„Myślałem, że w internecie znalazłem kandydatkę na żonę. Nie do wiary, jak płytkie są dzisiejsze dziewczyny”
„Monika była intrygująca, mądra i zabawna. Była moim ideałem, osobą, z którą chciałem dzielić przyszłość. Oczami wyobraźni widziałem już nasze pierwsze spotkanie, które miało być ukoronowaniem kilku miesięcy internetowej znajomości. Ale gdzieś w głębi duszy tlił się mały płomyk niepewności. Czy naprawdę była taka, jaką sobie wyobrażałem?”.

- Redakcja
Zawsze marzyłem o miłości takiej, jaką oglądałem w filmach – pełnej pasji, przygód i niekończących się rozmów do białego rana. Jednak życie nie jest filmem. A przynajmniej ja nie byłem jego głównym bohaterem, aż do momentu, gdy poznałem Monikę. Nigdy wcześniej nie przypuszczałem, że kilka kliknięć może otworzyć drzwi do zupełnie nowego świata.
Monika była intrygująca, mądra i zabawna. Z każdą wymianą wiadomości lub SMS-ów odkrywałem w niej coś, co przyciągało mnie jeszcze bardziej. Marzyłem o naszych wspólnych spacerach i wieczorach pełnych śmiechu. Była moim ideałem, osobą, z którą chciałem dzielić przyszłość. Oczami wyobraźni widziałem już nasze pierwsze spotkanie, które miało być ukoronowaniem kilku miesięcy internetowej znajomości. Ale gdzieś w głębi duszy tlił się mały płomyk niepewności.
Czy naprawdę była taka, jaką sobie wyobrażałem? Czy nasze uczucia przetrwają spotkanie w rzeczywistości? Nie mogłem się doczekać, by się o tym przekonać. Przygotowując się na to wielkie wydarzenie, nie opuszczała mnie myśl, że być może wyobrażałem sobie zbyt wiele. Mimo to byłem zdecydowany zaryzykować. W końcu, jak to mówią, kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana. I tak z sercem pełnym nadziei, oczekiwałem dnia, w którym spotkam Monikę twarzą w twarz.
Podjąłem męską decyzję
Spotkanie z przyjaciółmi było dla mnie zawsze pewnego rodzaju rytuałem. Piątkowe wieczory spędzaliśmy zazwyczaj w naszej ulubionej knajpce, gdzie rozmawialiśmy o tym, co działo się w naszym życiu. Tym razem, nie mogłem powstrzymać się przed podzieleniem się nowiną o planowanym spotkaniu z Moniką.
– Wreszcie się zdecydowałem. Spotkam się z Moniką – ogłosiłem z ekscytacją, która musiała być widoczna w moich oczach.
– W końcu! – Tomek, jeden z moich najlepszych przyjaciół, nie ukrywał zaskoczenia. – Ale jesteś pewien, że to dobry pomysł? Przecież wiesz, że w internecie ludzie często nie są tymi, za kogo się podają.
– Wiem, wiem – westchnąłem, zerkając na swoje piwo. – Ale czuję, że z Moniką jest inaczej. Rozmawiamy od miesięcy i mam wrażenie, że znam ją lepiej niż niejedną osobę, którą spotykam na co dzień.
– A co jeśli okaże się zupełnie inną osobą? – wtrącił się Maciek, który zawsze starał się być głosem rozsądku – Nie chcę być złym prorokiem, ale musisz być na to przygotowany.
Zacisnąłem zęby, próbując opanować narastającą we mnie niepewność.
– Wiem, że ryzykuję, ale... – zatrzymałem się na chwilę, by znaleźć odpowiednie słowa. – Muszę to zrobić. Chcę zobaczyć, co z tego wyniknie. Nie chcę przez resztę życia zastanawiać się "co by było, gdyby".
