie mogąc powstrzymać goryczy w moim głosie. – To było upokorzenie! Dlaczego to zrobiłeś, i to w dniu mojego ślubu?
Ojciec odwrócił się do mnie, jego oczy były pełne troski, ale i uporu.
– On nie jest dla ciebie odpowiedni. Nie chcę, żebyś przez niego cierpiała.
– To nie twoja decyzja, tato! – zawołałam, czując, jak łzy napływają mi do oczu. – Kocham go, a ty... ty właśnie sprawiłeś, że ten dzień stał się koszmarem.
Cisza, która zapadła, była ciężka i pełna niewypowiedzianych słów. Wiedziałam, że ojciec myślał, że robi to, co najlepsze, ale nie mogłam znieść tego, jak bardzo zranił mnie i Igora.
– Nie rozumiesz, jak to mnie boli – dodałam cicho, próbując opanować drżenie głosu. – Zawsze mnie wspierałeś, a teraz czuję się zdradzona przez własnego ojca.
Ojciec westchnął ciężko, nie mogąc znaleźć słów, które mogłyby złagodzić to, co się stało. Był rozdarty między swoją miłością do mnie a chęcią ochrony.
– Chcę tylko twojego szczęścia – powiedział w końcu, a ja zobaczyłam w jego oczach błysk smutku i żalu.
Odeszłam bez słowa. Teraz musiałam myśleć o Igorze, o tym, co czuje, i o tym, jak odbudować to, co zostało zniszczone.
Nie traciłam nadziei
Chwilę później znalazłam męża stojącego na tarasie i patrzącego na horyzont. Jego sylwetka była napięta, a ramiona unosiły się i opadały w rytm ciężkich oddechów. Podchodząc do niego, czułam się winna za to, co się stało. Przez moment nie wiedziałam, jak zacząć rozmowę.
– Przepraszam – zaczęłam cicho, stając obok niego. – Nie wiem, co więcej mogę powiedzieć.
Spojrzał na mnie, a w jego oczach zobaczyłam ból i upokorzenie.
– To nie twoja wina – odparł, ale jego głos był pełen zranienia. – Myślałem, że twój ojciec mi ufa. Że myśli o mnie inaczej.
– Wiem, jak to musiało zaboleć – odpowiedziałam, próbując znaleźć słowa, które choć trochę ukoiłyby jego ból. – On... on po prostu martwi się o mnie, ale nie powinien był tego mówić.
Igor odwrócił wzrok, jakby walczył z emocjami.
– To ja powinienem cię przeprosić. Może rzeczywiście nie jestem dla ciebie odpowiedni, skoro twój ojciec tak myśli.
Poczułam, jak ściska mi się serce. Nie mogłam znieść myśli, że Igor zaczyna wątpić w naszą miłość.
– Kocham cię – powiedziałam stanowczo, kładąc dłoń na jego ramieniu. – Nie pozwolę, żeby cokolwiek nas rozdzieliło. Musimy przez to przejść razem.
– A co, jeśli się mylę? Jeśli twój tata ma rację? – zapytał, a w jego głosie zabrzmiała nuta niepewności. – Może powinniśmy się rozwieść, póki nie jest za późno?
Złapałam go za rękę, chcąc, by poczuł moją determinację.
– Razem jesteśmy silniejsi. Wiem, że to tylko jeden trudny dzień, ale damy radę. Tylko jeśli tego naprawdę chcesz.
Igor spojrzał mi w oczy, a ja zobaczyłam, że w jego sercu wciąż jest miłość. Wiedziałam, że przed nami wiele do przepracowania, ale nie chciałam się poddawać.
– Chcę – powiedział w końcu, a w jego głosie pojawiła się iskierka nadziei. – Będziemy musieli wiele zbudować od nowa, ale zrobimy to razem.
Byłam zagubiona
Wieczorem stojąc przed lustrem w hotelowym pokoju, nie mogłam przestać myśleć o tym, co się wydarzyło. W głowie kotłowały się pytania. Czy nasze małżeństwo wytrzyma tak trudny początek? Jak pogodzić miłość do męża z lojalnością wobec ojca? Podczas gdy Igor załatwiał ostatnie sprawy z gośćmi, ja usiadłam na brzegu łóżka. Byłam zagubiona. Wiedziałam, że muszę to przeanalizować, ale każda myśl wydawała się prowadzić do kolejnych wątpliwości. Pukanie do drzwi wyrwało mnie z zamyślenia. To była moja przyjaciółka.
– Mogę? – zapytała Ania, a ja skinęłam głową, wdzięczna za jej obecność.
– Jak się trzymasz? – zaczęła ostrożnie, siadając obok mnie.
– Nie wiem – przyznałam, czując, że łzy napływają mi do oczu. – Wszystko miało być tak piękne, a teraz czuję się, jakby świat się zawalił.
Anna objęła mnie ramieniem, dodając mi otuchy.
– To, co się stało, było niesprawiedliwe. Ale znam cię. Jesteś silna i znajdziesz sposób, by sobie z tym poradzić.
– Ale jak? – zapytałam, patrząc na nią z desperacją. – Jak mam wybaczyć ojcu, że zrobił coś takiego? A co z Igorem?
– Zacznij od tego, co czujesz – poradziła Anna. – Miłość, rozczarowanie, gniew... Wszystkie te emocje są prawdziwe i ważne. Nie musisz mieć teraz odpowiedzi na wszystko. Daj sobie czas, żeby zrozumieć, co jest dla ciebie najważniejsze.
Jej słowa były jak balsam na moją duszę. Wiedziałam, że muszę dać sobie chwilę na zastanowienie i nie podejmować pochopnych decyzji.
– Dziękuję – powiedziałam cicho, doceniając jej wsparcie. – Naprawdę potrzebuję tego czasu. Muszę zrozumieć, co zrobić, by pogodzić miłość z rzeczywistością.
Anna uśmiechnęła się ciepło, a ja poczułam, że mimo wszystko nie jestem sama. Miałam przy sobie ludzi, którzy mnie kochają i którzy pomogą mi odnaleźć właściwą drogę.
Olga, 30 lat