Reklama

Moje życie zawsze wydawało mi się zwykłe i nieco monotonne. Praca, dom, praca dom. A jednak w tej rutynie miałam kogoś, kto sprawiał, że czułam się wyjątkowa. Adam przyciągnął mnie swoją charyzmą i pewnością siebie. Miał tę aurę, która kazała mi patrzeć na niego jak na kogoś, kto wie, czego chce i nie boi się po to sięgnąć. Nasz związek zaczął się od niewinnych spojrzeń i przypadkowych dotknięć dłoni. Szybko przerodziło się to w coś więcej, coś, co rozgrzewało moje serce.

Reklama

Jednak gdzieś w głębi duszy czułam, że coś jest nie tak. Czasem zastanawiałam się, jak długo uda nam się to ukrywać. Czy to, co mieliśmy, było prawdziwe? A może byłam tylko chwilową rozrywką? Każdego dnia analizowałam każdy drobny szczegół naszej relacji. Często przyglądałam się jego zachowaniu, próbując odczytać znaki, które mogłyby potwierdzić moje obawy. Jego uśmiech wydawał się być inny, jakby bardziej wymuszony, ale może to tylko moja wyobraźnia?

Moje dłonie trzęsły się z emocji

Zwykły dzień w biurze ciągnął się w nieskończoność. W pewnym momencie mój spokój został zburzony przez małą, brązową kopertę, która niepostrzeżenie pojawiła się na moim biurku. Nie było na niej żadnych oznaczeń ani podpisu. Zaintrygowana, rozdarłam papier i wyjęłam zdjęcie. To, co na nim zobaczyłam, sprawiło, że poczułam się, jakby ktoś wylał na mnie kubeł zimnej wody. Adam, mój Adam, obejmował i całował inną kobietę. Przez moment nie mogłam oderwać wzroku od fotografii. Kobieta była piękna, tajemnicza. Zaczęłam zastanawiać się, kim mogła być i co łączyło ją z Adamem. Czułam złość, a łzy zaczęły cisnąć się do oczu. Nie mogłam pozwolić, żeby ktoś w biurze zobaczył mój stan, więc szybko zamknęłam się w łazience, próbując dojść do siebie.

Jak on mógł mi to zrobić? – szeptałam do siebie, patrząc na swoje odbicie w lustrze.

Moje dłonie trzęsły się z emocji. Kiedy wróciłam, Adam czekał przy moim biurku, jak gdyby nigdy nic. Jego uśmiech, który zawsze tak bardzo uwielbiałam, teraz tylko mnie irytował. Wiedziałam, że muszę udawać, że wszystko jest w porządku, choć w środku się we mnie gotowało.

– Chciałbym się umówić z tobą na spotkanie. Masz chwilę? – zapytał, jakby nic się nie stało.

– Tak, oczywiście. Powiedz mi tylko, kiedy – odpowiedziałam, starając się zapanować nad drżeniem głosu.

Przez cały dzień obserwowałam Adama, szukając oznak, które mogłyby wskazywać, że coś ukrywa. Ale on zachowywał się jak zawsze, co tylko pogłębiało moją frustrację. Nie wspomniałam o zdjęciu, nie mogłam tego zrobić w biurze.

Serce biło jak oszalałe

W porze lunchu spotkaliśmy się w małej kawiarni nieopodal biura. Było cicho, prawie pusto, a zapach świeżo parzonej kawy unosił się w powietrzu, dodając nieco pozornej normalności tej sytuacji. Czułam się jak na skraju przepaści, a moje serce biło jak oszalałe.

– Co się dzieje? Wyglądasz na zdenerwowaną – zaczął Adam, pochylając się w moją stronę.

Zamilkłam na chwilę, wpatrując się w jego oczy, które zawsze wydawały mi się pełne ciepła. Tym razem widziałam w nich coś innego, coś, co kazało mi postawić pytanie, które paliło mnie od środka.

