„Po powrocie z delegacji mój mąż od razu wskoczył pod prysznic. Czyścioszek nie wie, że tak nie zmyje brudnego sumienia”
„Nigdy wcześniej tak nie zrobił. Jeszcze z torbą na ramieniu, jeszcze w butach po prostu poszedł pod prysznic. I siedział tam dobre 20 minut. W tym czasie zdążyłam odpalić w głowie serię podejrzeń, które nie dawały mi spokoju. Wiedziałam, że to może być nic, ale z jakiegoś powodu miałam ciarki”.

- Redakcja
Zawsze myślałam, że to my, kobiety, komplikujemy sobie życie podejrzeniami i nadinterpretacjami. Że jak facet wraca z delegacji, to zamiast cieszyć się, że jest w domu, zaczynamy go wypytywać, węszyć, patrzeć podejrzliwie. Ale Adam nigdy nie dawał mi powodów do niepokoju. Wracał, siadał na kanapie, mówił: „Boże, jak ja się stęskniłem za twoją kuchnią”, całował mnie w czoło, zrzucał walizkę pod łóżko i otwieraliśmy wino. Oglądaliśmy razem seriale, a potem zasypialiśmy przy jakimś głupim reality show. Nasza rutyna. Nasz dom.
Dlatego kiedy tego wieczoru wszedł do mieszkania i zamiast mnie uściskać, tylko rzucił:
– Hej, jestem, zaraz pogadamy – i zniknął w łazience, coś mnie ukłuło.
Nigdy wcześniej tak nie zrobił. Jeszcze z torbą na ramieniu, jeszcze w butach – po prostu poszedł pod prysznic. I siedział tam dobre dwadzieścia minut. W tym czasie zdążyłam otworzyć wino, rozlać je do dwóch kieliszków i... odpalić w głowie serię podejrzeń, które nie dawały mi spokoju. Wiedziałam, że to może być nic. Ale z jakiegoś powodu miałam ciarki. Coś się zmieniło. I nie wiedziałam jeszcze, że to dopiero początek.
Czułam, że coś jest nie tak
– Hej, wszystko w porządku? – zapytałam, kiedy wyszedł z łazienki. Włosy miał jeszcze wilgotne, pachniał jakimś żelem, którego nigdy wcześniej nie używał. Albo może to był szampon? Zbyt intensywny, słodki. Kobiecy?
– Jasne. Po prostu czułem się… cały się lepiłem po podróży. Samolot był opóźniony, potem taksówka w korku. Marzyłem tylko o prysznicu.
– Aha – skinęłam głową, ale coś mi nie pasowało. – Zazwyczaj mówisz najpierw „Cześć”, a nie „Zaraz pogadamy”.
Uśmiechnął się, jakby chciał rozbroić sytuację.
– No ale przecież właśnie gadamy – rzucił i sięgnął po kieliszek wina. – Tęskniłem.
„Tęskniłem”? Normalnie powiedziałby „Tęskniłem za tobą jak wariat”, „Brakowało mi ciebie” – coś czułego i konkretnego. A tu tylko ogólne „Tęskniłem”. Jakby mówił do koleżanki z pracy.
– I jak było? – zapytałam.
– Dobrze. Intensywnie. Karolina trochę mnie wyręczała, więc nie było aż takiego kołowrotka.
Karolina. Pierwszy raz padło jej imię. Nie przypominam sobie, żebym wcześniej o niej słyszała.
– Karolina? – podchwyciłam z udawanym luzem.
– Nowa w zespole. Była pierwszy raz z nami na wyjeździe. Da sobie radę – powiedział i upił łyk wina.
Nie dodał nic więcej. A ja miałam w głowie tysiąc myśli. Dlaczego wcześniej nie wspomniał o żadnej Karolinie? I czemu nagle pachnie jak perfumeria? I ten prysznic. Ten cholerny, dziwnie szybki prysznic… Zaczęłam go obserwować. Jego ruchy, sposób, w jaki odkłada kieliszek, to jak unika mojego wzroku. Jeszcze nie wiedziałam, czego się boję. Ale już wtedy czułam, że to „coś” nie zniknie samo.
Musiałam to sprawdzić
– Mówię ci, Sylwia, on był jakiś… inny. Jakby cały czas coś ukrywał – przeszłam się po kuchni z telefonem przy uchu.
– Może po prostu chciał być czysty? – odparła z przekąsem. – Albo, Magda, uwaga, teoria numer dwa: waliło od niego inną kobietą, to się chciał zneutralizować.
