Ojciec zaczekał, aż Tereska wyjdzie na szpitalny korytarz i dał mi znak, żebym się nad nim pochylił. Był już bardzo słaby, ale spojrzenie miał przytomne.

– Pilnuj matki, żeby nie narobiła głupstw. Nienawidzi Tereski, rzuci się na nią, jak tylko mnie zabraknie. To nie będzie równa walka, dlatego proszę cię, byś zrobił wszystko, aby ją powstrzymać.

Lubiłem Teresę, ale teraz pomyślałem o niej z niechęcią. Ojciec odchodził, myśląc tylko o niej, swojej długoletniej partnerce – lub kochance, jak mówiła o niej mama. Moja matka miała na jej tle obsesję, minęło już wiele lat, a ona wciąż nie mogła pogodzić się z odejściem męża. Pocieszał ją jedynie fakt, że wciąż pozostawała legalną żoną ojca, bo nigdy nie dała mu rozwodu.

Kochałem ją, ale rozumiałem, dlaczego tata od niej uciekł. Mama była wojownicza i miała trudny charakter, Teresa przeciwnie, łagodna i kobieca, dała ojcu szczęście, którego brakowało mu w małżeństwie.

– Obiecujesz? Dopilnujesz matki?

Wychudzone palce zacisnęły się na mojej ręce z zadziwiającą siłą. Kiwnąłem głową.

– To za mało, przyrzeknij.

Uścisk nagle osłabł, tata zamknął oczy i zaczął nierówno oddychać.

– Zrobię, jak chcesz. Przysięgam– wyszeptałem pośpiesznie.

Ojciec poruszył ustami, zrozumiałem, że mam wezwać Tereskę.

Na pogrzebie były obie

Mnie przypadło w udziale powiadomienie mamy, że tata odszedł. Od razu zaczęła planować pogrzeb, który zamierzała wyprawić jako legalna wdowa, miała już nawet przygotowany stosowny strój. Udało mi się ją powstrzymać, dopiero gdy obiecałem, że ja się wszystkim zajmę, nie Teresa.

Jej noga nie przestąpi progu kościoła – oznajmiła mama, dając mi przedsmak tego, z czym będę musiał się zmierzyć.

Ojciec pozostawił mi zadanie prawie niemożliwe do wykonania, ale stanąłem na palcach i ostatecznie na uroczystości żałobnej były obie rywalki. Tereskę posadziłem z przodu, sam usiadłem za nią, tak mocno trzymając rękę mamy, że nie mogła się wyrwać, nie robiąc zamieszania i nie zwracając uwagi krewnych. Ledwo wyszliśmy z cmentarza, od razu zaczęła planować kolejne posunięcie.

– Widziałeś, jaką Teresa miała minę? Jakby jej mąż umarł, ale to był mój małżonek i ja jestem wdową! Ta wywłoka nie ma prawa do niczego! Mieszkanie, które Michał przepisał na nią, należy się tobie, pójdziemy z tym do sądu.

Przestraszyłem się. Ojciec miał rację, ledwo go zabrakło, mama wstąpiła na ścieżkę wojenną przeciwko Teresie. Podejrzewałem, że marzyła o tym przez całe życie, powstrzymywała ją jedynie obecność męża. Gdy odszedł, poczuła, że ma wolną rękę.
Nie wiedziałem, co robić, by dotrzymać złożonej obietnicy i uchronić Teresę przed zemstą wzgardzonej kobiety. Próbowałem rozmawiać z mamą, mówiłem coś o wybaczeniu, ale zlekceważyła mnie. Spróbowałem więc z innej beczki i zacząłem zastanawiać się na głos, czy ciągłe myślenie o Teresie nie zaszkodzi jej zdrowiu. Spojrzała na mnie z politowaniem.

– Jestem pewna, że ojciec nakazał ci zadbać o tę lafiryndę, świata za nią nie widział. Co go w niej tak urzekło? Na pewno nie figura.

Matka się skaleczyła

Nienawiść do rywalki wylewała się z niej długo tamowanym strumieniem, pocieszałem się, że to chwilowe. Mama była porywcza i uczciwie mówiąc, miała prawo nie lubić Tereski. Wygada się i zapomni, potrzebowała tylko trochę czasu. Zadzwoniła do mnie wieczorem dwa dni później.

– Nie niepokoiłabym cię, synu, ale to chyba coś poważnego. Ręka mi spuchła, jest czerwona i piecze. Nie wiem, co robić.

Pojechałem do niej. Rzeczywiście dłoń wyglądała jak rękawica bokserska. Okazało się, że została przecięta szkłem ze znicza.