– Co ja dla ciebie znaczę? – spytałam wprost, nie mogąc już dłużej trzymać w sobie tej mieszanki gniewu i niepewności.

– Dlaczego pytasz? Przecież wiesz... – zaczął, ale przerwałam mu.

– Chcę wiedzieć, naprawdę. Czy jest jeszcze ktoś inny? Czy coś przede mną ukrywasz? – wyrzuciłam z siebie, pokazując mu zdjęcie, które dostałam.

Zamrugał kilkakrotnie, jakby nie dowierzając. Jego milczenie było bardziej wymowne niż jakiekolwiek słowa. Widziałam, jak jego pewność siebie zaczyna się kurczyć. Pokazałam mu fotografię.

To jest stare zdjęcie. To... to nie znaczy nic – wykrztusił w końcu, ale nie wyglądał na przekonującego.

– Nic? Więc dlaczego to do mnie trafiło? Dlaczego mi nie powiedziałeś? – naciskałam.

– Bo... bo nie chciałem cię stracić. Ona nic dla mnie nie znaczy – tłumaczył się, a ja tylko kręciłam głową.

Jego słowa brzmiały pusto, bez pokrycia. Czułam, że coś między nami pękło. Musiałam zareagować, poczuć, że mam kontrolę nad swoim życiem.

– Wiesz co, zróbmy sobie przerwę – powiedziałam, wstając od stolika. – Może wtedy zrozumiemy, czego naprawdę chcemy.

Opuszczając kawiarnię, czułam się jak nowo narodzona. Skoro Adam mógł sobie pozwalać na wolność, ja też mogłam zasmakować tej samej swobody.

Oddałam się chwili

Razem z przyjaciółmi wybrałam się do nowego klubu, gdzie muzyka zagłuszała myśli, a światła migały w rytm bicia serca. W tłumie zauważyłam mężczyznę, którego wzrok przyciągnął mój od pierwszej chwili. Był inny niż wszyscy dookoła, jakby otaczała go jakaś niewidzialna aura. Zanim się obejrzałam, podszedł do mnie, przełamując niewidzialną barierę, którą zwykle stawiam między sobą a nieznajomymi.

– Cześć, mogę się do ciebie przysiąść? – zapytał, a ja jedynie skinęłam głową, zaskoczona swoim spokojem.

Rozmowa potoczyła się naturalnie, jakbyśmy znali się od lat. Śmialiśmy się, tańczyliśmy, a każda chwila spędzona z nim sprawiała, że czułam się jak nigdy wcześniej. Kiedy opuszczaliśmy klub, byłam podekscytowana. Wylądowaliśmy w jego mieszkaniu, a chemia między nami była nie do opisania. Tej nocy oddałam się chwili, bez zmartwień o to, co przyniesie jutro.

Gdy się obudziłam, Tomek spał obok mnie, a ja wciąż czułam euforię wczorajszej nocy. Powoli zaczęłam się zbierać, by wymknąć się niepostrzeżenie, ale wtedy coś przykuło moją uwagę. Zdjęcie na komodzie. Zastygłam, widząc na nim Tomasza z Adamem, uśmiechających się do aparatu. Serce zamarło mi w piersi. Jak to możliwe? Zaczęłam łączyć fakty, przypominając sobie niektóre wspomnienia z wczorajszej rozmowy. Tomek jest bratem Adama. Co ja najlepszego zrobiłam? Z jednej strony czułam się winna, ale z drugiej nie mogłam zaprzeczyć, że ta sytuacja miała w sobie coś fascynującego. Czy to była tylko ironia losu, czy może coś więcej? Czy naprawdę zasmakowałam wolności, czy tylko zamieniłam jedną komplikację na drugą?

Musiałam być ze sobą szczera

Kiedy już zdołałam się pozbierać i wrócić do domu, moje myśli krążyły wokół Tomka i Adama. Nie mogłam pozbyć się wrażenia, że znalazłam się w jakiejś pokręconej telenoweli. Na szczęście, mogłam liczyć na rozmowę z moją przyjaciółką. Wiedziałam, że jeśli ktoś może mi pomóc zrozumieć, co powinnam zrobić, to właśnie ona.

