„Pożyczyłam siostrze kasę na rozwód. Dziś z mężem robią do siebie maślane oczy, a ja nadal nie widzę mych pieniędzy”
„Chciałam coś jeszcze powiedzieć, ale nie umiałam. Czułam zawód. Mama nawet nie zapytała, jak się z tym czuję. Po prostu przyjęła, że to normalne – że Anka da, Anka zrozumie. Tylko że ja już nie chciałam”.

- Redakcja
Mam na imię Anka. Mam trzydzieści trzy lata i jestem młodszą siostrą Izy. Pracuję w księgowości, żyję sama, oszczędzam na własne mieszkanie. Zawsze byłam „tą odpowiedzialną”. Kiedy Iza szalała, ja robiłam budżety domowe. Kiedy ona rzucała wszystko dla miłości, ja zostawałam, liczyłam, ogarniałam. Od dzieciństwa byłam jej opoką. Mama wciąż powtarzała:
– Ty to przynajmniej nie sprawiasz problemów, Anka.
Kiedy Iza znowu płakała przez Kamila, byłam pierwsza pod jej drzwiami. Kiedy mówiła, że „tym razem to już koniec” – wierzyłam. Bo chciałam wierzyć. Tamtej nocy zadzwoniła do mnie po drugiej.
– Zdradził mnie z jakąś z siłowni. Koniec, Anka. Tym razem naprawdę koniec.
Pojechałam do niej bez chwili namysłu. Zostawiłam robotę, kota i rozsądek. Była rozbita, ale zdeterminowana. Powiedziała, że wynajmie mieszkanie, bierze adwokata. Że zaczyna od nowa.
– Potrzebuję tylko pomocy na start. Pożyczyłabyś mi trochę pieniędzy?
Nie wahałam się ani sekundy. Obiecała, że odda, jak tylko sprzedadzą mieszkanie. Mówiła, że to kwestia tygodni. Wierzyłam jej. Jak głupia siostra, co zawsze wierzy.
Oddam ci. Kiedyś
Telefon odebrała dopiero za trzecim razem.
– O, hej, siostra! Co tam?
– Iza, chciałam zapytać, czy możesz mi już oddać chociaż część tej pożyczki? Wiesz, mam teraz trochę wydatków…
– O matko, no nie teraz, Anka. Właśnie siedzimy z Kamilem i przeglądamy oferty ferii! Może coś poza Polską… Potrzebujemy resetu.
– Ferii? – powtórzyłam jak idiotka. – Ty… z Kamilem?
– Nooo… pogadaliśmy, wszystko przemyślał. Wie, że dał ciała. Ale się zmienił, serio. No i obiecał, że będzie inaczej.
Milczałam.
– Anka, weź, nie denerwuj się. Przecież jesteśmy rodziną, oddam ci. Kiedyś.
– Pożyczyłam ci dwadzieścia tysięcy, Iza. To były moje oszczędności. Nie na „kiedyś”. Ty miałaś się rozwieść, nie…
– Nie histeryzuj. Myślałam, że robisz to z serca. Ty zawsze taka spięta byłaś.
– Spięta?! – krzyknęłam. – A może po prostu odpowiedzialna? Może w przeciwieństwie do ciebie nie żyję chwilą?!
– Okej, jak masz taki ton, to kończę. Pa!
Rozłączyła się. Zostałam w kuchni z telefonem w ręce, zła, bezradna i upokorzona. Nie chodziło tylko o pieniądze. Chodziło o to, że znowu dałam się nabrać. Że znowu chciałam wierzyć, że tym razem postawi na siebie. Może to ja jestem naiwna?
Czasem trzeba po prostu odpuścić
– Coś się stało? – zapytała matka, kiedy do niej zadzwoniłam.
– Chodzi o Izę. O te pieniądze, które jej pożyczyłam na rozwód. Obiecała, że odda, a teraz... wróciła do Kamila i mówi, że „kiedyś”.
Mama westchnęła, jakby znała już zakończenie tej historii.
– Anka, nie rozdrapuj. Co było, to było. Po co się kłócić o kasę?
– Ale to nie chodzi tylko o kasę! – podniosłam głos. – To było dwadzieścia tysięcy! Na moje potrzeby. A ona... ona po prostu mnie oszukała.
– Zawsze byłaś taka… materialistyczna – mruknęła.
– Co proszę?
– No co? Zawsze liczysz, notujesz, planujesz. I dobrze, że jesteś zorganizowana. Ale czasem trzeba po prostu odpuścić. To twoja siostra.
– I dlatego może mnie traktować jak bankomat?!
Mama zmarszczyła brwi.
– Nie przesadzaj.
Chciałam coś jeszcze powiedzieć, ale nie umiałam. Czułam zawód. Mama nawet nie zapytała, jak się z tym czuję. Po prostu przyjęła, że to normalne – że Anka da, Anka zrozumie. Tylko że ja już nie chciałam. Po raz pierwszy poczułam, że może to nie ze mną jest coś nie tak. Może to nie ja jestem zimna, tylko oni nauczyli się, że mogą na mnie żerować.
