„Wydałam fortunę na luksusowy prezent z okazji Dnia Babci i Dziadka. Liczyłam na wdzięczność, a dostałam pogardę”
„Babcia rozwiązała kokardkę, podniosła wieczko. W środku – elegancki kartonik z opisem i przykładowymi grafikami. Dziadek przyciągnął go do siebie i czytał powoli. Z każdym słowem jego twarz zmieniała wyraz – od zaciekawienia, przez coś jak zdziwienie, aż do... niechęci”.

- Redakcja
Dzień Babci i Dziadka zawsze był dla mnie ważny. Wychowałam się przy nich, to oni odprowadzali mnie do przedszkola, czytali bajki na dobranoc i zawsze byli tam, gdzie moi rodzice nie mogli. W tym roku postanowiłam odwdzięczyć się czymś wyjątkowym. Odłożyłam sporą sumę, żeby kupić im wspólny prezent, który – jak wierzyłam – wzruszy ich do łez.
Chciałam, żeby poczuli się kochani, docenieni. Żeby wiedzieli, że pamiętam. Niestety, nie tak wyobrażałam sobie ich reakcję. Nie spodziewałam się, że ten gest odbiorą zupełnie inaczej, niż zamierzałam.
To miał być piękny prezent
Już w grudniu zaczęłam się zastanawiać, co mogłabym im kupić. Nie chciałam jakiegoś zestawu herbat czy koca z sieciówki. Marzyło mi się coś, co naprawdę ich ucieszy, co będzie tylko dla nich. Przeszukałam internet, pytałam znajomych. W końcu trafiłam na coś, co od razu poruszyło moje serce – sesja fotograficzna dla pary seniorów, z wizażem, stylizacją, drukowanym albumem i pamiątkową ramką.
Zdjęcia miały być wykonane w stylu retro, w stylizowanych wnętrzach. Wszystko wyglądało tak pięknie i ciepło, że od razu przed oczami zobaczyłam babcię w eleganckiej sukni i dziadka w muszce. Uśmiechniętych, przytulonych, zakochanych jak dawniej.
Cena? Spora. Nawet bardzo, jak na moje możliwości. Pół wypłaty, ale uznałam, że trudno. Raz się żyje. To miała być ich chwila – tylko dla nich, niecodzienna, magiczna. W końcu nie często można sprawić ukochanym osobom coś takiego.
Zamówiłam voucher, wydrukowałam, zapakowałam w eleganckie pudełko z kokardką. I cały styczeń chodziłam z myślą, jak bardzo się ucieszą. Jak wzruszy się babcia. Jak dziadek przytuli ją mocniej, widząc te wszystkie zdjęcia.
Nie tak to sobie wyobrażałam
Kiedy wręczałam im prezent, ręce trochę mi się trzęsły. Nie z nerwów, raczej z ekscytacji. Byłam pewna, że to będzie coś, co zapamiętają do końca życia. Usiedliśmy w ich kuchni. Pachniało sernikiem i lekko przypaloną kawą z kawiarki. Dziadek zerkał na pudełko podejrzliwie, babcia uśmiechała się z czułością, jak zawsze, kiedy mnie widzi.
– Otwórzcie razem – poprosiłam, próbując ukryć łzy wzruszenia.
Babcia rozwiązała kokardkę, podniosła wieczko. W środku – elegancki kartonik z opisem sesji i grafikami przykładowych zdjęć. Dziadek przyciągnął go do siebie i czytał powoli. Z każdym słowem jego twarz zmieniała wyraz – od zaciekawienia, przez coś jak zdziwienie, aż do... niechęci?
– To co to jest w ogóle? Zdjęcia mamy sobie zrobić? – mruknął. – Na stare lata będziemy się wygłupiać i bawić w przebieranki?
Babcia spojrzała na mnie i uśmiech zniknął z jej twarzy. Położyła dłoń na dłoni dziadka i powiedziała cicho:
– Może to dla nas za dużo. My się już nie nadajemy do takich cudów.
Zrobiło mi się zimno. Uczucie, które chciałam im dać, właśnie zderzyło się z murem niezrozumienia.
A tak się cieszyłam
Dwa tygodnie wcześniej z dumą wysłałam przelew. Nawet nie mrugnęłam, gdy na koncie została mi kwota ledwie wystarczająca na życie. Wiedziałam, że do wypłaty będzie ciężko – rezygnacja z wyjść, obiady z resztek, kombinowanie, żeby starczyło na bilet miesięczny. Mimo wszystko byłam szczęśliwa. Czułam, że robię coś wyjątkowego. Że pokazuję im, jak bardzo są dla mnie ważni.
Nie chwaliłam się tym nikomu. Nawet chłopakowi nie powiedziałam, ile mnie to kosztowało. Kiedy zapytał, czemu nie chcę iść do kina, rzuciłam, że mam dużo nauki. A gdy mama zauważyła, że znów jem tylko makaron, zaśmiałam się, że mam „włoski tydzień”. Każdy dzień bez pieniędzy był łatwiejszy, bo miałam przed oczami ich miny, jak dostają prezent. Ich wzruszenie. Ich wdzięczność.
– Boże, jak im się to spodoba – powtarzałam sobie w myślach. – Przecież nigdy nie robili niczego takiego tylko dla siebie.
