Reklama

Zawsze myślałem, że moje małżeństwo to coś, co przetrwa wszystko. Pomyliłem się. Stałem na krawędzi rozwodu z kobietą, z którą kiedyś dzieliłem każde marzenie i nadzieję. To przykre, jak życie potrafi się zmienić. Wszystko wydaje się takie inne od czasów, gdy byliśmy szczęśliwi. Na moje nieszczęście Janek, który zawsze był dla mnie jak brat, odszedł przedwcześnie, zostawiając po sobie pustkę, której nikt nie potrafi wypełnić. Właśnie teraz, kiedy najbardziej potrzebowałem jego wsparcia. Ostatnio moje relacje z Kasi są napięte, jak nigdy wcześniej, a każda nasza rozmowa wydaje się jedynie potwierdzać, jak daleko się od siebie oddaliliśmy. Zastanawiam się, gdzie podziały się te dni, gdy świat był prostszy, a nasze szczere.

Reklama

Tęskniłem za przyjacielem

Siedzieliśmy naprzeciwko siebie w ciasnym i zimnym biurze prawnika, który miał nam pomóc w podziale majątku. Atmosfera była ciężka.

To wszystko jest bez sensu – zaczęła Kasia, przekrzywiając głowę, by ukryć zmęczenie w jej oczach.

– Bez sensu? Przecież to ty chciałaś tego rozwodu – odpowiedziałem, próbując zachować spokój.

– Bo nie da się z tobą żyć! – podniosła głos. – Nie zauważyłeś, jak bardzo się zmieniłeś? Jak stałeś się zimny i obojętny?

– Może dlatego, że od zawsze wszystko było ważniejsze niż ja – odpowiedziałem. – Pamiętasz, jak Janek zawsze mówił, że powinniśmy więcej ze sobą rozmawiać?

Na chwilę zapadła cisza. To on zawsze był naszym mediatorem, rozumiał nas lepiej niż ktokolwiek inny.

– Brakuje mi go – powiedziała Katarzyna, łagodniejąc. – Zawsze wiedział, co powiedzieć, by wszystko naprawić.

– Mi też brakuje – przyznałem. – Może to przez to wszystko tak się pogmatwało. Bez niego jest ciężko.

Patrzyliśmy na siebie przez chwilę, jakbyśmy zrozumieli, że gdzieś po drodze utraciliśmy coś ważnego. Może to właśnie jego brak przyczynił się do tego, że przestaliśmy się rozumieć.

Krew odpłynęła mi z twarzy

Następnego dnia odebrałem telefon od prawnika Janka. Nie spodziewałem się żadnych rewelacji, ale to, co usłyszałem, zmieniło wszystko.

– Chciałem pana poinformować o pewnym zapisie w testamencie pana Jana – zaczął prawnik.

– Testamencie? – zdziwiłem się, zaskoczony tym, że w ogóle jeszcze jest coś do omówienia.

– Tak, mój klient zostawił państwu pokaźny majątek – powiedział rzeczowym tonem. – Ale jest jeden warunek. Możecie go otrzymać, tylko jeśli pozostaniecie małżeństwem przez następne pięć lat.

Słysząc to, poczułem, jak krew odpływa mi z twarzy. W głowie miałem zamęt, jakbym nagle stanął na krawędzi czegoś, czego nie potrafiłem pojąć.

To jakiś żart? – wydusiłem z siebie wreszcie.

– Obawiam się, że nie – dodał prawnik.

Odetchnąłem głęboko, próbując zrozumieć sytuację. Nie wiedziałem, co teraz zrobić. Jak miałem powiedzieć Kasi, że wszystko może się zmienić? Czy to był podstęp Janka, by nas uratować, czy tylko kolejna przeszkoda na drodze do nowego życia? Wiedziałem, że muszę się z nią skontaktować, choć serce biło mi szybciej niż zwykle. Czułem, że w tej chwili nasze losy znów się przeplatają, a przyszłość stała się bardziej niepewna niż kiedykolwiek.