Pożyczyłaś mi, bo chciałaś pomóc
Pojechałam do Izy. Otworzyła mi zaskoczona.
– Więc? Nie zamierzasz mi oddać pieniędzy?
– Anka, jesteś niemożliwa. Pożyczyłaś mi, bo chciałaś pomóc. Teraz robisz z igły widły.
– Bo nią jestem! – wrzasnęłam. – Zaufałam ci, uwierzyłam, że to będzie coś innego, że wreszcie się uwolnisz. A ty wracasz do gościa, który cię zdradza, i jeszcze masz czelność mnie okłamywać?
– Nie przesadzaj. Przecież nie zabrałam ci tych pieniędzy siłą.
– Ale wzięłaś, obiecałaś, że oddasz! To nie była jałmużna, tylko pożyczka!
– Przecież jesteśmy rodziną – wtrąciła – Nie powinniśmy się kłócić o pieniądze.
– Nie? To może ty mi teraz pożyczysz dwadzieścia tysięcy, skoro to takie nic?
Zrobiło się cicho. Tylko zegar tykał.
– Nie chodzi już nawet o pieniądze. Chodzi o to, że nawet nie widzisz, jak bardzo mnie zlekceważyłaś.
Odwróciłam się i wyszłam. Tego dnia po raz pierwszy poczułam, że coś się we mnie naprawdę zmienia.
Postawiłam siebie na pierwszym miejscu
– I co, znowu cię wyrolowała? – Kinga oparła łokcie na blacie kawiarnianego stolika.
Kiwnęłam głową.
– Powiedziała, że to ja teraz robię z igły widły.
– Anka, serio, twoja siostra zachowuje się jak pasożyt.
– Nie przesadzaj…
– Przesadzam? Przestań ją traktować jak siostrę. Zacznij jak dłużniczkę.
– Ale… to przecież rodzina.
– To nie oznacza, że może z ciebie wyciągać kasę, kiedy jej się podoba.
Milczałam.
– Anka, powiedz mi jedno. Gdybyś ty wzięła od niej dwadzieścia tysięcy i powiedziała, że oddasz, a potem wróciła do faceta, przed którym uciekałaś… Myślisz, że Iza by ci to odpuściła?
Zawahałam się.
– Nie. Pewnie już biegałaby do mamy z płaczem, że ją okradłam.
– No właśnie.
Kiedy wróciłam do domu, długo o wszystkim myślałam. Wtedy postanowiłam: może pierwszy raz w życiu czas postawić siebie na pierwszym miejscu.
Myślałam, że jesteśmy rodziną
Spotkałyśmy się w kawiarni. Iza weszła spóźniona z nietęgą miną.
– Serio, Anka? Przedsądowe wezwanie do zapłaty? Co to, jakiś żart?
– Nie. To całkiem poważne.
– Zwariowałaś. Chcesz mnie ciągać po sądach?
– Chcę, żebyś oddała to, co pożyczyłaś.
– Myślałam, że jesteśmy rodziną!
– Myślałam, że jesteśmy uczciwe wobec siebie – powiedziałam spokojnie. – Ale ty wróciłaś do faceta, przez którego płakałaś na moich kolanach, i uznałaś, że dwadzieścia tysięcy po prostu ci się należy.
– Bo ty jesteś taka święta, tak? Nigdy nikogo nie zawiodłaś?
– Może i zawiodłam. Ale nigdy nie oszukałam nikogo, kto wyciągał do mnie rękę, gdy leżałam.
Iza wstała. Jej głos był zimny.
– Jeśli to zrobisz, przestaniesz być moją siostrą.
Popatrzyłam jej w oczy.
– Chyba już dawno przestałam nią być. Ty przestałaś być moją.
Wyszła. Nie pożegnała się. Nie obejrzała za siebie. Zostałam sama przy stoliku. Serce waliło mi jak oszalałe. Ale nie z żalu. Z ulgi. Nie wiedziałam, czy odzyskam te pieniądze. Ale wiedziałam, że nie pozwolę się więcej wykorzystywać.
Anka, 33 lata
Historie są inspirowane prawdziwym życiem. Nie odzwierciedlają rzeczywistych zdarzeń ani osób, a wszelkie podobieństwa są całkowicie przypadkowe.
Czytaj także:
- „Syn mówi, że jestem pazerna, bo proszę go o 200 zł miesięcznie. Zarabia 12 tysięcy i stać go, by poratował matkę”
- „Wnuczka olała mnie w Dzień Dziadka, bo nie pożyczyłem jej pieniędzy. Pamięta o mnie tylko wtedy, gdy trzeba sypnąć kasą”
- „Syn marzył o feriach w Alpach, a mnie brakowało na rachunki. Nie wiedziałem, że wychowałem takiego uparciucha”