Reklama

Odkąd ojciec zmarł, moja relacja z matką stała się niezwykle trudna i skomplikowana. Czułam, że coś przede mną ukrywa. Moje przeczucia nasiliły się, gdy w starym kufrze na strychu znalazłam listy miłosne podpisane jedynie inicjałem. Kim był ten tajemniczy "M."? Czy miał coś wspólnego z ojcem? Czy może to była jakaś przeszłość, o której nigdy nie powinnam się dowiedzieć? Musiałam poznać prawdę.

Reklama

Serce biło jak oszalałe

– Mamo, znalazłam coś na strychu... – powiedziałam ostrożnie podczas śniadania, starając się ukryć drżenie w głosie.

– Co takiego, kochanie? – mama spojrzała zaskoczona.

Stałam w kuchni, trzymając w dłoni jeden z listów, który zdążyłam już przeczytać. Słowa były pełne miłości i tęsknoty. Spojrzałam na nią, oczekując odpowiedzi.

Co to są za listy? – zapytałam, próbując zachować spokój.

– Listy? – Mama spojrzała na mnie przelotnie, a jej oczy zdawały się być nieobecne. – Nie wiem, o czym mówisz.

– Nie wiesz? – moje serce zaczęło bić szybciej. – Wydaje się, że znacznie więcej mówią o twoim życiu niż to, co mi do tej pory mówiłaś.

Mama milczała przez dłuższą chwilę. Jej oczy spoczęły na filiżance z kawą, którą nerwowo kręciła w dłoniach.

– Nie czas na to – odparła w końcu, unikając mojego spojrzenia.

– Jak to nie czas? – Podniosłam głos, czując, że emocje wymykają mi się spod kontroli. – Mam wrażenie, że coś ukrywasz!

Twarz mamy przybrała wyraz smutku, jakiego nigdy wcześniej u niej nie widziałam. W tej ciszy poczułam, że moje podejrzenia nabierają mocy.

Czułam się zdradzona

Nie mogłam przestać myśleć o tych listach i o reakcji matki. Wszystko wskazywało na to, że coś przede mną ukrywała. Decyzję o kolejnej konfrontacji podjęłam po kilku nieprzespanych nocach, które tylko podsycały mój gniew i lęk. Tym razem postanowiłam nie odpuszczać.

Mamo, musimy porozmawiać – zaczęłam, wchodząc do jej pokoju bez uprzedzenia. – O tych listach. Musisz mi powiedzieć, kto jest ich autorem.

Spojrzała na mnie zmęczonym wzrokiem, jakby nie miała siły na kolejną kłótnię.

– Nie teraz, proszę... – zaczęła, ale ja jej przerwałam.

– Dość tych tajemnic! – Mój głos drżał od emocji.

Mama westchnęła głęboko, jakby to, co miała mi powiedzieć, było ciężarem, którego nie chciała dłużej dźwigać.

To Marek – przyznała niechętnie. – Wujek Marek.

Poczułam, jak ziemia usuwa mi się spod nóg. Znałam Marka od zawsze. Był bliskim przyjacielem rodziny, ktoś, kogo zawsze uważałam za część mojego życia, ale nigdy nie pomyślałabym, że mógł mieć romans z moją matką.

– Marek? Ale jak to możliwe? – zapytałam, próbując zrozumieć to, co właśnie usłyszałam.

– To skomplikowane – odpowiedziała mama, a w jej głosie słychać było ból.

Czułam się zdradzona i oszukana. To, co do tej pory wydawało się pewne, nagle przestało mieć sens. Chciałam poznać całą prawdę, ale mama nie była gotowa powiedzieć mi wszystkiego.

W jej oczach pojawiły się łzy

Pewnego wieczoru, zupełnie przez przypadek, usłyszałam rozmowę między matką a wujkiem Markiem. Stałam na korytarzu, kiedy mama odebrała telefon. Miałam już iść do swojego pokoju, ale intuicja kazała mi zostać.

– Co mam jej powiedzieć? – głos matki był cichy, niemal błagalny. – Marta coraz bardziej naciska, a ja nie wiem, czy jestem gotowa...

–Może w końcu powinna poznać prawdę – odpowiedział wujek Marek, a w jego głosie czułam ciepło i zrozumienie. – To nie jest łatwe, ale zasługuje na to.

Moje serce zabiło mocniej. Wiedziałam, że nie powinnam podsłuchiwać, ale coś w tej rozmowie było zbyt ważne, by to zignorować.

– Nie wiem. Może Marta nie powinna znać całej prawdy. Może nie powinna wiedzieć... – mama przerwała, jakby nie wiedziała, jak dokończyć.

Nie czekałam dłużej. Wparowałam do pokoju, nie zwracając uwagi na zdziwione spojrzenie matki.

– Wiedzieć co? – zapytałam ostro. – Czego nie powinna wiedzieć? Że wujek Marek jest moim tatą?