Byłem w szoku

Umówiłem się z żoną w naszej ulubionej kawiarni, w miejscu, które kiedyś było dla nas azylem. Gdy przyszła, widziałem w jej oczach ciekawość, ale i rezerwę.

– O co chodzi? – zapytała, zerkając na mnie badawczo. – Co takiego się stało, że nie mogłeś mi tego powiedzieć przez telefon?

Zacząłem nieśmiało, ważąc każde słowo.

Rozmawiałem z prawnikiem Janka – zacząłem. – Janek zostawił nam spadek, ale... jest pewien warunek.

Kasia wyprostowała się, jakby już przeczuwała, że zaraz usłyszy coś niezwykłego.

– Testament? Warunek? O czym w ogóle mówisz? – zapytała zdziwiona.

Musimy pozostać małżeństwem przez następne pięć lat, żeby go otrzymać – powiedziałem, obserwując jej reakcję.

Na jej twarzy pojawiło się niedowierzanie, a potem gniew.

To jakiś chory żart, prawda? – wykrzyknęła. – Nie zamierzam zostawać w związku dla pieniędzy!

– Wiem – odpowiedziałem szybko, czując, jak napięcie rośnie. – Ale może... może Janek miał nadzieję, że to nas uratuje? Może wierzył, że w ten sposób znajdziemy drogę do siebie?

– A ty co myślisz? – Katarzyna spojrzała mi prosto w oczy. – Czy naprawdę sądzisz, że można naprawić to, co między nami pękło, tylko dlatego, że dostaniemy jakieś pieniądze?

– Nie wiem – przyznałem, nie mogąc uniknąć jej wzroku. – Ale może to szansa, by spróbować jeszcze raz. Może nie mamy nic do stracenia.

Zapadła cisza. Wiedziałem, że musimy dać sobie czas na zastanowienie. Patrzyłem, jak Kasia analizuje sytuację, rozważając wszystkie za i przeciw. To nie będzie łatwa decyzja, ale czułem, że w tej chwili nasze życie zależy od tego jednego pytania: czy jesteśmy gotowi dać sobie jeszcze jedną szansę?

Ciężar spadł mi z serca

Kilka dni później Katarzyna zaproponowała spotkanie w parku. To miejsce zawsze miało dla nas szczególne znaczenie. Kiedy przyszła, widać było, że jest pogrążona w myślach, jakby przeżywała wszystko na nowo.

– Myślałam o tym, co przeżyliśmy razem z Jankiem – zaczęła, nie patrząc na mnie, ale na alejkę przed sobą. – Pamiętasz, jak zawsze nas rozśmieszał? Jak potrafił rozładować każdą sytuację jednym słowem?

– Tak, był w tym niezastąpiony – odpowiedziałem z uśmiechem. – Nikt nie znał nas tak dobrze, jak on.

Przeszliśmy kawałek w ciszy, pozwalając, by wspomnienia przenikały nasze myśli. Wydawało się, że w tej ciszy odnajdujemy to, co kiedyś było między nami prawdziwe.

– Pamiętam, jak organizował te spontaniczne wypady za miasto, tylko po to, byśmy mogli spędzić więcej czasu razem – mówiła dalej Katarzyna. – Myślisz, że chciał, byśmy naprawdę dali sobie jeszcze jedną szansę?

– Być może – odpowiedziałem, przystając, by spojrzeć jej w oczy. – Może wierzył, że nadal mamy coś, o co warto walczyć.

Żona spojrzała na mnie z niepewnością, ale w jej oczach widziałem coś więcej niż tylko wahanie. Była tam nadzieja, że może to wszystko nie jest jeszcze stracone.

– Chcę spróbować – powiedziała nagle, choć w jej głosie wciąż była nuta niepewności. – Ale tylko jeśli oboje tego chcemy. Nie dla pieniędzy, ale dla nas.

