„Chwile zatracenia z szefem znalazły swój finał na teście ciążowym. Zapłaciłam słony rachunek za głupotę”
„Jak można zrezygnować z czegoś, co przynosi tyle emocji? Czy powinnam przerwać ten romans, zanim zostanę zraniona? Czy to tylko chwilowe zauroczenie, które zniknie tak szybko, jak się pojawiło? Te pytania krążyły w mojej głowie, a ja nie potrafiłam znaleźć na nie odpowiedzi”.

- Redakcja
Nazywam się Asia i od kilku lat pracuję jako asystentka w jednej z większych firm w naszym mieście. Moje dni wypełnione są po brzegi obowiązkami, które staram się wykonywać najlepiej, jak potrafię. Mój szef, Marek, jest niezwykle charyzmatycznym mężczyzną. Od dłuższego czasu między nami iskrzyło coś, czego długo starałam się nie zauważać. W pracy zawsze chciałam być profesjonalna i nie pozwolić sobie na uczuciowe zaangażowanie. Jednak serce nie zawsze słucha rozsądku, a ja coraz częściej łapałam się na tym, że myślę o Marku nie tylko jako o szefie.
Nasza relacja zaczęła się zmieniać po jednym z firmowych wyjazdów integracyjnych. Tam, pod wpływem chwili, daliśmy się ponieść emocjom. Od tamtej pory nasze spotkania stały się coraz częstsze, a ja zaczęłam się zastanawiać, czy to, co nas łączy, to rzeczywiście miłość, czy tylko chwilowa fascynacja. Każde nasze spotkanie było pełne napięcia i dwuznaczności, a ja czułam, jak Marek powoli staje się częścią mojego życia. Jednocześnie wiedziałam, że taki związek mógłby skomplikować moją sytuację zawodową.
Czy to prawdziwe uczucie, czy jedynie pragnienie czegoś zakazanego? Oto pytania, które zadaję sobie każdego dnia, próbując zrozumieć, co naprawdę czuję.
Szukałam odpowiedzi
Pracowałam w biurze, próbując skoncentrować się na prezentacji, którą mieliśmy przygotować na spotkanie z nowym klientem. Gdy Marek wszedł do mojego pokoju, serce zabiło mi mocniej, jak zawsze. Usiadł naprzeciwko mnie, a nasze oczy spotkały się na chwilę.
– Jak tam przygotowania do spotkania? – zapytał z uśmiechem, który zawsze sprawiał, że traciłam głowę.
– Wszystko idzie zgodnie z planem – odpowiedziałam, starając się, by mój głos brzmiał normalnie.
Marek pochylił się nieco do przodu, jego głos stał się bardziej konspiracyjny.
– Wiesz, że możemy osiągnąć dużo więcej, jeśli będziemy grać w jednej drużynie – powiedział, a ja zastanawiałam się, czy te słowa mają podwójne znaczenie.
– Oczywiście – odpowiedziałam drżącym głosem.
Nasza rozmowa, choć na pozór dotyczyła jedynie spraw zawodowych, pełna była subtelnych podtekstów. Poza tymi krótkimi chwilami Marek trzymał się jednak na dystans. Czasem nawet celowo mnie unikał, a ja nie wiedziałam, co to znaczy. Może obawiał się, że ktoś odkryje nasz sekret? Może czuł, że sytuacja wymyka się spod kontroli?
Po jego wyjściu usiadłam przy biurku, zastanawiając się, co dalej. Wiedziałam, że muszę podjąć decyzję, zanim będzie za późno. Ale jak można zrezygnować z czegoś, co przynosi tyle emocji? Czy powinnam przerwać ten romans, zanim zostanę zraniona? Czy to tylko chwilowe zauroczenie, które zniknie tak szybko, jak się pojawiło? Te pytania krążyły w mojej głowie, a ja nie potrafiłam znaleźć na nie odpowiedzi.
Czułam się samotna
Tego dnia drżały mi ręce bardziej niż zwykle. W łazience, za zamkniętymi drzwiami, wpatrywałam się w małe pudełko z testem ciążowym. Czas się zatrzymał, gdy obserwowałam, jak pojawiają się dwie kreski. Dwie kreski, które oznaczały, że moje życie właśnie zmieniło się na zawsze.