– Przestań – jęknęłam.
– A dlaczego? Sama do mnie zadzwoniłaś, żeby sobie pogdybać. Więc gdybam. Mnie się niestety też coś tu nie klei.
– Co?
– Twój Adam. Chłop jak beton. Rutynowy jak zegarek. A tu nagle... żel pod prysznic i sprint do łazienki? No nie wiem.
Westchnęłam.
– Właśnie o to chodzi. On nie robi takich rzeczy. Nawet jak wracał po dziesięciu godzinach w podróży, to najpierw siadał obok mnie. Zawsze. I nagle zmiana. Po co?
– Dobrze, Sherlocku, to co zamierzasz?
– Nie wiem. Ale coś sprawdzę.
Tej nocy, kiedy Adam już chrapał obok mnie, wstałam po cichu. Zimna podłoga w kuchni mnie zmroziła. Wzięłam jego marynarkę. W jednej z kieszeni był paragon. Drogeria. W dniu powrotu. Perfumy i... odżywka do włosów. Otworzyłam jego torbę. Z wierzchu nic. Ale między koszulami – zdjęcie. On i jakaś dziewczyna. Pewnie Karolina. Uśmiechnięci. Ich twarze prawie się dotykały.
– Co to jest… – szepnęłam.
Ręce mi się trzęsły. Zdjęcie nie wyglądało jak zwyczajne selfie. Byli zbyt blisko. Zbyt swobodni. Rano nie wytrzymałam.
– Adam, możemy pogadać?
– Jasne. Co się stało?
Położyłam przed nim zdjęcie.
– Co to jest?
Zmarszczył brwi, ale ani śladów zaskoczenia, ani wstydu.
– Magda… To zwykła fotka z wyjazdu. Wszyscy sobie robiliśmy. Jesteś o mnie zazdrosna?
Zazdrosna. Jasne. Ale w jego oczach było coś jeszcze. Zmęczenie? Rezygnacja? A może... kłamstwo?
Nie powiedział ani słowa
Nie mogłam spać. Adam poszedł do łazienki, telefon zostawił na komodzie. Zaczął wibrować. Ekran rozświetliło imię: Karolina. Widziałam. Wrócił i odebrał szybko. Wyszedł na do drugiego pokoju, ale drzwi zostawił lekko uchylone.
– Nie teraz… – wysyczał. – Magda coś podejrzewa.
Zamarłam. Dosłownie. Stałam bez ruchu, słysząc każdy jego cholerny szept.
– Nie, nie możemy o tym rozmawiać przez telefon… Tak, pamiętam… – przerwał, nasłuchiwał. – Dam znać, kiedy będzie bezpiecznie.
Bezpiecznie? Z sercem bijącym jak szalone, wróciłam do łóżka. Leżałam z zamkniętymi oczami, udając, że śpię. Chwilę później wszedł do sypialni. Czułam, jak zagłębia się w materac, jak leży obok – zbyt daleko. Nie powiedział ani słowa. Ja też nie. Rano jednak nie wytrzymałam.
– Adam, z kim rozmawiałeś wczoraj tak późno?
– Co? – udał zaskoczenie.
– Słyszałam wszystko. „Nie możemy o tym rozmawiać przez telefon”, „Magda coś podejrzewa”... To co? Co mam podejrzewać?
– Magda… – westchnął. – Podsłuchujesz mnie?
– Muszę! Bo coś się zmieniło! Przestań udawać, że jest normalnie! Mów prawdę!
– To nie tak, jak myślisz.
– A jak? – głos mi się załamał. – Że wpadłeś jej w ramiona, ale nic nie zaszło? Że było tylko między wami napięcie? Że nie możesz przestać o niej myśleć?
Zamilkł.
– No właśnie – parsknęłam. – Nie musisz nic mówić. Już wszystko powiedziałeś. Szeptem. Wczoraj.
Adam spojrzał na mnie, po raz pierwszy naprawdę bezbronnie. I właśnie wtedy znienawidziłam go jeszcze bardziej. Nie za zdradę. Za to, że tak bardzo chciałam mu wierzyć.
To nie było nic fizycznego
Siedzieliśmy naprzeciwko siebie w kuchni. Adam trzymał w dłoniach kubek z kawą, której nie pił. Ja patrzyłam na niego, próbując znaleźć w jego twarzy jakiekolwiek oznaki prawdy.
