„Zakochałem się w dziewczynie kolegi, a on perfidnie ją oszukiwał. Wredna dziewucha wyśmiała mnie, gdy chciałem ją ostrzec”
„Przez kilka dni nie mogłem dojść do ładu z własnymi myślami. Powinienem jej powiedzieć czy lepiej milczeć? Karol był moim kumplem, lojalność wobec niego coś dla mnie znaczyła, ale z drugiej strony ona zasługiwała na prawdę. Przemknęła mi też myśl, że gdyby została sama, może w końcu bym ją zdobył”.

- listy do redakcji
Nigdy nie uważałem się za bohatera, a już na pewno nie cudzych historii miłosnych. Zawsze raczej stałem z boku, jako ten trzeci, ten rozsądny, ten „od komputerów”, a nie od wielkich gestów. Los jednak bywa przewrotny i czasem wciska człowieka w rolę, której nie chce i na którą wcale nie jest gotowy. Najgorsze w takich sytuacjach nie są same emocje, tylko świadomość, że cokolwiek zrobisz, ktoś wyjdzie z tego poraniony. Milczenie bywa wygodne, ale ciąży jak kamień w kieszeni. Prawda z kolei potrafi zranić równie mocno jak zdrada. Zwłaszcza gdy nikt nie prosił, by ją ujawniać. Ta historia zaczęła się spokojnie, a skończyła tak, że straciłem nie tylko naiwność, ale i część dawnych przyjaźni. Zakochałem się w dziewczynie kolegi, który okazał się kimś zupełnie innym, niż chciał uchodzić. A kiedy w końcu spróbowałem postąpić uczciwie, zostałem wyśmiany i zrozumiałem, jak bardzo się myliłem. Nie tylko co do niej.
Poznałem ją zanim Karol ją wyhaczył i z tego powodu w głowie uroiłem sobie jakiś romans, a w sercu nosiłem żal. Znajoma mojej kuzynki miała kłopoty z laptopem, a ja zupełnym przypadkiem zostałem wciągnięty w rolę jej wybawcy. W niewielkim mieszkaniu spotkałem sympatycznie zagubiona Helenę, która w niewytłumaczalny sposób skasowała komplet kluczowych arkuszy, potrzebnych do zamknięcia jakichś mega ważnych rozliczeń. Szczęśliwie dane zostały odratowane, gadka kleiła się zaskakująco dobrze, więc postanowiłem zrobić krok dalej.
I wtedy wszystko zepsułem. Zabrakło mi odwagi. Zamiast zaproponować jej normalnie wyjście na kawę sam na sam, zaprosiłem ją na bilard, na który tego samego dnia umawiała się cała nasza paczka. Skinęła tylko głową. A tam na torze już był Karol… Tak, nie wiem jak mogłem dopuścić, by tak atrakcyjna dziewczyna wpadła od razu w jego łapska. Karol był typem, który wszystkim się podobał, a ja… byłem po prostu sobą. Daleko mi było do top modela. Byłem przegrany na starcie. Helena była piękna, od razu przykuła jego uwagę. Oczywiście z wzajemnością.
Karol był na bakier z wiernością
Wiedziałem, że zaczęli się spotykać, ale znałem też Karola – zawsze preferował niezobowiązujące relacje, dlatego pozwoliłem sobie jeszcze parę razy odezwać się do Heleny. Tu krótka wiadomość, tam reakcja w mediach społecznościowych. Odpowiadała grzecznie, ale bez zaangażowania. A potem, ku mojemu zdziwieniu, piękny Lolo złamał swoje dotychczasowe zasady i stworzyli oficjalny związek. Miałem ochotę zniknąć.
Po 2 latach wyglądało na to, że jego układ nadal funkcjonuje idealnie. Lubił się chwalić, że Helena działa jak dobrze naoliwiona maszyna – dom ogarnięty, obiad gotowy, skarpetki sparowane, a gazie równiutko złożone w szafie. A na dodatek, wisienka na torcie, mrugał przy tym porozumiewawczo, „pełen serwis”. Nie będę przytaczał szczegółów. Słuchałem tego z rosnącym niesmakiem. Bo choć Karol był moim kolegą, nie był porządnym facetem. Znałem historie jego wcześniejszych relacji i nie wierzyłem, że nagle się zmienił. Helena znosiła jednak wszystko z anielską cierpliwością, więc to nie moja sprawa.