Przerażona, chwyciłam telefon i zadzwoniłam do Marka. Musiałam z nim porozmawiać, dowiedzieć się, co on o tym wszystkim myśli. Po krótkiej rozmowie, pełnej napięcia, umówiliśmy się na spotkanie po godzinach.
Wieczorem siedziałam w naszej ulubionej kawiarni, próbując opanować emocje, gdy Marek wreszcie przyszedł. Wydawał się zdystansowany, co sprawiło, że poczułam się jeszcze bardziej samotna.
– Marek... muszę ci coś powiedzieć – zaczęłam, starając się, by mój głos brzmiał pewnie, mimo że wewnątrz byłam wrakiem nerwów.
– Co się stało? – zapytał, patrząc na mnie uważnie.
Zamilkłam na chwilę, biorąc głęboki oddech, zanim wyrzuciłam z siebie słowa, które nie dawały mi spokoju.
– Jestem w ciąży – powiedziałam, a moje serce niemal wyskoczyło z piersi.
Marek zamilkł na chwilę, a potem jego wyraz twarzy zaczął się zmieniać. Zamiast radości czy wsparcia, zobaczyłam w jego oczach sceptycyzm i zmartwienie.
– Asia, jesteś pewna? To może być pomyłka – zaczął, jakby próbując znaleźć jakiekolwiek wyjście z tej sytuacji.
– Zrobiłam test. Są dwie kreski – odpowiedziałam, czując, jak narasta we mnie frustracja.
– To wszystko jest... skomplikowane – powiedział Marek, unikając mojego spojrzenia.
Czułam się, jakbym stała na krawędzi przepaści. Marek nie myślał o mnie, o moich emocjach, tylko o sobie. Mój świat zaczynał się rozpadać na kawałki, a ja czułam się bardziej samotna niż kiedykolwiek wcześniej.
Byłam tylko przeszkodą
Następnego dnia w biurze starałam się funkcjonować normalnie, choć myśli o wczorajszym wieczorze nie dawały mi spokoju. To, jak Marek zareagował, zasiało we mnie ziarno niepewności i lęku. Chciałam wierzyć, że to wszystko się jakoś ułoży, ale intuicja podpowiadała mi coś innego.
W przerwie na kawę, gdy przechodziłam obok pokoju konferencyjnego, usłyszałam znajomy głos. To był Marek, rozmawiał przez telefon. Zatrzymałam się mimowolnie, coś w jego tonie sprawiło, że postanowiłam podsłuchać.
– Wiem, że to problem, ale muszę coś z tym zrobić, zanim wpłynie to na moją pozycję w firmie – usłyszałam jego słowa, które były jak zimny prysznic. – Nie mogę pozwolić, żeby jedna decyzja zniszczyła wszystko, na co tak ciężko pracowałem.
Stałam tam, ukryta za drzwiami, oszołomiona i przerażona. Mówił o mnie jak o „problemie”. Jakby nasze uczucie, które dla mnie było tak ważne, było dla niego jedynie przeszkodą.
Z trudem powstrzymałam łzy, kiedy zdałam sobie sprawę, że Marek widzi we mnie jedynie zagrożenie dla swojej kariery. Po chwili namysłu postanowiłam, że nie mogę tak tego zostawić. Muszę dowiedzieć się, co naprawdę czuje i dlaczego postępuje w ten sposób.
Wieczorem, kiedy mieliśmy chwilę prywatności w biurze, zebrałam w sobie odwagę, żeby porozmawiać z Markiem.
– Słuchaj, musimy pogadać – zaczęłam, a w moim głosie było więcej siły, niż się spodziewałam.
Spojrzał na mnie, zaskoczony moim nagłym wejściem.
– Asia, teraz? – zapytał z wyraźnym niepokojem.
– Tak, teraz – odpowiedziałam stanowczo. – Słyszałam twoją rozmowę. Mówiłeś o „problemie”... czy naprawdę tak mnie postrzegasz?
Marek milczał przez chwilę, a ja czekałam na jego odpowiedź z bijącym sercem.
– Asia, to nie jest tak, jak myślisz – zaczął, ale ja już nie wierzyłam jego słowom.
– Chcę usłyszeć prawdę – przerwałam mu. – Muszę wiedzieć, co dla ciebie znaczy nasza relacja, zanim zadecyduję o swojej przyszłości.
