Reklama

Gdyby ktoś mi powiedział, że zmienię swoje życie na pielgrzymce, wyśmiałabym go. Ale tu jestem, w środku tej długiej drogi, której cel wydaje się coraz mniej istotny w obliczu tego, co odkryłam o sobie i o ludziach, których spotkałam. Nazywam się Karolina i jestem trzydziestoletnią kobietą, która postanowiła znaleźć coś, czego brakowało w moim uporządkowanym życiu.

Reklama

Marta, moja przyjaciółka, namówiła mnie na tę pielgrzymkę. Była pełna entuzjazmu, mówiąc o duchowym odrodzeniu i o tym, jak każdy krok zbliża nas do zrozumienia własnych lęków i pragnień. Początkowo sceptyczna, postanowiłam spróbować. Nie spodziewałam się jednak, że podczas tej podróży spotkam kogoś, kto wywróci mój świat do góry nogami.

Był taki mądry

Pierwsze dni minęły na rozmowach z innymi uczestnikami, podziwianiu krajobrazów i próbując znaleźć wewnętrzny spokój. Wtedy poznałam Wojtka, mężczyznę o charyzmie, której nie sposób było się oprzeć. Był pięć lat starszy ode mnie, a w jego oczach dostrzegałam mieszankę mądrości i smutku. Rozmowy z nim były jak balsam dla mojej duszy – wypełniały mnie ciepłem i zrozumieniem, którego dawno nie czułam.

Od początku naszej znajomości Wojtek wydawał się być inny. Z jednej strony był pełen energii i humoru, z drugiej – miał w sobie coś, czego nie potrafiłam do końca rozgryźć. Spędzaliśmy ze sobą coraz więcej czasu, rozmawiając o wszystkim, od prostych codziennych spraw, po nasze najgłębsze przemyślenia.

– Karolina, wiesz, że życie to ciągła pielgrzymka? – powiedział kiedyś podczas jednej z naszych rozmów. – Każdy dzień to kolejny krok, a każdy krok przynosi nowe doświadczenia i lekcje.

Jego słowa dotykały mojej duszy. Był taki mądry, a jednocześnie wydawał się być tak bardzo potrzebującym zrozumienia i wsparcia. Czułam, że coś więcej rozwija się między nami, coś, czego nie potrafiłam nazwać, ale co było niewątpliwie prawdziwe.

Z dnia na dzień nasze rozmowy stawały się bardziej intymne. Wojtek opowiadał mi o swoim dzieciństwie, marzeniach i porażkach. Ja z kolei dzieliłam się z nim swoimi lękami i pragnieniami. Im bardziej go poznawałam, tym bardziej czułam, że to uczucie, które się we mnie budzi, jest silniejsze niż jakiekolwiek wcześniej. Zakochałam się błyskawicznie.

Nie chciałam w to uwierzyć

Pewnego wieczoru, kiedy rozmawiałam z innymi uczestnikami pielgrzymki, przypadkiem usłyszałam coś, co mnie zszokowało. Jeden z nich, Piotr, wspomniał o Wojtku.

– Słyszałaś, że Wojtek jest tu, żeby odkupić swoje winy? – zapytał, a ja spojrzałam na niego zaskoczona. – Podobno zdradził swoją żonę i teraz próbuje znaleźć sposób, by z tym żyć.

Moje serce zamarło. Nie mogłam uwierzyć w to, co usłyszałam. Wojtek? Ten Wojtek, który wydawał się tak idealny, miałby na sumieniu coś takiego? Poczułam, jak grunt usuwa mi się spod nóg. Wszystkie nasze rozmowy, wszystkie chwile spędzone razem, zaczęły nabierać nowego, mroczniejszego znaczenia.

Zdezorientowana i zrozpaczona, nie wiedziałam, co myśleć. Wojtek, człowiek, którego zaczynałam kochać, miał za sobą taką przeszłość. Nie mogłam tego pojąć. Jak mógł romansować ze mną, skoro miał żonę?

Nawet nie zaprzeczał

Nie mogłam tak dłużej tkwić w niepewności. Musiałam dowiedzieć się prawdy. Znalazłam Wojtka w jednym z zacisznych miejsc na trasie pielgrzymki.

– Wojtek, musimy porozmawiać – zaczęłam, starając się utrzymać spokój, choć wewnątrz czułam, jak wszystko we mnie się gotuje.

Spojrzał na mnie z troską, ale również z lekkim niepokojem. Wiedział, że coś się dzieje.

– O co chodzi, Karolina?

– Słyszałam od Piotra, że jesteś tu, by zdradziłeś żonę – powiedziałam bez ogródek. – Czy to prawda?

