Reklama

Nazywam się Joanna i od kilku lat jestem żoną Antka. Nasze życie razem zawsze wydawało mi się harmonijne i pełne zaufania. Każdego dnia budziłam się z myślą, że mam u boku mężczyznę, który jest moim najlepszym przyjacielem i największym wsparciem. Dzieliliśmy wspólne marzenia, plany na przyszłość i codzienne troski. Od jakiegoś czasu czuję jednak, że coś w naszej relacji zaczyna zgrzytać.

Reklama

To jak cień, który zaczyna przesłaniać naszą sielankę. Antek wydaje się być zamyślony i nieobecny, a jego spojrzenia w stronę Julii, mojej przyjaciółki, stają się coraz częstsze i intensywniejsze. Nie mogę się oprzeć wrażeniu, że coś się dzieje, choć jeszcze nie wiem, co. Czasem łapię się na tym, że nie mogę spać w nocy, zastanawiając się, czy to wszystko tylko moje przewrażliwienie, czy może rzeczywiście z naszym małżeństwem dzieje się coś niedobrego.

Czułam, że coś jest nie tak

Wieczór u znajomych zapowiadał się zwyczajnie – trochę rozmów, śmiechu, może jakieś tańce. Czułam się dość swobodnie, dopóki nie zauważyłam, jak Antek i Julia zaczęli rozmawiać przy kominku. Początkowo ich rozmowa wydawała się niewinna, ale po chwili dostrzegłam coś, co zaniepokoiło mnie dogłębnie – ich spojrzenia. Były pełne jakiejś dziwnej, niezrozumiałej dla mnie intensywności.

– Antek, opowiadaj, co nowego w pracy? – Julia uśmiechnęła się do mojego męża w taki sposób, jakby to była jakaś intymna rozmowa.

– Och, wiesz, w firmie zawsze coś się dzieje. Ale ostatnio... – Antek przechylił się nieco w jej stronę, ściszając głos, a ja poczułam, jak moje serce zaczyna szybciej bić.

Stojąc nieopodal, próbowałam skupić się na rozmowie z innymi znajomymi, ale myśli ciągle uciekały w ich stronę. „Co oni mają sobie do powiedzenia, czego ja nie wiem?” – zastanawiałam się, czując rosnący niepokój.

Po chwili nie wytrzymałam i podeszłam bliżej.

– O czym tak rozmawiacie? – zapytałam z wymuszonym uśmiechem, starając się ukryć nutę podejrzliwości w głosie.

– O, Joanna, właśnie opowiadałem Julii o tym naszym wspólnym wyjeździe na Mazury – odpowiedział Antek z uśmiechem, który wydawał się zupełnie naturalny.

Julia spojrzała na mnie z lekkim uśmiechem.

– Tak, Antek mówił, że to były cudowne wakacje. Może kiedyś do was dołączę?

To było nie na miejscu, przynajmniej dla mnie. „Może kiedyś do was dołączę?” – to zdanie utkwiło mi w głowie na resztę wieczoru. Czułam, że coś jest nie tak, choć jeszcze nie wiedziałam, co dokładnie.

Nie mogłam w to uwierzyć

Zdecydowałam, że nie mogę dłużej ignorować tego, co dzieje się między moim mężem a Julią. Kilka dni po wizycie u znajomych postanowiłam porozmawiać z Antkiem. Czułam, jak wewnętrzny niepokój narasta z każdą godziną. Zaplanowałam tę rozmowę na wieczór, gdy będziemy sami w domu.

Siedziałam na kanapie, czekając na odpowiedni moment. Antek usiadł obok mnie, patrząc na mnie pytająco.

– Kochanie, coś się stało? Wyglądasz na zmartwioną – zaczął, próbując złapać mnie za rękę.

Wzięłam głęboki oddech, zanim się odezwałam.

– Antek, chodzi o Julię... i o nas – zaczęłam niepewnie, czując jak serce bije mi w piersi jak młotem.

Jego twarz nagle spoważniała.

– Wiem, o co ci chodzi. Myślałem nad tym od dłuższego czasu – odpowiedział, nie patrząc mi w oczy.

Czułam, jak zimny dreszcz przebiega mi po plecach.

– Co masz na myśli? – zapytałam, mimo że w głębi duszy już znałam odpowiedź.