Poczułem, jak ciężar spada mi z serca. Wreszcie zaczynaliśmy widzieć możliwość, że może nie wszystko jest jeszcze stracone. Czas pokaże, czy jesteśmy w stanie odbudować to, co kiedyś było między nami.

Musiałem podjąć decyzję

Zdecydowałem się skontaktować z Markiem. On również znał Janka i wiedział, jak bardzo zależało mu na naszym szczęściu. Spotkaliśmy się w kawiarni, a ja od razu opowiedziałem mu o warunkach z testamentu.

To pasuje do Janka – uśmiechnął się Marek, gdy skończyłem opowiadać. – Zawsze wierzył, że prawdziwa miłość jest warta każdej walki.

A jeśli się mylił? – zapytałem, rozważając wszystkie nasze wątpliwości i obawy. – Co, jeśli nie jesteśmy w stanie tego naprawić?

Marek zamyślił się na chwilę, zanim odpowiedział.

– Janek był przekonany, że jesteście stworzeni dla siebie. Może miał rację. Może musicie po prostu spróbować spojrzeć na siebie z innej perspektywy.

Rozmawialiśmy jeszcze długo, a ja czułem, że Marek naprawdę wierzy w to, co mówi. Było coś pokrzepiającego w jego słowach, jakbyśmy dostali nowe spojrzenie na naszą sytuację. Tego wieczoru usiedliśmy z Kasią przy stole w naszym mieszkaniu. Była to jedna z tych chwil, kiedy wszystko mogło się rozpaść lub rozpocząć na nowo.

– Marek uważa, że Janek chciał, abyśmy znów spróbowali – powiedziałem cicho.

– Tak, myślę, że chciał nam dać szansę na odbudowę – zgodziła się Katarzyna. – Ale musimy to zrobić dla siebie, nie dla niego.

W tej chwili poczuliśmy, że może mamy jeszcze nadzieję. Nasza przyszłość była niepewna, ale podjęliśmy słuszną decyzję. Oboje wiedzieliśmy, że to nie będzie łatwe, ale jednocześnie czułem, że jesteśmy gotowi podjąć to wyzwanie.

Otrzymałem szansę od losu

Staliśmy razem na tarasie, wpatrując się w zachód słońca, który rozciągał się nad horyzontem jak obietnica nowego początku. Wszystko, co przeszliśmy, prowadziło nas do tego momentu. Decyzja, którą podjęliśmy, była trudna, ale konieczna.

Wciąż mam obawy – zaczęła Kasia, obracając się w moją stronę. – Nie wiem, czy nam się uda, ale chcę spróbować.

– Ja też – przyznałem, patrząc jej prosto w oczy. – Może to nie będzie idealne, ale jeśli mamy szansę odzyskać to, co kiedyś mieliśmy, to warto spróbować.

Oboje wiedzieliśmy, że przed nami długa droga. Byliśmy gotowi pracować nad naszym związkiem, nie tylko z powodu pieniędzy, ale przede wszystkim dla siebie samych. Świadomość, że nie jesteśmy sami w tym wyzwaniu, dodawała nam odwagi. Janek pozostawił nam nieoczekiwany dar, zmuszając nas do zastanowienia się, co jest naprawdę ważne. Czasami życie daje nam drugą szansę w najmniej oczekiwany sposób.

Uśmiechnęliśmy się do siebie, czując, że może ten krok ku nowemu początkowi jest właśnie tym, czego oboje potrzebowaliśmy. Mimo niepewności staliśmy ramię w ramię, gotowi, by stawić czoła wyzwaniom, jakie przed nami. To była nasza chwila, nasza decyzja i nasza kolejna szansa na odzyskanie utraconego czasu. Wciąż nie znaliśmy wszystkich odpowiedzi, wiedzieliśmy jedno – byliśmy gotowi spróbować jeszcze raz.

Reklama

Andrzej, 30 lat

Reklama
Reklama
Reklama