Wojtek zamilkł na chwilę, patrząc na mnie z bólem w oczach. W końcu westchnął i skinął głową.

– Tak, to prawda – przyznał. – Zdradziłem Annę. Nie jestem z tego dumny. Właśnie dlatego jestem tutaj, próbując znaleźć sposób, by z tym żyć.

Czułam, jak łzy napływają mi do oczu. Wszystko, co do tej pory wiedziałam o Wojtku, nagle straciło sens.

– Dlaczego teraz, skoro jesteś tu, aby się rozgrzeszyć, romansujesz ze mną? – zapytałam zrozpaczona.

Wojtek spuścił wzrok, nie wiedząc, co odpowiedzieć. Po chwili milczenia podniósł na mnie spojrzenie, pełne smutku i nadziei.

– Karolina, ja... Moje intencje wobec ciebie są szczere. Nie planowałem tego. Spotkałem cię i poczułem coś, czego dawno nie czułem. Wiem, że to wszystko jest skomplikowane, ale proszę, zrozum, że naprawdę mi na tobie zależy.

Miałam mętlik w głowie

Po rozmowie z Wojtkiem czułam się jeszcze bardziej zagubiona. Nie wiedziałam, co myśleć ani co robić. Postanowiłam porozmawiać z Martą, mając nadzieję, że pomoże mi znaleźć odpowiedzi na moje pytania.

– Co się stało, Karolina?

Opowiedziałam jej wszystko, od początku do końca. O moich uczuciach do Wojtka, o tym, co usłyszałam od Piotra, i o naszej rozmowie. Marta słuchała uważnie, nie przerywając mi.

– To rzeczywiście skomplikowane – powiedziała w końcu. – Ale pamiętaj, że ludzie są tylko ludźmi. Popełniają błędy, szukają odkupienia. Może Wojtek naprawdę cię pokochał i chce z tobą być, mimo swojej przeszłości?

Pokręciłam głową niepewna.

– Nie wiem, Marta. Czuję się oszukana i zdradzona. Ale z drugiej strony, zrozumienie jego motywów daje mi pewną ulgę. Nie wiem, czy mogę mu zaufać.

– To zależy od ciebie, Karolina. Musisz zdecydować, co jest dla ciebie najważniejsze. Czy chcesz dać mu szansę, czy zakończyć tę relację?

Nie zaufam mu

Zdecydowałam się porozmawiać jeszcze raz z Wojtkiem.

– Muszę wiedzieć, dlaczego teraz romansujesz ze mną?

Wojtek spojrzał na mnie z bólem w oczach.

– Karolina, ja naprawdę cię kocham. To uczucie przyszło niespodziewanie, ale jest prawdziwe. Wiem, że moja przeszłość jest skomplikowana, ale chcę, żebyś wiedziała, że moje intencje są szczere.

Staliśmy naprzeciw siebie, milcząc przez dłuższą chwilę. Widziałam ból i nadzieję w oczach Wojtka, ale moje serce było rozdarte. Jego uczucia były szczere, ale nie mogłam zignorować faktu, że zdradził swoją żonę. Jeśli był zdolny do zdrady raz, czy mogłam być pewna, że nie zrobi tego ponownie?

– Wojtek, doceniam twoją szczerość – zaczęłam cicho, starając się utrzymać kontrolę nad drżącym głosem. – Naprawdę chciałam wierzyć, że nasze uczucie jest prawdziwe i że możemy coś zbudować razem. Ale twoja przeszłość i to, co teraz odkryłam, jest dla mnie zbyt trudne do zaakceptowania.

Tak będzie najlepiej

Wojtek spuścił głowę, jakby zrozumiał, co zamierzam powiedzieć.

– Wiem, że się starasz. Ale nie mogę żyć z myślą, że mogłabym być kolejną kobietą, którą zraniłeś. Nie mogę ci zaufać – kontynuowałam. – Wracaj do żony. Odkupienie nie polega na rozpoczęciu nowego romansu, ale na naprawieniu tego, co zostało zniszczone. To będzie najlepsze dla nas wszystkich – odpowiedziałam, starając się utrzymać spokój. – Pielgrzymka jest miejscem na refleksję i odkupienie. Mam nadzieję, że znajdziesz spokój i że twoje małżeństwo zostanie uzdrowione.

Wojtek skinął głową, a ja poczułam, jak serce mi się łamie. Wiedziałam, że to była właściwa decyzja, ale ból rozstania był niemal nie do zniesienia.

– Żegnaj, Wojtek – powiedziałam, odwracając się i odchodząc, zanim łzy mogły mnie zdradzić.

Reklama

Karolina, 30 lat

Reklama
Reklama
Reklama