– Może to kandydatka na żonę? – zaśmiał się Piotrek, który często z nami wychodził. Karol tylko machnął ręką. – Kobiet jest na pęczki.
Westchnąłem i oznajmiłem, że idę pooglądać darta, licząc, że zmienią temat.
– Niezręcznie, co? – odezwała się obok mnie Magda, koleżanka Heleny, która mnie z nią zapoznała. Trzymała się naszej grupy trochę jak rzep. Była sama i chyba lepiej czuła się w męskim gronie… Albo po prostu zauroczony nią Piotrek ciągle do niej dzwonił. Nie nadążałem już za tymi wszystkimi powiązaniami.
– Bardzo – mruknąłem. – Ona jest przekonana, że wkrótce podaruje jej pierścionek – dodała Magda. – Druga rocznica, idealny moment. Potem ślub, wszystko zgodnie z planem.
Wzruszyłem ramionami. Obawiałem się, że rzeczywistość brutalnie ją zaskoczy. Nie potrafiłem wyobrazić sobie Karola składającego przysięgę w kościele, pośród kwiatów i wzruszeń.
Jestem dla nich zbyt drętwy
– Ej – Magda szturchnęła mnie lekko. – Czemu jesteś taki przybity?
– Nic takiego. Robota – rzuciłem wymijająco.
A właśnie wtedy pomyślałem, że Helena byłaby dla mnie idealną małżonką. Ciepła, lojalna, troskliwa. I jeszcze te domowe obiady – dziś to rzadkość. Magda zaciągnęła mnie do chłopków i do końca wieczoru graliśmy w darta i inne podobne gry. Przynajmniej nie rozmyślałem bez sensu. W następnym tygodniu rozłożyło mnie przeziębienie. Początek weekendu spędziłem w łóżku, nadrabiając seriale, dlatego zdziwiłem się telefonem od Karola w niedzielny poranek.
– Tak na wszelki wypadek – rzucił – wczoraj zaszaleliśmy na mieście i nocowałem w twoim mieszkaniu.
– Słucham? – mruknąłem zaspany. – Byłem u ciebie – powtórzył. – Gdyby Helena dzwoniła, albo pisała do ciebie. Pytała cię może już o to?
Sprawdziłem telefon.
– Nie.
– No to gites. Nie sypnij mnie – dodał.
– Stary… – ocknąłem się – co ty właściwie wyrabiasz?
– Nic – uciął, a w jego głosie brzmiała nutka rozbawienia.
– Kiedyś ci wszystko opowiem. Ze szczegółami.
To „nic” nie było niczym nowym. Wcześniej rolę przykrywki pełnił Piotrek. Tym razem jednak wyjechał z dziewczynami w Beskidy, a właściwie to głównie z Magdą, ale Helena też się dołączyła. Karol oficjalnie nie mógł jechać, bo miał nadgodziny w pracy. Prawda była inna. Po ich powrocie Piotrek, przy bilardzie, wyśpiewał mi wszystko. Ta „prawda” miała na imię Natalia.
– Nie wierzę… – wypaliłem, zanim zdążyłem ugryźć się w język.
– No, niezły z niego lowelas – zaśmiał się Piotrek. – Wiesz, czasem wyskakujemy na miasto, tu i ówdzie popatrzeć… no i Karol po prostu skorzystał z okazji.
– A Helena? – zapytałem natychmiast. – I czemu ja nie jestem zapraszany na te wasze niby wypady?
– Roztaczasz wokół siebie dziwny klimacik – rozwiązał mu się język. – Jesteś drętwy i zbyt… uczciwy jak na nocne życie. Dziewczyny się potem krępują. Poza tym od razu byś nam robił wyrzuty o Helenę i popsuł całą imprezę. Jesteś zbyt zasadniczy.