Przyjaciele spojrzeli na mnie ze zrozumieniem, choć na ich twarzach malowały się także wątpliwości. Nie chciałem, by mnie zniechęcali, ale czułem, że to zmartwienie wypływa z ich troski.
– No dobrze – powiedział w końcu Tomek. – Trzymamy za ciebie kciuki. Ale pamiętaj, bądź ostrożny.
Skinąłem głową, wdzięczny za ich wsparcie. Wewnętrzny głos podpowiadał mi, że Monika jest wyjątkowa, ale jednocześnie nie mogłem oprzeć się uczuciu niepewności. Wiedziałem, że czeka mnie coś nieprzewidywalnego, i to zarówno przerażało, jak i ekscytowało.
Czułem się zagubiony
Nadszedł dzień, na który czekałem z niecierpliwością, ale i obawą. Serce biło mi jak oszalałe, kiedy zbliżałem się do miejsca, w którym umówiłem się z Moniką. Był to mały kawiarniany ogródek, położony na uboczu miasta, który wybraliśmy ze względu na przytulną atmosferę. Gdy dotarłem na miejsce, zobaczyłem ją od razu. Siedziała przy stoliku, nerwowo bawiąc się końcówką swojego szalika. Była nieco inna, niż ją sobie wyobrażałem, ale wciąż była to ta sama Monika, której zdjęcia oglądałem setki razy. Podszedłem do niej, starając się uśmiechnąć, choć miałem wrażenie, że moje nogi są z ołowiu.
– Cześć. To ja, Eryk.
Podniosła wzrok, a ja zauważyłem w jej oczach cień niepewności.
– Cześć – odpowiedziała cicho, uśmiechając się niepewnie.
Usiadłem naprzeciwko niej, próbując przełamać lodowatą atmosferę, która wydawała się nas otaczać.
– Dobrze cię w końcu widzieć na żywo – powiedziałem, starając się nadać mojemu głosowi pewności.
Monika skinęła głową, ale wciąż wyglądała na nieco przytłoczoną sytuacją.
– Przepraszam, jeśli wyglądam na zdenerwowaną. Po prostu... bałam się, że nie polubisz prawdziwej mnie.
Zaskoczyło mnie, jak bardzo jej słowa rezonowały z moimi własnymi obawami.
– Chciałem cię poznać taką, jaka jesteś naprawdę – odpowiedziałem. – To przecież najważniejsze, prawda?
Spojrzała na mnie z ulgą, choć wciąż widziałem w jej oczach niepewność. Nasza rozmowa powoli się rozwijała, a ja dostrzegałem, jak Monika różni się od swojego wizerunku, który stworzyła w sieci. Była bardziej skryta, pełna wątpliwości. Rozmowa była próbą przełamania barier, które wydawały się być większe, niż mogłem przypuszczać. Czułem się zagubiony. Zdałem sobie sprawę, że w tej chwili nie jestem pewien, co właściwie czuję.
Byłem zagubiony
Kiedy wracałem do domu po spotkaniu z Moniką, w głowie kłębiły mi się myśli. Ulica była zatłoczona ludźmi, ale dla mnie wydawała się dziwnie cicha. Czułem się niepewnie. Wiedziałem, że muszę to wszystko przemyśleć, uporządkować w głowie. Następnego dnia spotkałem się z przyjaciółmi, aby podzielić się z nimi swoimi przemyśleniami. Nie ukrywam, że potrzebowałem ich opinii i wsparcia.
– I jak było? – zapytał Tomek, gdy tylko usiadłem przy naszym stoliku w knajpce.
Westchnąłem, nie wiedząc, od czego zacząć.
– Było... inaczej, niż się spodziewałem. Monika nie jest osobą, którą sobie wyobrażałem – odpowiedziałem szczerze, starając się opisać to, co działo się w mojej głowie.
– Wiesz, że w necie można stworzyć sobie dowolny wizerunek – przypomniał Maciek, próbując złapać mój wzrok. – I co teraz? Co o tym myślisz?
