Reklama

Czasem wystarczy jedna noc, by rozbudzić coś, co później nie daje człowiekowi spokoju przez lata. Nie umiałam o nim zapomnieć. Wracał do mnie w snach, w zapachu perfum przechodnia, w dźwięku czyjegoś śmiechu na ulicy. Choć minęło piętnaście lat, jedno spojrzenie, dotyk, pocałunek – wszystko zostało w mojej pamięci tak wyraźnie, jakby wydarzyło się wczoraj. Żyłam dalej, jakby nigdy nic, ułożyłam sobie życie, ale nigdy nie przestałam go szukać. Wspomnienie tamtej nocy było jak niedokończona opowieść. Dziś wiem, że warto było czekać. Bo ta historia naprawdę ma ciąg dalszy.

To nie był facet na jedną noc

Siedziałam wtedy w jakimś obcym klubie, gdzie muzyka była za głośna, a ceny za drogie. Pojechałyśmy z dziewczynami na ferie do Trójmiasta – miało być śmiesznie, spontanicznie, tak „dla rozładowania emocji po zerwaniu”. Wyszłam z łazienki, poprawiłam włosy i wtedy go zobaczyłam. Siedział przy barze, w granatowej koszuli, sączył jakiś mocktail. I patrzył na mnie tak, jakby mnie znał od lat. Nie miałam zamiaru do niego podchodzić, ale... on podszedł pierwszy.

– Cześć. Masz takie spojrzenie, jakbyś myślała o czymś ważnym. Mogę postawić ci coś do picia, żebyś na chwilę o tym zapomniała?

Nie wiem, co odpowiedziałam. Chyba się roześmiałam. Przegadaliśmy kilka godzin. O wszystkim. Był ciepły, błyskotliwy, a do tego miał ten spokój w oczach, którego zawsze szukałam u facetów. I potem... po prostu poszliśmy razem do hotelu. To nie była „przygoda na jedną noc”. Czułam to w każdym pocałunku, w każdej jego dłoni przesuwającej się po mojej skórze. Nie był wulgarny ani zachłanny. Był... czuły. Uważny. Tak jakby chciał mnie zapamiętać na zawsze. I tak właśnie się stało – zapamiętaliśmy się oboje. Tyle że rano go już nie było.

Zostawił mi tylko swoje imię

Obudziłam się pod białą hotelową pościelą. Przez chwilę myślałam, że śnię – pokój pachniał jego perfumami, a na krześle leżała jego marynarka. Ale łóżko było puste. Zostawił mi tylko karteczkę z numerem telefonu. Tyle że kartka zniknęła, zanim zdążyłam ją włożyć do portfela. Szukałam jej wszędzie – w torebce, pod łóżkiem, między ubraniami. Zniknęła jak on. Pamiętałam tylko jedno, że miał na imię Adrian. I to, że był z Warszawy. Nawet nazwiska nie zdążył mi powiedzieć. Był jak sen, który wymyka się z pamięci, im bardziej próbujesz go sobie przypomnieć. Przez kilka dni chodziłam rozkojarzona. Dziewczyny myślały, że to po imprezie. A ja czułam, jakbym zostawiła część siebie w tamtym hotelu, razem z nim.

Zaryzykowałam – wróciłam do baru, zapytałam barmana, czy go kojarzy. Pokręcił głową. Poszłam do recepcji – może Adrian coś zostawił, może dał jakieś dane? Nic. Byłam dla niego tylko chwilą? Czy może też czegoś szukał, ale się przestraszył? Wróciłam do domu jak po porażce. Z Adrianem spędziłam jedną noc, ale we mnie został chaos, który trwał latami. To nie było zwykłe zauroczenie. To było coś więcej. Tylko nie byłam pewna co.

Serce nigdy nie zapomniało

Minęło piętnaście lat. Wyszłam za mąż, urodziłam dziecko, przeprowadziłam się dwa razy, zmieniłam pracę. Niby wszystko było po kolei. Życie poukładane. Ludzie mówili: „masz szczęście, masz wszystko”. Tylko że w środku nosiłam tę jedną noc, jakby była jakimś amuletem. Wracała do mnie w snach. Czasem nagle, bez ostrzeżenia, przypominałam sobie jego głos. Albo sposób, w jaki poprawiał mankiet koszuli, zanim mnie pocałował.

Mój mąż był w porządku. Pracowity, uczciwy, ale między nami nie było pasji. Od początku. Byliśmy dobrym zespołem, ale nigdy nie mieliśmy tej iskry, którą poczułam z Adrianem po kilkunastu minutach rozmowy. Przez lata wmawiałam sobie, że tak musi być. Że dorosłość to kompromisy. Że „to coś” to tylko młodzieńcze fantazje. A jednak... nie potrafiłam zapomnieć. Czasem, kiedy miałam gorszy dzień, wpisywałam jego imię w wyszukiwarkę. Adrianów z Warszawy było tysiące. Przeglądałam ich zdjęcia, szukając jego oczu, tej szczerej mimiki. Nic. Byłam jedną z tych kobiet, które żyją przeszłością i wstydzą się do tego przyznać. I tylko czasem myślałam: co by było, gdybym wtedy została w Gdańsku dzień dłużej? Może wszystko potoczyłoby się inaczej?