Antek westchnął ciężko.

– Myślę, że powinniśmy spróbować czegoś nowego. My... no wiesz, z Julią – powiedział, a jego głos był pełen wahania, jakby sam nie wierzył w to, co mówi.

Czułam się, jakby ziemia osunęła się pod moimi stopami.

– O czym ty mówisz?! Czy ty proponujesz... trójkąt? – zapytałam z niedowierzaniem, choć czułam, że to raczej stwierdzenie niż pytanie.

– Tak, uważam, że mogłoby to urozmaicić nasz związek. Kocham cię, ale... – urwał, a jego słowa rozbrzmiewały mi w uszach jak echo, które nie chciało ucichnąć.

Zamknęłam oczy, próbując zebrać myśli. Czułam się zraniona, zdradzona, zagubiona. To nie był ten Antek, którego znałam. Nie tak miało wyglądać nasze życie.

Jak on mógł

Przez kilka dni po tej rozmowie czułam się jak w emocjonalnym chaosie. To, co zaproponował Antek, było dla mnie niewyobrażalne. Cały czas myślałam o tym, jak to możliwe, że mój mąż, człowiek, któremu ufałam bezgranicznie, chciał wprowadzić do naszego życia kogoś trzeciego. Czułam się jak w pułapce, z której nie mogłam się wydostać.

Pewnego wieczoru, kiedy Antek myślał, że już śpię, usłyszałam jego cichy szept dobiegający z kuchni. Ostrożnie wstałam z łóżka i podeszłam do drzwi, słysząc fragmenty jego rozmowy z Julią przez telefon.

– Julka, ona jeszcze nie jest gotowa. Potrzebuje czasu, ale wiem, że w końcu da się przekonać – mówił Antek z taką pewnością, jakby już wszystko było przesądzone.

Serce zamarło mi w piersi. Poczułam narastającą falę złości i żalu. „Da się przekonać”? Czy on naprawdę sądził, że kiedykolwiek zgodzę się na coś takiego? Moje emocje buzowały, a myśli kłębiły się w głowie. Nie mogłam tego dłużej znosić.

Wbiegłam do kuchni, stanęłam przed nim, a jego wyraz twarzy mówił wszystko – nie spodziewał się mnie tam zobaczyć.

– Joanna, ja... – zaczął Antek, odkładając telefon.

Jak mogłeś? Myślisz, że mogę tak po prostu się zgodzić? – wybuchłam, nie kontrolując emocji.

Antek próbował złapać mnie za rękę, ale odsunęłam się.

– Myślałem, że to będzie dla nas coś nowego... Chciałem być szczery... – jego głos był pełen desperacji, ale ja nie mogłam tego słuchać.

– Nie chcę tego słyszeć. Nie chcę już niczego więcej. Muszę to przemyśleć – powiedziałam, czując jak łzy napływają mi do oczu. Odwróciłam się i wybiegłam z kuchni, zostawiając Antka w milczeniu.

To było jak cios w serce

Postanowiłam porozmawiać z Julią. Musiałam zrozumieć, jaka jest jej rola w tym wszystkim. Było to dla mnie trudne, bo przecież była moją przyjaciółką, a teraz stała się częścią tej absurdalnej sytuacji.

Spotkałyśmy się w kawiarni, która zawsze była naszym miejscem spotkań. Czułam się jak przed egzaminem, nie wiedząc, jak ta rozmowa się potoczy. Julia przyszła uśmiechnięta, jakby nic się nie stało. To tylko wzmocniło moje poczucie zagubienia.

– Joanna, co się dzieje? Wyglądasz na zestresowaną – zapytała, siadając naprzeciwko mnie.

– A jak mam się czuć? Antek powiedział mi o tym pomyśle... – zaczęłam, starając się opanować emocje.

Julia westchnęła, jakby sama nie była pewna, co powiedzieć.

– Wiesz, to dla mnie też nie jest łatwe. Antek... on mnie pociąga, ale nie chciałam tego niszczyć. Zależy mi na tobie. Na was – odpowiedziała, patrząc mi prosto w oczy.

Czułam, jak moje serce drży z wściekłości i smutku.

– Dlaczego mi to robisz? Myślałaś, że co? Że zgodzię i już? – zapytałam, próbując zrozumieć jej perspektywę.