Przetarłem dłonią twarz, czując ciężar odpowiedzialności za moje decyzje.
– Nie wiem. Spotkanie z nią było... wyzwaniem. To, co czułem przez cały czas, chyba nie było do końca prawdziwe. Zakochałem się w obrazie Moniki, jaki stworzyłem sobie w głowie. A teraz muszę zmierzyć się z prawdziwą osobą i samym sobą.
Chłopaki milczeli przez chwilę, dając mi czas na zebranie myśli. Wiedziałem, że mają swoje obawy i sceptycyzm, ale jednocześnie czułem, że są przy mnie i starają się mnie zrozumieć.
– Może nie było tak, jak sobie wyobrażałeś, ale to nie znaczy, że nie warto próbować poznać Moniki na nowo – odezwał się w końcu Tomek, kładąc rękę na moim ramieniu. – Może znajdziesz w niej coś, co cię zaskoczy, ale w pozytywny sposób.
Skinąłem głową, czując wdzięczność za ich wsparcie. Wiedziałem, że muszę zaakceptować tę prawdę i pozwolić sobie na odkrywanie nowych emocji, nawet jeśli to oznaczało przyznanie się do własnych błędów i złudzeń. To, co wydawało się być spełnieniem marzeń, było jedynie iluzją. Teraz musiałem odkryć, co tak naprawdę czuję i co chcę zrobić dalej.
Jej słowa trafiły w moje serce
Kilka dni po naszym pierwszym spotkaniu z Moniką, postanowiłem dać sobie i jej szansę na lepsze poznanie. Umówiliśmy się na spacer w parku, mając nadzieję, że bardziej swobodna atmosfera pomoże nam otworzyć się przed sobą. Czułem, że muszę przełamać nasze wzajemne bariery, by zrozumieć, kim naprawdę jest Monika. Gdy spotkaliśmy się na miejscu, przywitaliśmy się nieco nieśmiało. Tym razem postanowiłem zadać jej więcej pytań, mając nadzieję, że tym razem uda się nam lepiej poznać.
– Opowiedz mi trochę o sobie. Co lubisz robić? – zapytałem, starając się nie narzucać zbyt mocno.
Monika spojrzała na mnie, jakby zastanawiała się, czy powinna być całkowicie szczera. W końcu odpowiedziała, a jej głos był nieco bardziej pewny.
– Cóż, lubię rysować. Czasem tworzę grafiki, choć nigdy nie byłam pewna, czy są wystarczająco dobre, by je pokazywać.
– Naprawdę? To świetne hobby! Chciałbym zobaczyć, co tworzysz – powiedziałem z entuzjazmem, czując, że ma w sobie coś, czym mogłaby się podzielić z innymi.
Monika uśmiechnęła się delikatnie, a jej oczy rozjaśniły się na moment.
– Może kiedyś...
Spacerowaliśmy dalej, a ona zaczęła opowiadać o swoich pasjach, lękach i marzeniach. O tym, jak często czuje się niewystarczająca, jak ciężko jest jej zaufać i jak ważne dla niej jest, by być akceptowaną taką, jaką jest.
– Mój wizerunek w sieci jest inny niż ja, bo w końcu chciałam być kimś innym, lepszym – przerwała na chwilę, spoglądając na mnie. – Bałam się, że prawdziwa ja nie będzie wystarczająco dobra dla nikogo.
Jej słowa trafiły prosto w moje serce. W tym momencie zrozumiałem, że mamy wiele wspólnego – te same lęki i pragnienia.
– Doceniam, że się przede mną otwierasz – odpowiedziałem szczerze. – Chcę cię poznać taką, jaką jesteś naprawdę. Bo wiem, że jesteś wyjątkowa.
Czując, że nasza rozmowa zaczynała przynosić efekty, uświadomiłem sobie, że muszę również otworzyć się przed nią, by nasza relacja miała szansę się rozwijać.
Eryk, 34 lata