Czekałam też na dzień, w którym pokażą mi zdjęcia z sesji. Że babcia zadzwoni roztrzęsiona, mówiąc, jak pięknie się czuli, jak cudownie było poczuć się znów młodo i wyjątkowo.
Tymczasem w dniu wręczenia prezentu wszystko zaczęło się sypać.
Chciałam dobrze
Zaraz po moim wyjściu zadzwoniła mama. Głos miała spięty, jakby bała się, że powiem coś nieodwracalnego.
– Byłaś dziś u dziadków, prawda? – zapytała, nie czekając na przywitanie.
– Tak, dałam im prezent. Coś się stało?
Zamilkła na chwilę, a potem wypaliła:
– Dziadek... no, powiedzmy, że nie do końca zrozumiał, o co chodzi. Powiedział, że dostał jakiś bon na „błazeństwo” i że nie zamierza się wygłupiać.
Zatkało mnie.
– Serio tak powiedział? – zapytałam.
– Babcia próbowała go przekonać, ale wiesz, jaki on jest. Uraziło go, że ktoś chce mu robić makijaż i ubierać w „stroje z dawnych lat”.
Zrobiło mi się niedobrze. Nie czułam złości, tylko wstyd. Że chciałam dobrze, a wyszło jak zawsze. Wieczorem zadzwoniłam do babci. Odebrała od razu.
– Skarbie, ja wiem, że chciałaś dobrze. Tylko my już się nie nadajemy do takich rzeczy. Wiesz, dziadek mówi, że to prezent „jak dla dzieci”. On nie lubi być w centrum uwagi, nie znosi pozować.
– Ale to miało być coś wyjątkowego – powiedziałam cicho.
– No i było... tylko może nie dla nas, kochanie.
Czułam się odrzucona
Przez kolejne dni chodziłam jak struta. W pracy nie mogłam się skupić, w domu unikałam rozmów. Wstydziłam się. Miałam wrażenie, że wszyscy widzą, jak bardzo się zbłaźniłam. Że podarowałam dziadkom coś, co miało być wzruszające, a wyszło... żenująco. W głowie wciąż brzmiały mi słowa dziadka: „błazeństwo”, „stroje z dawnych lat”, „przebieranki dla dzieci”. I ten jego wzrok, jakbym wręczyła mu kartę rabatową do lunaparku.
Byłam zła, choć nie miałam prawa. To przecież ich prawo – nie chcieć. Ich życie. Ich granice. A jednak czułam się odrzucona. Jakby moje emocje zostały wyśmiane. Jakbym była dzieckiem, które rysuje laurkę, a potem słyszy, że „papier marnuje”.
Znajomi pytali, czy moi dziadkowie się wzruszyli. Nie umiałam odpowiedzieć.
– Byli zaskoczeni – mówiłam wymijająco.
Zastanawiałam się, czy oddać ten voucher, ale było już za późno. I tak został w ich szafce, zakurzony i nieużywany. Najbardziej bolało mnie to, że nikt nie zapytał, dlaczego to zrobiłam. Że może za tym stało coś więcej niż tylko ładny papier i drogi prezent. Że chciałam przypomnieć im, jacy byli kiedyś. A może też przypomnieć to sobie.
Zapamiętam to na zawsze
Minęły dni, zanim odwiedziłam dziadków ponownie. Wzięłam ze sobą tylko herbatę i ciasto, próbując naprawić to, co poszło nie tak. Usiedliśmy razem przy stole, a ja próbowałam znaleźć właściwe słowa. Babcia uśmiechnęła się nieśmiało, dziadek wzruszył ramionami, jakby sam nie wiedział, co powiedzieć. Przez chwilę panowała cisza, w której czułam wszystko: moją nadzieję, wstyd i smutek.
– Wiesz, skarbie – zaczęła babcia – doceniamy to, że o nas pamiętasz. Może nie umiem tego wprost powiedzieć, ale serca mamy pełne. Dzięki tobie.
Dziadek kiwnął głową, a ja poczułam ulgę. Nie chodziło o prezent. Chodziło o moje intencje. O to, że chciałam pokazać, że ich kocham.
Wyszeptałam cicho:
– Chciałam, żebyście poczuli się wyjątkowi. Tylko tyle…
– I poczuliśmy – powiedziała babcia, a dziadek ujął moją dłoń.
Nie było zdjęć, albumów ani sesji fotograficznej, które mogłyby to udokumentować. Była za to rozmowa, uśmiech i dotyk, które wyraziły więcej niż jakikolwiek prezent. Zrozumiałam, że wartość gestu nie leży w kosztach, lecz w sercu, które w niego włożyłam. Ten dzień, choć tak inny od moich wyobrażeń, pozostał w pamięci na zawsze.
Ola, 27 lat
Historie są inspirowane prawdziwym życiem. Nie odzwierciedlają rzeczywistych zdarzeń ani osób, a wszelkie podobieństwa są całkowicie przypadkowe.
Czytaj także:
- „Wnuki pamiętają o mnie na Dzień Babci, a później milczą przez 12 miesięcy. Nauczka czeka na nich w testamencie”
- „Wyjazd w góry miał naprawić moje relacje z synem. Zamiast tego usłyszałem, że dla niego jestem tylko weekendowym ojcem”
- „W Dzień Babci i Dziadka zamkniemy z mężem dom na 4 spusty. Synowa zrobiła z nas darmową opiekę, ale koniec z tym”