Julia spuściła wzrok.

– Może to egoistyczne, ale po prostu nie mogłam przestać myśleć o tej możliwości. Myślałam, że jeśli Antek jest na to gotowy, ty też będziesz – powiedziała cicho, a jej słowa były jak cios prosto w serce.

Milczałam przez chwilę, próbując przetrawić jej wyznanie. Czułam się zdradzona.

To jest jakiś absurd. Nie wierzę, że jesteś tego częścią – odpowiedziałam cicho.

Julia pokiwała głową, widząc moją determinację.

– Szkoda, że nawet nie chcesz spróbować. Że nie chcesz dać temu szansy – powiedziała smutno, a ja poczułam, że właśnie tracę najlepszą przyjaciółkę.

Nie mogłam już zwlekać z decyzją

Po rozmowie z Julią czułam, że muszę podjąć decyzję, z którą już zbyt długo zwlekałam. Wieczorem usiadłam z Antkiem w naszym salonie. Cisza była gęsta, a napięcie niemal namacalne. Wiedziałam, że to będzie trudna rozmowa, ale była nieunikniona.

– Antek, to nie ma sensu – zaczęłam, patrząc na niego poważnie.

Spojrzał na mnie z troską.

– Joanna, wiem, że to wszystko jest dla ciebie trudne. Chciałem być szczery, myślałem, że to coś, co mogłoby trochę wzbogacić nasze życie – powiedział z nadzieją w głosie.

Pokręciłam głową, starając się zebrać myśli.

Nie mogę tego zrobić, Antek. Próbowałam zrozumieć, co masz na myśli, ale po prostu nie potrafię – powiedziałam, a moje słowa były pełne determinacji.

– Chcesz powiedzieć, że... – jego głos był pełen wahania.

– Tak. Nie jestem gotowa na to, żeby dzielić miłość z kimś innym. Z kimś trzecim. Nie potrafię tego zaakceptować – wyjaśniłam, czując, że mówię z całego serca.

Antek opuścił wzrok, a jego milczenie mówiło więcej niż słowa.

– Ale co teraz? Co z nami? – zapytał cicho, jakby sam nie wierzył, że to wszystko się dzieje.

Czułam, jak łzy napływają mi do oczu, ale wiedziałam, że muszę być silna.

– Myślę, że to chyba jasne. Nie wystarczam ci. Albo potrzebujesz czegoś zupełnie innego. Czegoś, czego ja nie chcę – powiedziałam, czując, jak ciężar spada mi z ramion.

– Ale ja cię kocham. Zawsze będę cię kochać – powiedział, a jego słowa były pełne smutku.

– Widocznie czasem miłość to za mało – odpowiedziałam, wstając, by opuścić pokój.

Ostatecznie wiedziałam, że decyzja, którą podjęłam, była jedyną słuszną, choć wiedziałam, że czeka mnie jeszcze długa droga do zrozumienia siebie i tego, co przyniesie przyszłość.

Wiedziałam, czego chcę

Pierwsze dni po rozstaniu były pełne bólu i smutku. Każda pusta przestrzeń w mieszkaniu przypominała mi o naszej wspólnej przeszłości, o chwilach szczęścia i miłości. Czułam się osamotniona, ale jednocześnie wiedziałam, że mam szansę na nowy początek. Zaczęłam odnawiać stare relacje, które zaniedbałam przez lata. Spędzałam więcej czasu z przyjaciółmi, którzy stali się moim wsparciem, pomagając mi przejść przez trudne chwile i świętując moje małe sukcesy.

Znalazłam nowe zainteresowania i wróciłam do starych pasji. Z czasem zaczęłam dostrzegać, że życie w pojedynkę może być równie satysfakcjonujące jak w związku. Nauczyłam się, że miłość do samej siebie jest równie ważna, jak miłość do innych.

Rozstanie z Antkiem było dla mnie jedną z najtrudniejszych decyzji w życiu, ale z czasem zaczęłam dostrzegać, że to była także najważniejsza lekcja o samej sobie. Zrozumiałam, że najważniejsze jest, by być wierną sobie, niezależnie od okoliczności. I wiedziałam już, czego na pewno nie chcę od życia.

Reklama

Joanna, 34 lata

Reklama
Reklama
Reklama