Nagle wszystko wróciło

Nie spodziewałam się, że kiedykolwiek go zobaczę. Spacerowałam po uliczkach Gdańska, kiedy nagle zatrzymałam się na widok jego sylwetki. Stał przy kawiarni, pochylony nad telefonem, wciąż tak samo przystojny, jak pamiętałam. Serce zaczęło bić mi szybciej. Minęło tyle lat, a ja wciąż czułam tę samą elektryzującą ciekawość, ten sam niepokój. Nie mogłam odwrócić wzroku. Kiedy mnie dostrzegł, uśmiechnął się lekko, a ja poczułam coś, czego nie doświadczyłam od lat – nagłą radość i ekscytację, która w jednej chwili przykryła wszystkie rozsądne myśli.

– Cześć – odezwał się, głos był jak echo tamtej nocy, ciepły i znajomy. – Nie spodziewałem się cię tu spotkać.

– Ja też… – wyszeptałam, próbując opanować drżenie rąk. – Minęło sporo czasu.

Usiedliśmy przy stoliku na zewnątrz, kawa pachniała świeżo, a ja próbowałam przypomnieć sobie wszystko, co miałam mu powiedzieć. On patrzył na mnie tak, jakby starał się odczytać moje myśli, a ja z każdą sekundą czułam, że tamta noc wraca ze zdwojoną mocą. Każdy gest, każde spojrzenie zdawały się znajome i zarazem nowe.

– Pamiętasz tamtą noc? – zapytał nagle, a jego uśmiech lekko zadrżał.

– Tak… jakbym dopiero co ją przeżyła – przyznałam cicho.

Wtedy poczułam, że czas przestał istnieć, a wszystko, co było między nami, wracało do życia z siłą, której się nie spodziewałam.

Nie mogłam dłużej udawać

Po naszym spotkaniu poczułam się rozdarta. Cała ta energia, która wróciła z Adrianem, była jak ogień – rozgrzewała, paliła, kusiła. A z drugiej strony było moje życie, mój mąż, dziecko, stabilność, którą budowałam latami. Wszystko, co miało znaczenie, nie mogło się po prostu rozpłynąć. Przez kilka dni chodziłam jak w transie, analizując każdą chwilę, każde spojrzenie. W pamięci wracały jego dłonie, dotyk, uśmiech. Nie mogłam przestać myśleć, jak wyglądałby dzień obok niego, jakby wszystko zaczęło się od nowa.

Nie chodziło tylko o namiętność. Chodziło o to, że z Adrianem czułam się żywa. Miałam ochotę krzyczeć, śmiać się, płakać. Każde zdanie, które wypowiadał, uderzało w moje wspomnienia i pragnienia. Wiedziałam, że decyzja będzie trudna. Nie mogłam zaryzykować szczęścia mojej rodziny dla wspomnienia jednej nocy. Ale nie mogłam też udawać, że nic się nie stało. W końcu spotkałam go ponownie, tym razem w kawiarni w centrum miasta. Spojrzał na mnie z czułością, która przypominała tamtą noc. Wzięłam głęboki oddech.

– Musimy pogadać – powiedziałam zdecydowanie, choć serce waliło mi jak szalone. – Nie możemy już udawać, że nic między nami nie ma.

Jego oczy błysnęły, a w moim sercu pojawiło się przerażenie i ekscytacja jednocześnie. Wiedziałam, że muszę wybrać.

Nie wszystko się kończy

W końcu podjęłam decyzję. Wiedziałam, że nie mogę zniszczyć tego, co miałam – mojej rodziny, mojego codziennego życia – dla wspomnienia jednej nocy, choć było najpiękniejszym wspomnieniem mojego życia. Spotkałam się z Adrianem ostatni raz, przy filiżance kawy w tej samej kawiarni, w której wszystko się zaczęło. Spojrzał na mnie z tą samą czułością, która nie dawała mi spokoju przez wszystkie lata.

– Rozumiem – powiedział, gdy opowiedziałam mu, co czuję. – Nie chcę cię stracić, ale też nie chcę stać między tobą a twoim życiem.

Uśmiechnęłam się przez łzy. Wiedziałam, że to, co było między nami, pozostanie w naszej pamięci na zawsze. Że nie możemy tego powtórzyć, ale że mogę to zachować w sercu jako dowód, że prawdziwe emocje istnieją, nawet jeśli trwają tylko chwilę. Od tamtej chwili wszystko wróciło na swoje miejsce. Z mężem ułożyliśmy sobie życie na nowo, z dzieckiem spędzałam czas tak, jak zawsze marzyłam. Ale w środku wiedziałam, że tamta noc z Adrianem nauczyła mnie czegoś ważnego – że serce potrafi pamiętać, nawet gdy rozum każe zapomnieć. I czasem warto poczekać, aż los pozwoli ponownie poczuć te emocje, choćby tylko we wspomnieniach. Tamta jedna noc pozostanie ze mną, jak cichy, piękny sekret, który nigdy nie straci swej mocy.

Klaudia, 39 lat

Historie są inspirowane prawdziwym życiem. Nie odzwierciedlają rzeczywistych zdarzeń ani osób, a wszelkie podobieństwa są całkowicie przypadkowe.


Czytaj także:


Reklama
Reklama
Reklama