Mama zamarła, a w jej oczach pojawiły się łzy, które mówiły więcej niż słowa. Wujek Marek, po drugiej stronie linii, milczał. Wiedziałam, że doszliśmy do punktu, z którego nie było odwrotu.

– Tak, Marek jest twoim ojcem – powiedziała w końcu mama, jej głos pełen był bólu i smutku.

Świat zawirował, a ja nie wiedziałam, jak poradzić sobie z tym odkryciem. Wszystko, co do tej pory uważałam za pewne, nagle rozsypało się na kawałki.

Mój świat runął

Mama zaczęła opowiadać, a ja słuchałam, jakby to były słowa kogoś obcego. Opowiadała o przeszłości, o miłości, która wybuchła między nią a Markiem, gdy byli jeszcze młodzi. Mówiła o uczuciach, które były zbyt silne, by je zignorować, ale niemożliwe do pokazania światu. Wszystko to wydarzyło się, zanim związała się z moim ojcem, którego znałam i kochałam.

– Byliśmy młodzi i zakochani. Ale wtedy... sytuacja była skomplikowana. Twojego ojca znałam od lat, a Marek... był tylko przyjacielem rodziny.

W jej głosie słyszałam ból, jakby każdy szczegół tej opowieści przywoływał wspomnienia, które były dla niej trudne do zniesienia.

Gdy się urodziłaś, twój ojciec postanowił, że wychowamy cię jako jego córkę. Marek się zgodził, wiedząc, że to będzie dla ciebie najlepsze. Ale... to nigdy nie było łatwe – kontynuowała, jej głos łamał się przy każdym słowie.

Słuchałam tego wszystkiego w milczeniu. Mój dotychczasowy świat runął w jednej chwili. Nie wiedziałam, co mam o tym wszystkim myśleć.

Nie wiedziałam, co robić

Kilka dni później, po długich rozmyślaniach i poszukiwaniu ukojenia przy grobie mojego ojca, postanowiłam porozmawiać z wujkiem Markiem. Zaprosiłam go na spacer po parku, gdzie mogłam zadać wszystkie nurtujące mnie pytania.

– Wiem, że to dla ciebie trudne – zaczął Marek, gdy usiedliśmy na ławce. W jego oczach widziałam szczerość i ciepło, które zawsze kojarzyłam z jego obecnością w moim życiu. – Od zawsze wiedziałem, że jesteś moją córką, ale nie chciałem niszczyć tego, co miałaś z ojcem.

Dlaczego nigdy nic nie powiedziałeś? – zapytałam, patrząc na niego z mieszanką gniewu i nadziei na zrozumienie.

– Twoja matka i ja podjęliśmy decyzję, że będzie lepiej, jeśli będziesz żyła w świecie, gdzie wszystko jest jasne i stabilne. Twój ojciec kochał cię jak własne dziecko i ja... ja nie chciałem tego zmieniać – tłumaczył, a w jego głosie słychać było smutek i żal.

Z każdą jego odpowiedzią moje życie stawało się coraz bardziej skomplikowane i niepewne. Czułam gniew, że przez całe życie żyłam w kłamstwie, ale jednocześnie wdzięczność za to, że wujek Marek mimo wszystko był obecny, nawet jeśli w ukryciu.

Nie wiem, jak się w tym wszystkim odnaleźć – przyznałam szczerze, spoglądając na wujka Marka. – Ale... dziękuję, że mi powiedziałeś.

Mężczyzna tylko skinął głową, a w jego oczach pojawiły się łzy, które mówiły mi więcej niż słowa. Miałam wrażenie, że nasze życie zmieniło się na zawsze, a przyszłość wcale nie będzie prostsza.

Byłam rozdarta

Wróciłam do domu pełna obaw, żalu i złości. Mój świat się zmienił, ale nie wiedziałam jeszcze, w którą stronę to wszystko mnie poprowadzi. Relacja z matką stała się napięta. Próbowałam znaleźć sens w tym, co się wydarzyło. Czułam się oszukana, ale jednocześnie chciałam zrozumieć motywacje mojej matki. Wiedziałam, że to, co zrobiła, zrobiła z myślą o mnie, ale trudno było mi to zaakceptować.

Zastanawiałam się, jak będzie wyglądała moja przyszłość. Czy kiedykolwiek uda mi się wybaczyć matce? Czy będę w stanie nawiązać prawdziwą więź z moim biologicznym ojcem? Nie znałam odpowiedzi na te pytania, ale wiedziałam, że potrzebuję czasu, by poukładać swoje emocje i odnaleźć swoje miejsce w tej nowej rzeczywistości. Byłam rozdarta między chęcią wybaczenia a potrzebą zrozumienia siebie i swoich uczuć. Nie wiedziałam, kim jestem, ale byłam zdeterminowana, by to odkryć. Wiedziałam, że to długa droga, ale byłam gotowa na nią wyruszyć, choćby nie wiedząc, dokąd mnie zaprowadzi.

Reklama

Marta, 27 lat

Reklama
Reklama
Reklama