– Była taka noc – zaczął w końcu. – W hotelu, po kolacji. Wszyscy już się rozeszli. Zostaliśmy w lobby… Piliśmy wino. Rozmawialiśmy.
– I co? Zasnęliście w objęciach przy kominku?
– Magda, przestań. To nie było nic fizycznego. Ale była między nami... chemia. Taka, której nie powinno być.
Parsknęłam.
– Aha. Czyli zdradziłeś mnie emocjonalnie. Gratuluję.
– Nic się nie wydarzyło. Przysięgam. Ale gdybym został dłużej, może by się wydarzyło. Nie wiem. Karolina… Ona coś we mnie rozbudziła. Coś, co… u nas zgasło.
Słowo po słowie wbijał mi szpilki w serce. Mówił, jakby opowiadał o pogodzie. Jakby tłumaczył się przed szefem z niedostarczenia raportu. Wstałam od stołu. Nie mogłam tego dłużej znieść.
– Gdzie idziesz?
– Nie wiem. Może na spacer. Może do diabła. Muszę… poddychać.
Wyszłam. Po prostu. Bez planu, bez celu. Przeszłam kilka ulic. Potem siadłam na ławce pod blokiem i patrzyłam w ciemne niebo. W kieszeni czułam telefon, który milczał. Adam nie dzwonił. Nie wybiegł za mną. Nie próbował mnie zatrzymać. Zdrada boli, ale najbardziej boli obojętność. A ja właśnie jej doświadczyłam. Wróciłam dopiero nad ranem. W domu było cicho. Adam spał. Jakby nic się nie stało. A ja? Właśnie straciłam nie tylko męża, ale też wiarę, że znam człowieka, z którym dzielę życie.
W jego oczach był żal
– I co teraz? – Sylwia mieszała łyżeczką w zimnej kawie, patrząc na mnie z mieszaniną współczucia i złości. – Serio pytam. Co dalej?
Siedziałyśmy u niej na kanapie. W moich włosach był wiatr, w oczach noc, w sercu bałagan.
– Nie wiem – szepnęłam. – Chyba nie umiem jeszcze o tym zadecydować.
– Magda, on cię zdradził. Może nie fizycznie, ale rozebrał się przy niej z emocji. Myślisz, że to mniej boli?
– Nie, nie myślę. Ale to nie takie proste…
– Właśnie dlatego faceci robią, co chcą. Bo zawsze znajdzie się kobieta, która powie „to nie takie proste”.
Zamilkłam. Jej słowa bolały, bo były celne. Po południu dostałam od Adama SMS-a: „Możemy się spotkać? Tylko porozmawiać. Na spokojnie. Proszę”. Nie odpisałam. Ale wieczorem poszłam. Spotkaliśmy się w małej kawiarni niedaleko centrum. Usiadł pierwszy. Gdy weszłam, podniósł się niepewnie, jakby nie był pewien, czy w ogóle mam zamiar usiąść.
– Dziękuję, że przyszłaś – powiedział cicho.
Patrzyłam na niego. W jego oczach był żal. Ale nie wiedziałam, czy żal, że mnie skrzywdził… czy że został przyłapany.
– Po co chciałeś się spotkać?
– Żeby ci powiedzieć, że nie wiem, co się ze mną stało. Że nie jestem z siebie dumny. I że… chyba za bardzo wziąłem wszystko za pewnik. Ciebie. Nas.
– I?
– I że nie wiem, czy potrafimy to posklejać, ale chciałbym spróbować.
Nie odpowiedziałam od razu. Patrzyłam przez okno. Ludzie na zewnątrz gdzieś się spieszyli. Tylko my trwaliśmy w miejscu. Nie wiedziałam jeszcze, co zrobię, ale czułam jedno. Że cokolwiek zdecyduję, już nigdy nie będę tą samą kobietą.
Magda, 36 lat
Historie są inspirowane prawdziwym życiem. Nie odzwierciedlają rzeczywistych zdarzeń ani osób, a wszelkie podobieństwa są całkowicie przypadkowe.
Czytaj także:
- „Tajemniczy Walenty rozpalił moje zmysły na czacie. Gdy zobaczyłam go na żywo, miałam ochotę wiać”
- „Na walentynki mąż podarował mi bilet do Brukseli. Cwaniak chciał się mnie pozbyć, ale przejrzałam jego brudną grę”
- „Na tłusty czwartek chciałam zrobić puszyste pączki teściowej. Gdy poprosiłam o przepis, jędza złośliwie mnie wyśmiała”