Nic się nie wydarzyło
Tak poznałem sekrety swoich kumpli, choć wcale nie chciałem ich znać. Przez kilka dni walczyłem ze sobą. Powiedzieć Helenie czy nie? Karol był moim kumplem, nie chciałem narobić mu siary, ale ona też miała prawo znać prawdę. Przyznaję, że pomyślałem też o tym, że gdyby go rzuciła, może w końcu by zrozumiała, kto jest dla niej stworzony. To było słabe i nieuczciwe, ale emocje robią swoje. W końcu podjąłem decyzję. Powiedziałem jej wszystko. Na spotkaniu sam na sam, na które długo nie chciała się zgodzić. Gdy skończyłem, powiedziała tylko:
– Rozumiem. Dzięki.
Podniosła się i udała do wyjścia, nie kosztując ani ciastka, ani kawy z mlekiem roślinnym. Zapłaciłem rachunek. Znów czekałem. Na jej reakcję, na awanturę z Karolem. Od tej pory unikałem naszej paczki. I nic się nie zadziało. Kompletnie nic. Aż w końcu sam Karol napisał, pytając, czemu zniknąłem, i dodał, że w piątek muszę być w naszym lokalu. Szykował niespodziankę dla Heleny.
– Niespodzianka urodzinowa, czy co? – zapytałem, choć znałem datę. Sam wysyłałem jej anonimowo kwiaty.
– Nie, przyjdź, zobaczysz – odpisał.
No to zobaczyłem. Na własne oczy. Oświadczył się jej. Przy wszystkich, teatralnie, wśród kwiatów. Helena się rozpłakała, zgodziła się, a potem z dumą pokazywała pierścionek. Gdy emocje opadły, poszedłem zaczerpnąć świeżego powietrza.
Wszystko stało się jasne
– Ona wiedziała o wszystkim od dawna – powiedziała Magda, siadając obok. – Wyczekała sobie odpowiedni moment. Żeby móc go szantażować. Sama wybrała pierścionek.
– Nic z tego nie rozumiem – mruknąłem.
Patrzyła na mnie, jak na kompletnego naiwniaka.
– Jedno gorsze od drugiego – stwierdziła. – Pamiętasz jak cię potraktowała wtedy na początku? Była z tobą, wyszła z kimś innym. Wiedziała, kim on jest. Bogaci rodzice, mieszkanie od nich. Nie miałeś najmniejszych szans w tym rozdaniu.
Złość we mnie aż zaczęła kipieć.
– A ty? – rzuciłem. – Cały czas kręcisz się wokół Piotrka. On też nie jest raczej aniołkiem, wiesz?
Zaczęła się śmiać, a potem spoważniała.
– Piotrek? Ty naprawdę nic nie rozumiesz? Nigdy nie chodziło mi o Piotrka...
Wstała. Świat zawirował mi przed oczami. Chyba od nadmiaru faktów. Helena. Magda. Sztuczna, wysztafirowana laska tuląca się do mężczyzny, który ją zdradzał, ale miał kasę. I naturalnie piękna dziewczyna w sneakersach, która wiedziała, co w życiu ma prawdziwą wartość, zmierzająca właśnie do wyjścia. Wstałem natychmiast i ruszyłem za nią.
– Bierzemy jedną taksę? – zapytałem impulsywnie. – Najpierw porządna kawa – odpowiedziała. – Musisz dojść do siebie.
Może jeszcze tego nie widziała, ale ja już oprzytomniałem. Po długim czasie, ale w końcu zauważyłem to, co miałem pod samym nosem.
Maciek, 29 lat
Historie są inspirowane prawdziwym życiem. Nie odzwierciedlają rzeczywistych zdarzeń ani osób, a wszelkie podobieństwa są całkowicie przypadkowe.
Czytaj także:
- „W Dzień Dziadka córka powiedziała jedno zdanie, a mi aż zakręciło się w głowie. Przyniosła wstyd naszej rodzinie”
- „Zaprosiłam teściów na rodzinny obiad, a oni wyszli, zanim zdążyłam podać deser. To był ostatni raz”
- „W Dzień Babci moja mama wyznała mi prawdę o swojej rodzinie. Żałuję, że zrobiła to tak późno”