Pękł mi w dłoni, dosłownie rozpadł się na ostre kawałki – opowiadała mama, podczas gdy dzwoniłem do kolegi lekarza. – To na pewno sprawka twojego ojca, nie pójdę więcej do niego, teraz ty zadbasz o grób.

Ręka goiła się długo, wdało się zakażenie, ja również zacząłem myśleć, że tata, nie mogąc liczyć na mnie, wywarł w ten sposób presję na żonie. Nie wywiązałem się z obietnicy danej mu przed śmiercią, nie potrafiłem ochronić Tereski. Mama skonsultowała się z prawnikiem i zamierzała pozbawić rywalkę dachu nad głową. Była dobrej myśli, nawet jeśli nie wygra w sądzie, uprzykrzy Teresie życie.

Pokłóciły się

W sobotę poszedłem na cmentarz. Już z daleka zobaczyłem Teresę – konkubina mojego ojca siedziała zamyślona na ławeczce, przestraszyła się, kiedy do niej dołączyłem.

– Myślałam, że to twoja matka przyłapała mnie na zakazanej czynności – uśmiechnęła się z trudem. – Nie powiedziała ci? Wyrzuciła mnie z cmentarza, krzyczała, że… Nie będę powtarzać, w skrócie chodziło o to, że takie jak ja nie mają prawa odwiedzać grobu jej męża.

– Wtedy pękł jej w ręku znicz – powiedziałem, bo zrozumiałem, skąd wzięły się obrażenia. – Wierzysz w życie pozagrobowe?

Tereska skinęła głową.

– Oczywiście. Michał wciąż z nami jest, wolny od bólu i szczęśliwy. Widzi teraz wszystko z szerszej perspektywy, zrozumiał to, co dla nas niedostępne. On nie zraniłby twojej matki, był dobrym człowiekiem. Sama się ukarała, za mocno ścisnęła szklany znicz, w złości nie panowała nad sobą. Czuje się nieszczęśliwa i pragnie zemsty, nie wiń jej za to. Prawdę mówiąc, skrzywdziliśmy ją z Michałem.

Zamyśliłem się nad pokrętnymi ludzkimi losami. Ojciec nie umiał być szczęśliwy z mamą, z Teresą stworzył harmonijny związek, w którym znalazł miłość i zadowolenie, skazując na cierpienie żonę. Dopóki śmierć nas nie rozłączy…Jego odejście powinno wylać oliwę na wzburzone fale namiętności, wygasić złe emocje, a tymczasem było odwrotnie. Mama coraz bardziej pragnęła pognębić rywalkę, a ja nie umiałem jej powstrzymać.

Czułem, że zawiodłem

Byłem zrozpaczony, nie stanąłem na wysokości zadania.

– Obiecałem ojcu, że będę cię chronił przed mamą, zrobiłem to, bo nalegał – przyznałem się. – To było jego ostatnie życzenie, nie mogłem odmówić. Gdybym miał szansę wytłumaczyć mu, że to nierealne, zgodziłby się ze mną. Ale on nie chciał wiedzieć, zależało mu na twoim bezpieczeństwie, więc obarczył mnie niewykonalnym zadaniem.

Na ramieniu poczułem ciepłą dłoń Teresy.

– Nie martw się, zrobiłeś, co mogłeś. Jestem pewna, że Michał to wie i nie ma pretensji. Chciał, żebyś dokonał niemożliwego, bo zależało mu na mnie, ale wszyscy wiemy, że twoją matką nie da się sterować.

– Miejmy nadzieję, że on też tak uważa, źle się czuję ze świadomością, że nie wypełniłem jego ostatniej woli. Mama rozmawia z prawnikami o twoim mieszkaniu, wiele nie wskóra, ale krwi ci napsuje.

– Trudno, jakoś to zniosę – powiedziała z rezygnacją Teresa.

Przyśnił się nam jednocześnie

W nocy przyśnił mi się tata – siedział nad jeziorem na pomoście, stanąłem za nim.

– Widzisz, jak tu pięknie? – zatoczył ręką koło. – Jest dobrze synu, więcej nie mogę powiedzieć.

Sen się urwał, pozostawiając nieodparte wrażenie, że Teresa miała rację – ojciec zrozumiał, dlaczego nie dotrzymałem obietnicy. Ale to nie był koniec historii, tata zrobił coś jeszcze. Rano zadzwoniła roztrzęsiona mama.

– Przyśnił mi się, taki uśmiechnięty, serdeczny i zadowolony. Zapraszał mnie do siebie, chodź, mówił, chodź ze mną. Dlaczego ja? Powinien zwrócić się do Teresy, ona za nim tęskni, mnie niespieszno na tamten świat.

Od tej pory mama nie wspomina o pozwie w sprawie mieszkania, nie zagląda też na cmentarz. Ostatnie życzenie ojca spełniło się, chociaż nie za moją sprawą.