Niespełnione nadzieje
Marek westchnął ciężko, jakby ważył każde słowo, które miał za chwilę wypowiedzieć. Czułam, jak moje serce bije coraz szybciej, gdy milczenie między nami się przedłużało.
– Asia, nie chcę stracić swojej pozycji w firmie – zaczął, a ja już wiedziałam, dokąd zmierza ta rozmowa. – Przez wiele lat pracowałem na to, co teraz mam, i nie mogę sobie pozwolić, by jedno... jedno uczucie to zniszczyło.
W jego głosie czułam nutę desperacji, ale nie znalazłam tam ani krzty wsparcia czy zrozumienia dla mojej sytuacji. To nie była odpowiedź, na którą liczyłam. Przez chwilę tylko stałam, próbując poukładać myśli.
– Pamiętasz, jak to wszystko się zaczęło? – zapytałam, starając się, by mój głos brzmiał spokojnie. – Tamten wyjazd integracyjny, ta noc, kiedy po raz pierwszy poczułam, że może to być coś więcej niż tylko fizyczne przyciąganie...
Wspominałam te chwile, które kiedyś były dla mnie tak ważne, pełne nadziei i oczekiwań. Teraz stały się jedynie bolesnym przypomnieniem, że to, co myślałam, że mamy, mogło być jedynie iluzją.
– Asia, ja... – Marek próbował się wtrącić, ale tym razem to ja nie pozwoliłam mu dokończyć.
– Wierzyłam, że może być między nami coś więcej, że może rzeczywiście coś nas łączy – kontynuowałam, a moje emocje przelewały się w słowach. – Ale teraz widzę, że byłam dla ciebie tylko zabawką.
Zdradzona i osamotniona, zdałam sobie sprawę, że muszę odejść, zanim to wszystko jeszcze bardziej mnie zrani. Potrzebowałam czasu, by przemyśleć swoje życie, odnaleźć siebie na nowo.
– Ułatwię ci to. Muszę zniknąć, przemyśleć wszystko – powiedziałam na koniec. – Ktoś z nas powinien w tej sytuacji wykazać się dojrzałością, a widzę, że od ciebie nie mogę tego oczekiwać.
Nie czekałam na jego odpowiedź. Odwróciłam się i wyszłam z biura, pozostawiając za sobą nie tylko Marka, ale i wszystkie niespełnione nadzieje.
Musiałam zacząć myśleć o sobie
Spotkanie z przyjaciółką było tym, czego potrzebowałam. W cichej kawiarni, gdzie mogłyśmy liczyć na chwilę spokoju, usiadłyśmy naprzeciw siebie z kubkami gorącej herbaty. Ania, moja najbliższa przyjaciółka, spojrzała na mnie z troską w oczach.
– Co się dzieje, Asia? – zapytała, widząc moje zmartwione spojrzenie.
Zawahałam się na moment, ale wiedziałam, że mogę jej wszystko powiedzieć. Opowiedziałam jej o wszystkim – o romansie z Markiem, o moich uczuciach i o tej rozmowie, którą przypadkiem usłyszałam. Ania słuchała w milczeniu, pozwalając mi wyrzucić z siebie całą gorycz i ból.
– Asia, może Marek nigdy nie był tym, za kogo go uważałaś – zaczęła ostrożnie. – Czasem idealizujemy ludzi, bo chcemy wierzyć, że są lepsi, niż są w rzeczywistości.
– Może masz rację – odpowiedziałam, zastanawiając się nad jej słowami.
Ania ujęła moją dłoń i spojrzała mi prosto w oczy.
– Musisz teraz pomyśleć o sobie i o dziecku. To jest twoja przyszłość, a nie związek, który przynosi ci więcej bólu niż radości.
Słowa Ani były jak kubeł zimnej wody, ale były też tym, czego potrzebowałam. Wiedziałam, że nie mogę dłużej tkwić w czymś, co mnie niszczyło. Musiałam spojrzeć na swoje życie z innej perspektywy, zacząć myśleć o sobie i o tym, co jest naprawdę ważne.
– Masz rację – powiedziałam z determinacją. – Muszę skupić się na sobie i dziecku. To jest teraz najważniejsze.
Ania uśmiechnęła się do mnie pokrzepiająco, a ja poczułam, że choć droga, którą muszę przejść, nie będzie łatwa, to nie jestem na niej sama.
Joanna, 30 lat