– Co się stało? – zapytała, kiedy tylko przekroczyłam próg jej mieszkania.

Opowiedziałam jej wszystko, a Ania słuchała uważnie, nie przerywając, aż skończyłam swoją opowieść.

To brzmi jak niezła historia, ale musisz się zastanowić, czego naprawdę chcesz – powiedziała w końcu. – Czy nadal coś czujesz do Adama?

– Sama nie wiem. Kiedyś myślałam, że on jest tym jedynym, ale teraz... po tym wszystkim, czuję się jakbym była na jakimś emocjonalnym rollercoasterze – przyznałam, wzdychając ciężko.

Ania spojrzała na mnie uważnie, po czym dodała:

– A Tomasz? Jak się czujesz po tej nocy z nim?

To było jak oddech świeżego powietrza, ale teraz wszystko się skomplikowało. To jego brat! Co ja sobie myślałam? – kręciłam głową, starając się poukładać myśli.

Zamiast szukać zemsty, powinnaś skupić się na sobie. Zastanowić się, czego ty naprawdę chcesz. Bez Adama i Tomasza – zasugerowała Ania.

Zamilkłam na chwilę, rozważając jej słowa.

– Masz rację. Muszę pomyśleć o sobie i swoich pragnieniach, a nie tylko reagować na to, co się dzieje – zgodziłam się w końcu. – Ale jak mam to zrobić?

– Po prostu bądź szczera z samą sobą. A kiedy już będziesz gotowa, zdecyduj, z kim chcesz porozmawiać najpierw – powiedziała Ania, kładąc dłoń na mojej. – Tylko ty wiesz, co jest dla ciebie najlepsze.

Jej słowa dodały mi otuchy.

Ciężar spadł mi z serca

Kilka dni później postanowiłam spotkać się z Tomkiem. Musiałam z nim porozmawiać i wyjaśnić sytuację, zanim zrobię kolejny krok. Umówiliśmy się w małej kawiarni na obrzeżach miasta, gdzie tłum nie przeszkadzał w rozmowie. Tomek już na mnie czekał. Wyglądał na zmartwionego. Gdy tylko usiadłam naprzeciw niego, w jego oczach dostrzegłam zrozumienie. Bez zbędnych wstępów zaczęłam mówić.

– Myślę, że powinniśmy wyjaśnić, co się wydarzyło między nami – powiedziałam szczerze, nie odrywając od niego wzroku.

– Wiem. To wszystko było... dość nieoczekiwane – odpowiedział, przygryzając wargę.

Gdybym wiedziała, że jesteś bratem Adama, być może podjęłabym inną decyzję – przyznałam z ciężkim sercem.

Tomek pokiwał głową.

– Słuchaj, nie zamierzam cię obwiniać. Oboje daliśmy się ponieść chwili, ale musimy być szczerzy. Nie chcę, żebyś czuła się winna.

– Nie wiem, co z tym wszystkim zrobić. Adam, ty... Sama nie wiem, czego chcę – wyznałam, czując, jak ciężar z moich ramion powoli ustępuje.

– Powinnaś porozmawiać z Adamem? Może wtedy zrozumiesz, czego naprawdę chcesz – zaproponował.

Jego ton był łagodny.

– Masz rację. Ale chciałam, żebyś wiedział, że doceniam to, jak mnie traktujesz – dodałam, uśmiechając się lekko.

– Zawsze będę tutaj, jeśli będziesz potrzebować wsparcia – zapewnił mnie Tomasz, a w jego oczach dostrzegłam cień uśmiechu.

Ta rozmowa dała mi siłę do podjęcia kolejnych kroków. Wiedziałam, że czeka mnie jeszcze konfrontacja z Adamem, ale teraz czułam się na to gotowa.

Reklama

Marta, 31 lat

Reklama
Reklama
Reklama